Robert Kubica z każdym dniem bliżej francuskiego zespołu
Zespół Renault został ukarany karą dyskwalifikacji w zawieszeniu na dwa lata za polecenie spowodowania wypadku wydane Nelsonowi Piquetowi jr podczas ubiegłorocznego wyścigu o Grand Prix Singapuru.
A Flavio Briatore, były szef teamu, ma dożywotni zakaz pracy w jakiejkolwiek serii związanej z Formułą 1 - to najważniejsze postanowienia Światowej Rady Sportów Motorowych (FIA), która obradowała w poniedziałek w Paryżu. - Renault pozostaje w Formule 1 - ogłosił triumfalnie Max Mosley, prezydent FIA, tuż po opuszczeniu sali. Bernard Rey, szef francuskiego teamu, ograniczył się tylko do krótkich przeprosin: - W pełni akceptujemy decyzję rady. Wierzę, że wkrótce zapomnimy o tej nieprzyjemnej sytuacji - powiedział.
Nie ulega jednak wątpliwości, że łagodny wyrok dla Renault to nie przypadek. Dyskwalifikacja zespołu oznaczałaby bowiem wycofanie się francuskiego koncernu z Formuły 1 i pogłębienie panującego już kryzysu, a tego nie życzyliby sobie ani Mosley, ani członkowie Stowarzyszenia Kierowców (FOTA).
Światowa Rada FIA wprawdzie uznała, że team dopuścił się "bezprzykładnego naruszenia przepisów oraz naraził na niebezpieczeństwo życie widzów i uczestników wyścigu", ale odstąpiono od wymierzenia kary dyskwalifikacji ze względu na wyrażenie skruchy i podjęcie współpracy w ukaraniu winnych. Zespół, poza karą w zawieszeniu, będzie musiał pokryć koszty postępowania, a kto wie, czy nie zapłacić karę grzywny.
Cała odpowiedzialność spadła na Flavia Briatore oraz Pata Symondsa (były dyrektor inżynierów - red.). Dla tego pierwszego przygoda z serią Formuła 1 już się zakończyła, drugi na tor będzie mógł powrócić za 5 lat. Nelson Piquet jr, który ujawnił całą aferę, oraz Fernando Alonso, triumfator feralnego wyścigu, zostali oczyszczeni z zarzutu udziału w spisku.
Co wyrok Rady FIA oznacza dla Roberta Kubicy? Według naszych informacji Polak z każdym dniem jest bliżej Renault. A brak Briatore jest zarówno jemu, jak i jego menedżerowi tylko na rękę. Od dawna wiadomo, że obydwaj panowie nie darzą siebie sympatią. A Alain Prost, który najprawdopodobniej zastąpi go na stanowisku, to znacznie spokojniejsza osoba.
mpt, ks
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu