Wchodzimy do gry
ROZMOWA
ROBERT PIĄTEK:
TOMASZ KŁOS*:
Wybór Tomka Wałdocha na asystenta selekcjonera to bardzo dobra decyzja. Nie dość, że był wspaniałym piłkarzem, to skończył prestiżową szkołę trenerów w Kolonii. Niedługo uzyska licencję pro, o którą ubiega się m.in. z trenerem VfB Stuttgart Markusem Babbelem. Także Marek Koźmiński, który ma być kierownikiem reprezentacji, jest odpowiednio przygotowany do pełnienia tej roli. Wie, jakie mechanizmy rządzą futbolem, przez pewien czas był właścicielem Górnika Zabrze.
Kibicuję im, bo zależy mi, żeby w PZPN było dobrze. Jesteśmy na zakręcie, gorzej już być nie może.
Dobry, ale same wypowiedzi niewiele zmienią. Ktoś powie jedno, ktoś inny co innego. W gazetach dobrze to wygląda, ale te propozycje na sucho to tylko fakty medialne. Trzeba pilnować, żeby ta debata nie zmieniła się w jakieś prywatne rozgrywki.
Byłem zawiedziony sytuacją z ŁKS. Nie mogę porównywać się z prezesem pod względem dorobku w reprezentacji, ale też grałem dla niej wiele razy i myślałem, że gdy rozmawia się po męsku, to potem to ustalenia są realizowane. Ale nie chcę oceniać prezesa przez pryzmat tej sprawy, bo są też dobre rzeczy.
Rozmawiałem z kibicami i wiem, że gdyby PZPN wykonał w ich kierunku odpowiedni gest, to protestu by nie było. Kibice prosili o obniżenie o 20 zł cen biletów na mecz ze Słowacją. Zdecydowano inaczej. Nie wiem, czy wybór Smudy zakończy protest. Tak do końca to pewnie nie.
Przywrócenie do ekstraklasy jest już niemożliwe, ale walczymy o odszkodowanie. Wciąż uważamy, że ŁKS powinien uzyskać licencję na grę w ekstraklasie.
Tę aferę rozpętali inni ludzie. Trochę rozumiem prezesa, bo sytuacja, w jakiej się wtedy znalazł, ciąganie jego rodziny itp., była nie do pozazdroszczenia. A co do ŁKS, powiem tak: gdyby patrzeć rygorystycznie na przepisy licencyjne, to przyczepić można by się było do połowy drużyn ekstraklasy. Nie zrobiono tego. Do ŁKS można było się przyczepić albo przymknąć oko na drobiazgi. Nie przymknięto. Niech pan sam wyciągnie wnioski.
Przez wiele lat omijały mnie poważne kontuzje, a złapałem ją teraz w meczu charytatywnym. Przeszedłem operację łękotki u dr. Krochmalskiego, już dochodzę do siebie. Nie byłem w złym towarzystwie, bo na korytarzach kliniki spotkałem m.in. strongmana Mariusza Pudzianowskiego i płotkarza Artura Nogę.
*, 69-krotny reprezentant Polski, zawodnik m.in. ŁKS Łódź, Auxerre, Kaiserslautern, FC Koeln i Wisły Kraków. Obecnie menedżer ŁKS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu