Leo nie brał wielu, którzy powinni grać w kadrze
Stefan Majewski chyba zaskoczył pana powołaniem?
W życiu nie spodziewałem się, że będę brany pod uwagę przy ustalaniu składu. Budujemy przecież kadrę na mistrzostwa Europy w 2012 roku. Ja, trzydziestolatek, byłem przekonany, że trener postawi na młodszych piłkarzy.
Z powołania się bardzo cieszę. Dziadkiem się nie czuję, na zgrupowaniu są też przecież starsi ode mnie zawodnicy.
Uznał, że będę potrzebny. Mam nadzieję, że nie przewidział dla mnie roli rezerwowego.
Nie powiem. To tajemnica.
Na szczęście z nogą nie jest najgorzej. Naderwałem mięsień. Leczenie dobiega końca i na Czechy będę gotowy.
Życzyłbym sobie, żeby wszystkie urazy były takie jak ten ostatni - łatwe do wyleczenia i nieuciążliwe. Nie uważam się za pechowca, ale faktycznie - trochę tych kontuzji już za sobą mam. Był taki okres, że niemal ciągle się leczyłem. Zapewniam, że ciężko wtedy skoncentrować się na piłce czy na treningach. W końcu powiedziałem: dość. Wybrałem się na konsultacje do doktora Wielkoszyńskiego. Dzięki jego radom udaje mi się panować nad moim organizmem.
Ciężka praca nad sobą. Musiałem nauczyć się, jak o siebie zadbać, jak przygotowywać mięśnie do wysiłku. Nabrałem pokory i dystansu. Nie emocjonuję się tak jak kiedyś.
Jestem od tego, by bronić bramki i nie dopuścić do niej rywala. Czasem ta walka kończy się krwawo - widać to chyba po mojej pokiereszowanej twarzy.
Zaczęło się dobrze, od wyjazdu na mundial do Korei, a potem było już tylko gorzej. Długo analizowałem swoje reprezentacyjne występy, dołowałem się. Do dziś wspominam spotkanie z Anglią, przegrane po moich błędach. Nieszczęsny mecz, który nie miał przecież większego znaczenia. Myślę o tym, co przede mną. Z każdym rokiem zmienia się moje podejście do zawodu. Im dalej, tym mniej staram się wybiegać w przyszłość. I tak podchodzę też do meczów z Czechami i ze Słowacją.
W innych drużynach grają młodsi, a u nas nadal się uważa, że jak ktoś ma 21 czy 23 lata, to wciąż jest młodzieńcem z potencjałem. W tym wieku trzeba już umieć wziąć na siebie odpowiedzialność. Gdzie polski piłkarz może się pokazać, jeśli nie w kadrze?
Nie ma sensu mazać się i zastanawiać, dlaczego Holender mnie nie chciał. Trener nie miał racji, ale nie ma co zawracać sobie tym głowy. Było wielu takich, którzy mogli czy powinni grać w kadrze, ale zdaniem Beenhakkera nie weszli na słynny international level.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu