Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

W Hiszpanii mamy oko na Polskę

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Jose Mari Bakero, słynny gracz Barcelony, a obecnie trener Polonii, jest zaskoczony... wysokim poziomem polskiej ligi. Bask mówi DGP, iż przyjechał do Warszawy także dlatego, że Polska w dobie kryzysu znajduje się w dobrej sytuacji ekonomicznej

ROZMOWA

CEZARY KOWALSKI:

*JOSE MARI BAKERO:

Dla kibiców i dziennikarzy nie był to pewnie spektakl, ale trenerzy i piłkarze mają trochę inne zdanie. Dużo było taktyki, dużo walki. Gra bez piłki też jest istotna w profesjonalnym futbolu, przesuwanie się formacji itd. Ja naprawdę widziałem rzeczy, które bardzo mi się podobały. Jestem zadowolony z pracy, jaką wykonali zawodnicy podczas tego tygodnia, i z tego, że zagrali tak, jak się umówiliśmy. Wiedzieliśmy, z kim mamy do czynienia, i nie zamierzaliśmy iść na wymianę ciosów, bo mogłoby się to skończyć kolejną porażką.

Taki jestem, dla mnie ważna jest komunikacja z zespołem. Musimy dużo rozmawiać, być ze sobą. Do tej pory w tej drużynie było zbyt wiele zmian, zawodników, trenerów. Potrzebny jest spokój. Obejrzałem na DVD wiele ich meczów, w których prezentowali się dobrze, a przegrywali 0:1. Trzeba to zmienić. Jak nabiorą do mnie zaufania, pójdziemy w górę. Podstawę mamy, nie przegraliśmy w derbach Warszawy, teraz kolej na zwycięstwa w meczach u siebie.

Wiem, wiem. Też tak pomyślałem w pierwszej chwili. Nie znam przecież w Polsce nikogo, nie wiem nic o polskiej piłce, nie kojarzę zawodników. Ale później porozmawiałem z rodziną, prezesem klubu, przeanalizowałem swoją sytuację. Przecież bardzo lubię trenować, a w Hiszpanii siedziałem już jakieś półtora roku bez pracy. Zdawałem sobie sprawę, że Polska to kraj, który się rozwija. Ekonomicznie także. Pomyślałem, że to może być dobre doświadczenie. Wezmę tę robotę i zobaczę, co będzie dalej. No i jestem w Warszawie, wielkiej europejskiej stolicy, która okazała się znacznie ładniejsza, niż przypuszczałem, i do tego prowadzę zespół pierwszoligowy. No i jest ładna pogoda.

Wiem, pogodę przywiozłem ze sobą (śmiech).

To kraj, który rośnie w oczach, wystarczy wyjrzeć za okno. Wszystko jest w budowie. Ludzie u nas patrzą na wasz kraj jako na szansę zrobienia biznesu. Mnóstwo inwestorów hiszpańskich jeździ do Krakowa. W sytuacji światowego kryzysu też potraficie sobie radzić. Przecież Polska to jedyny kraj w Europie, który nie jest na minusie.

Chcę tylko powiedzieć, że my w Hiszpanii mamy oko na Polskę.

Tak, bo poza meczem z Legią widziałem jeszcze wiele meczów na płytach, które bez przerwy studiuję. Widzę, że gra jest bardzo intensywna, zacięta i ostra. Czasem nawet za ostra, a sędziowie na to pozwalają. Tutaj nawet w tym naszym meczu sędzia pozwalał grać po faulach. Zwłaszcza w środku boiska walczy się niezwykle. To wcale nie jest złe, wyraźnie odróżniacie się tym od Hiszpanii. Są zawodnicy, którzy prezentują wystarczająco wysoki poziom, mają odpowiednie umiejętności. Zobaczyłem np. numer 3 w jakimś meczu i pomyślałem sobie: kurczę, co za zawodnik!

No, my z Polonią jesteśmy teraz na krawędzi, więc można powiedzieć, że to druga liga hiszpańska. Ale mówiąc zupełnie szczerze, to sądzę, że polska ekstraklasa jest lepsza od Segunda Division. Porównanie do Primera Division w wielu innych przypadkach też będzie wyglądało bardzo źle. Przecież hiszpański futbol ma teraz najlepszy okres w historii. Reprezentacja - mistrz Europy, Barcelona - wiadomo, Real - spójrzmy na klasę tych zawodników. Ale jest jeszcze pozostałych osiemnaście zespołów, które już takie super nie są. Sądzę, że poziom polskiej ligi to mniej więcej to, co prezentuje druga, no może trzecia grupa zespołów w Primera Division.

Bo nie było u nas tradycji sięgania po graczy ze wschodniej Europy. Tylko to, zapewniam.

Dziękuję bardzo, może i mógłbym być, ale tylko przez malutką chwilkę. Miałem poważną operację kolana, nie zagram już tak jak dawniej. Przyznaję jednak, że wciąż lubię grać i fakt, że utrzymuję formę i mogę pokazać jakieś zagrania osobiście, jest moim atutem. Łatwiej zawodnikom uwierzyć, jeśli coś widzą na żywo, a nie mają tylko narysowane.

To fakt, Pep przegrał z Numancią. Ach, żebym zdobył później tak jak on pięć pucharów (śmiech).

Wiem. Miałem z nim dwa spotkania, przekaz był klarowny. Wyjaśniliśmy sobie, czego oczekujemy, co jest dla nas ważne. Myślę, że on zdaje sobie sprawę, że nie jestem najlepszym trenerem na świecie. Gdyby tak było, pracowałbym pewnie w Hiszpanii. Wie także, że będę pracował dla tego klubu z całych sił przez cały swój czas.

Pamiętaj, że wcześniej oba zespoły mają Ligę Mistrzów. Barca gra z Interem. Ale to będzie dla nich szalony tydzień. Z punktu widzenia zawodnika to coś wspaniałego.

Styl jest ten sam, ale teraz zawodnicy są lepsi fizycznie, więcej pracują nad taktyką. Obecna Barca jest solidniejsza. My byliśmy nieregularni. Jeden mecz fantastyczny, później gorszy. Teraz trudno znaleźć mecz, w którym można powiedzieć, że piłkarze Guardioli grają słabo.

Przez ostatnie 20 lat wykonaliśmy ogromną pracę na poziomie podstawowym. Nasi trenerzy jeździli do najlepszych ośrodków za granicą, aby się uczyć i sprawdzać, jak to się robi. Do słynnego francuskiego Claire Fontaine, do Włoch i Niemiec. Wzorem pracy z młodzieżą była dla nas Francja. Poprawialiśmy się systematycznie, zaczęliśmy wygrywać w kategoriach do lat 16., później 19. Wygraliśmy olimpiadę w 1992 r. W czasach Guardioli nastąpiła taka stabilizacja na wysokim poziomie, ale jakiegoś skoku nie byliśmy w stanie zrobić. W końcu jednak ci młodzi dorośli i efekty przyszły. Teraz mamy eksplozję, bo w każdej kategorii wiekowej obowiązywał ten sam system. Zawodnicy od dziecka wiedzą, jak mają grać. Będę nieskromny, ale uważam, że w Hiszpanii genialnie pracuje się z zawodnikami od ósmego roku życia. Zaznaczę też, że to wszystko kosztowało dużo wysiłku i wiele pieniędzy. To samo tyczy się Polski. Nie zrobicie wielkiego futbolu i wielkich drużyn z tygodnia na tydzień. Owszem, można zmienić trenera, jak nie idzie, ale trzeba mieć wizję futbolu.

Pewnie, że chcę poznać polskie jedzenie. Jestem ciekawy waszego kraju, kuchni także. Wybieram się na kaczkę.

@RY1@i02/2009/228/i02.2009.228.000.0016.001.jpg@RY2@

Bakero (z lewej) na stadionie Legii zachowywał się tak, jakby chciał wbiec na boisko

Piotr Kucza/Newspix.pl

, 46 lat, Bask, trener Polonii Warszawa, w Realu Sociedad San Sebastian grał 8 lat, w Barcelonie 9 lat (zdobył z nią Puchar Europy w 1992 r.); w Primera Division zagrał 489 meczów (czwarty wynik w historii ligi hiszpańskiej); jako trener prowadził rezerwy Malagi i Real Sociedad; ma dziesięcioro rodzeństwa i dwoje dzieci

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.