Z Rahmanem będzie trudniej niż z Gołotą
Amerykanin Hasim Rahman, były mistrz świata wagi ciężkiej, będzie najbliższym rywalem Tomasza Adamka. - Już czas, żeby Tomek zaczął szukać rywali tej klasy - komentuje Jerzy Kulej.
- Kontrakt ma być podpisany w tym tygodniu. Co tu dużo mówić, Rahman to wielkie nazwisko i cieszę się, że mam z nim walczyć. Wcześniej Ziggy Rozalski (menedżer i współpromotor Adamka - red.) rozmawiał z promotorami Jamesa Toneya, ale nic z tego nie wyszło. Były też negocjacje z dwoma innymi bokserami, ale oni nie chcieli ze mną walczyć - mówi nam Adamek.
- W tym momencie Rahman to odpowiedni przeciwnik dla Tomka. Najlepsze chwile swojej kariery ma już za sobą, z zawodników ze znanym nazwiskiem on jest najłatwiejszy do pokonania - ocenia dwukrotny mistrz olimpijski w boksie. - Jednak trzeba pamiętać o tym, że to nadal bardzo groźny bokser, dysponujący niesamowicie silnym ciosem, znacznie silniejszym niż Andrzej Gołota, z którym Tomek stoczył swoją pierwszą walkę w wadze ciężkiej. Kiedyś znokautował samego Lennoksa Lewisa, a to o czymś świadczy - dodaje Kulej.
Rahman ma 37 lat. W 2001 r. odebrał Lewisowi pasy mistrza świata WBC i IBF, ale kilka miesięcy później przegrał walkę rewanżową (nokaut w 4. rundzie) i tytuły wróciły do Brytyjczyka. W 2005 r. ponownie sięgnął po tytuł WBC, który potem stracił na rzecz Rosjanina Olega Maskajewa. Swojej trzeciej szansy nie wykorzystał. W grudniu ubiegłego roku przegrał w 7. rundzie przez nokaut techniczny z Władimirem Kliczko. Od tej pory nie walczył ani razu. W sumie z 55 stoczonych walk przegrał siedem, a dwie zremisował.
Na Haye''a za wcześnie
- Andrzej Gmitruk (trener Adamka - red.) będzie musiał popracować z Tomkiem nad obroną, bo lewa ręka naszego pięściarza ciągle jest za nisko. W wadze ciężkiej, gdzie jeden cios może rozstrzygać nawet o zdrowiu, nie mówiąc już o wyniku walki, tak nie można walczyć - mówi Kulej. - A pamiętajmy, że Tomek w swojej karierze przyjął już wiele silnych ciosów. Każdy następny nokdaun może być bardzo dokuczliwy, bo działa jak kropla, która drąży skałę - dodaje. Nomen omen "Skała" to przydomek ringowy... Rahmana.
Wcześniej Adamek, przy wsparciu swojej współpromotorki z Kathy Duva "Main Events", rzucił wyzwanie nowemu mistrzowi świata WBA, Brytyjczykowi Davidowi Haye’owi, pogromcy Nikołaja Wałujewa. O dziwo, znany z ostrych wypowiedzi Haye tym razem zareagował bardzo spokojnie. Ten pojedynek na razie jest jednak mało realny. - Haye ma już zapewnione kontrakty na trzy najbliższe walki. I dobrze, bo na bój z Haye’em dla Tomka jest na razie za wcześnie. To bokser, który bazuje na szybkości, ma nie tylko bardzo szybką rękę, ale też bardzo szybko porusza się w ringu, a to są właśnie cechy, którymi lubi zaskakiwać swoich rywali Polak - ocenia Kulej.
Dudki też się liczą
Adamek, obecnie dzierżący tytuł międzynarodowego mistrza IBF, zajmuje 9. miejsce w rankingu tej organizacji i 10. w WBC. Po walce z Rahmanem chciałby stoczyć jeszcze jeden pojedynek (w maju w gali transmitowanej przez HBO), a potem stanąć do walki o mistrzostwo świata. - Z walką o tytuł nie należy się spieszyć - twierdzi jednak Kulej. - I mam wrażenie, że w naszym obozie doskonale zdają sobie z tego sprawę. Oczywiście pasy mistrzowskie są celem, ale dla Tomka liczą się, jak to dla górala, także dutki. Jego rodzina ma coraz większe potrzeby. Żona Adamka zobaczyła, jak żyje Andrzej Gołota, i chciałaby żyć w ten sam sposób, po amerykańsku. A to ona kieruje Tomkiem i jego karierą - uważa Kulej.
@RY1@i02/2009/228/i02.2009.228.000.018a.001.jpg@RY2@
Tomasz Adamek swój pierwszy pojedynek w wadze ciężkiej stoczył z Andrzejem Gołotą
Adam Bondarowicz/Polsat
Robert Piątek
robert.piatek@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu