Nie jestem zły ani na siebie, ani na zawodników
ROZMOWA
Ze strony Czechów spodziewałem się, że zagrają właśnie tak, jak zagrali. My w pierwszej połowie może nie stworzyliśmy sobie wielu sytuacji, ale jedna z nich powinna zakończyć się zdobyciem bramki. Natomiast w drugiej połowie zrobiliśmy zbyt wiele błędów taktycznych, zostawiliśmy Czechom zbyt dużo pola.
Debiut zawsze jest bardzo ważny, dlatego bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać. Czesi byli lepsi i wygrali. Coś sobie zakładaliśmy, ale nie mieliśmy czasu tego zrealizować. Nie mogę być o to zły ani na siebie, ani na zawodników. Dzisiaj nam nie wyszło, ale może za dwa dni wyjdzie już lepiej?
Bardzo trudno jest stworzyć w pięć dni coś nowego. Żaden trener nie miał tak mało czasu jak ja. Mogliśmy stanąć na własnej połowie, tylko się bronić i czekać, że może się uda i będzie 0:0. Ale nie tak chcę budować drużynę. Próbowaliśmy atakować. Mam satysfakcję z tego, że udało nam się stworzyć kilka sytuacji do zdobycia gola, w tym trzy stuprocentowe. W pierwszej połowie gola powinien strzelić Błaszczykowski, w drugiej przy pięknym strzale głową Jelenia Czech pokazał, że jest bramkarzem światowej klasy, a Robert Lewandowski nie trafił w piłkę na środku pola karnego. Gdyby uderzył czysto, padłaby bramka. Żałuję, że obrońcy nie rozmawiali ze sobą.
Pozbieramy się na pewno. Zawodnicy otrzymają ode mnie wotum zaufania. Uważam, że niektórzy zagrali poprawnie.
Rzeczywiście to on był przy tych dwóch sytuacjach, ale do nich w ogóle nie powinno dojść. To nie były stuprocentowe sytuacje. Ustawiliśmy się bardzo źle, szczególnie przy pierwszej bramce, kiedy rywal wszedł pomiędzy naszych dwóch obrońców. To wszystko powinno być skasowane znacznie wcześniej.
Na pewno nie był najsłabszym zawodnikiem na boisku. W defensywie wykonał naprawdę solidną pracę.
Chciałem, żebyśmy strzelili gola, dlatego zmieniłem dwóch napastników. Poza tym strategia była taka, żeby przy niekorzystnym wyniku wpuścić młodych zawodników. Musiałem stawiać na ofensywę.
Tak było z góry ustalone. Ogłaszając skład na mecz z Czechami, powiedziałem, że w pierwszym spotkaniu zagra Wojtek Kowalewski, a w kolejnym zmieni go Jurek. I słowa na pewno dotrzymam.
Oczywiście. Gdyby oni przegrali z nami, mając zapewniony awans, wszyscy powiedzieliby, że zwyciężyliśmy, bo rywalom nie chciało się grać. Będą jednak musieli walczyć o wygraną i dzięki temu zapowiada się ciekawe widowisko.
Jak zaczniemy wygrywać, kibice będą mnie traktować zupełnie inaczej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu