Smuda: stanę na głowie, żeby reprezentacja Polski grała lepiej
Zarząd PZPN zdecydował, że selekcjonerem drużyny narodowej będzie dotychczasowy trener Zagłębia Lubin
Franciszek Smuda przygotuje reprezentację Polski do finałów mistrzostw Europy w 2012 roku. Taką decyzję niemal jednogłośnie podjął wczoraj zarząd PZPN.
Prezes związku Grzegorz Lato i wiceprezes Antoni Piechniczek poinformowali o tym wczoraj w samo południe. Z 15 członków zarządu 14 poparło kandydaturę Smudy. Od głosu wstrzymał się jedynie Stefan Majewski.
- Przedstawiliśmy dwóch kandydatów na selekcjonera. Komisja rekomendowała Smudę - przyznał Lato.
Piechniczek jak zwykle w swoich wystąpieniach nawiązał do mistrzostw świata w 1982 r.
- To był dla mnie najtrudniejszy wybór od czasu, kiedy ustalałem kadrę na hiszpańskie mistrzostwa. W meczach z Rumunią i Kanadą Smuda poprowadzi kadrę za darmo. Oficjalnie obejmie kadrę 15 grudnia. O wyborze Smudy zadecydowało jego doświadczenie - ponad 400 meczów w ekstraklasie. Słynie z charyzmy. Ile zapłacimy trenerowi? Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. Będzie to dużo mniej, niż zarabiał Leo Beenhakker, ale godziwie - przyznał Piechniczek.
Smuda nie mógł wczoraj przyjechać do Warszawy, bo jego Zagłębie Lubin grało ligowy mecz z Polonią Bytom. Przedstawiony zostanie we wtorek na oficjalnej konferencji prasowej. Dowiemy się wtedy również, jakich dobrał sobie współpracowników. Franz wciąż zastanawia się nad nazwiskami asystentów. W roli dyrektora reprezentacji widzi Pawła Wojtalę, ale na tę kandydaturę nie chce zgodzić się PZPN. Dziś nowy selekcjoner przyjedzie do Warszawy i będzie rozmawiać z Latą na temat sztabu kadry. Prezes związku ma swoich faworytów, szczególnie do roli dyrektora kadry.
Smuda w ostatnich dniach przeżywał bardzo nerwowe chwile. Bał się, że po raz kolejny na finiszu przegra walkę o stanowisko selekcjonera.
- Odetchnąłem z ulgą - przyznał w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną. - Wiedziałem, że jestem w kręgu zainteresowań PZPN, i liczyłem na tę robotę, ale nie byłem pewien do samego końca, bo przecież nie tylko Smuda jest na tym świecie. Muszę przyznać, że podobał mi się sposób tego wyboru. Była komisja, zarząd, prezes, media. To było takie poparcie z grubej rury. Wszyscy za mną byli. Dobrze, że za Laty nie jest tak jak za poprzednich prezesów, kiedy trenera przynosili w teczce. Ten ma być, i koniec. Nie było dyskusji. Wiem, że teraz z każdym kandydatem rozmawiali i wcale nie było im łatwo wybrać tego jednego - chwali pomysł Laty nowy selekcjoner.
Smuda zdaje sobie sprawę, że teraz znajdzie się na świeczniku i każda jego decyzja będzie szeroko komentowana. Wie też, że po porażkach będzie krytykowany.
- Zdaję sobie sprawę, że teraz zacznie się prawdziwa jazda. Ale ja bez tej jazdy żyć nie mogę. Cieszę się na nią. To mi pomaga utrzymywać się na powierzchni. Nie boję się presji, ataków dziennikarzy czy gwizdów kibiców. Potrafię wyciągać wnioski i myśleć niezależnie. Cały czas się uczę - mówi o sobie Smuda, który wczoraj był w znakomitym humorze.
- Jestem taki, że jak ktoś mi poda palec, to ja wystawiam całą rękę. Zrewanżuję się za to zaufanie. Na głowie stanę, żeby ten zespół grał. Nie boję się żadnego przeciwnika, tylko Boga i śmierci. Możecie być pewni, że Franz się nie zmieni. Woda sodowa nie uderzy mi do głowy, bo za stary już jestem. Teraz czeka mnie nieprzespana noc, bo muszę pomyśleć nad powołaniami, które wyślę już w piątek. Po meczu Zagłębia z Polonią zaczynam nową pracę. W pierwszych powołaniach nie będzie rewolucji, bo kto wie, czy pod moją batutą ci, którzy zawodzili, będą teraz grać lepiej? Trzeba dać im szansę - powiedział Smuda, który na razie nie chciał zdradzić żadnych nazwisk piłkarzy na mecze z Rumunią (14 listopada w Warszawie) i Kanadą (18 listopada w Bydgoszczy). Dowiedzieliśmy się jednak, że na pewno w reprezentacji będzie dwóch nowych - Piotr Brożek z Wisły Kraków i Kamil Glik z Piasta Gliwice. Wiadomo też, że kłopoty ze znalezieniem się w reprezentacji może mieć Roger Guerreiro. Smuda uważa, że obcokrajowcy nie powinni grać w polskiej kadrze.
- Rasistą to ja nie jestem, ale uważam, że reprezentacja Polski to powinna być reprezentacja Polski, a nie świata. Kolumbijczyk Maniek Arboleda to fajny chłopak, świetny zawodnik, traktuję go jak synusia. Ale do kadry go nie wezmę. A jeśli chodzi o Rogera, to będzie zależało od jego formy. Na pewno nie będę brał ludzi, co będą mi stali na boisku. Wszyscy muszą zasuwać przez 90 minut. O Ludovica Obraniaka w ogóle mnie nie pytajcie, bo on ma polską podbudowę. Dla mnie to Polak - ucina dyskusję nowy selekcjoner, który bierze pod uwagę 40 zawodników.
- Wszyscy pisali: Grzesio, kolega, ich żony się lubią, więc na pewno da mu kadrę. A tu niespodzianka. Życie sportowe rozdzieliło nas z Latą 30 lat temu. Teraz każdy z nas odpowiada za swoją pracę. Tylko nie mówcie mi, że za rok zwolnią Smudę i postawią na mnie. Więcej optymizmu, myślcie pozytywnie. Wiem, że to wy, dziennikarze, sprawiliście, że Smuda został wybrany. Bardzo dobrze znam wasze środowisko. Piszecie trochę prawdy, dodajecie jakieś spekulacje, coś wymyślicie. Powstaje taka mieszanka, która na koniec wybucha. Teraz ten wybuch dał nam nowego selekcjonera kadry.
@RY1@i02/2009/213/i02.2009.213.000.016a.001.jpg@RY2@
Franciszek Smuda
Łukasz Grochala/Newspix.pl
Cezary Kowalski
cezary.kowalski@infor.pl
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu