Dowiódł, że nie tylko dźwiga, ale także bije
Jak coś robię, to staram się to robić dobrze. A chcę zostać mistrzem świata MMA - powiedział po swojej pierwszej walce kilkukrotny mistrz świata strongmanów Mariusz Pudzianowski.
W tej chwili nikt już nie traktuje lekceważąco tych zapowiedzi. - Pudzianowski zaskoczył wszystkich, chyba nawet siebie samego. Po tym, co pokazał w walce z Najmanem, wszystko jest możliwe. Zademonstrował wręcz nienaturalną szybkość i próg bólu na poziomie wyższym niż u normalnego człowieka - ocenia Jerzy Kulej, dwukrotny mistrz olimpijski w boksie.
- To tytan pracy. Udowodnił to jako strongman, a teraz jako zawodnik MMA. Myślę, że w tym sporcie jest przed nim wielka przyszłość - dodaje Artur Przybysz, rzecznik federacji KSW, organizatora piątkowej gali.
Debiut najsilniejszego Polaka miał miejsce w 12. Konfrontacji Sztuk Walki w piątek warszawskim Torwarze i nie mógł wypaść lepiej. Wszystko potrwało zaledwie 44 sekundy. Pudzianowski po prostu zmiótł z ringu swojego rywala, boksera wagi ciężkiej Marcina Najmana. Zarobił ponad 200 tysięcy złotych. - Ile dokładnie? Powiem tylko tyle, że kwoty podawane w mediach nie były prawdziwe. Pudzianowski otrzymał więcej, niż pisano - twierdzi Przybysz.
Wszystko wskazuje na to, że gala okazała się sporym sukcesem marketingowym. Wyniki oglądalności (pojedynek był transmitowany przez Polsat) mają być ogłoszone dzisiaj, ale... - Dzięki wstępnym wyliczeniom wiemy na pewno, że przebiliśmy wszystkie propozycje innych stacji - twierdzi Przybysz.
Teraz wszyscy z niecierpliwością oczekują na wiadomość, kto będzie następnym rywalem strongmana, który podpisał kontrakt na cztery walki MMA. - Jeszcze z nim o tym nie rozmawialiśmy. Ale jedynym Polakiem, który wchodzi w grę, jest Paweł Nastula - zdradza Przybysz, odnosząc się do informacji, według których kolejnym przeciwnikiem Pudzianowskiego miałby być Janusz Dąbrowski.
Mierzący ponad 2 metry Dąbrowski niedawno wygrał galę Beast of the East. Kłopot w tym, że znany jest także jako Uszol, jeden z przywódców fanów piłkarskiej drużyny Lecha Poznań, i to tych niekoniecznie najgrzeczniejszych. Jak udało nam się dowiedzieć, właśnie z tego względu nie ma szans na walkę z Pudzianowskim. Federacja KSW chce promować MMA w Polsce za pomocą innych ludzi.
Pod dużym znakiem zapytania na razie jest także kandydatura Nastuli. - Na razie wszyscy dookoła mówią o tej walce, ale ze mną nikt o niej nie rozmawiał. Jestem jednak otwarty na propozycje - mówi Nastula.
Problemem może okazać się wysokość gaży dla dwukrotnego mistrza olimpijskiego w judo. Według naszych informacji Nastula bardzo się ceni.
Cenić się będzie także Pudzianowski, albowiem wbrew przewidywaniom wielu fachowców zaprezentował się w ringu znakomicie. - Mariusz był perfekcyjnie przygotowany do tej walki, a na dodatek obrał świetną taktykę, a więc low-kicki na boksera - chwali Przybysz.
- Spodziewałem się, że będzie się starał złapać rywala wpół i obalić, tymczasem on zaczął zupełnie inaczej, a potem dokończył dzieła w parterze - dodaje Nastula.
Zanim sędzia przerwał nierówny pojedynek, bokser kilkukrotnie klepnął w matę, sygnalizując chęć poddania. - Wiadomo było, że jest już po wszystkim, to już była egzekucja - ocenia Nastula.
- Marcin mówił po walce, że czuł się tak, jakby spadła mu na głowę paczka cegieł - opowiada Kulej, który pomagał w przygotowaniach Najmanowi.
@RY1@i02/2009/243/i02.2009.243.000.019a.001.jpg@RY2@
Mariusz Pudzianowski zamierza robić karierę w MMA
Grzegorz Misiak/Newspix.pl
Robert Piątek
robert.piatek@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu