Zespół bez gwiazd rewelacją ekstraklasy
Ruch wysoko pokonał Cracovię i naciska na ligową czołówkę. Już teraz ma tyle punktów co Legia i jest o krok od strefy premiowanej grą w eliminacjach do Ligi Europy.
W Chorzowie o występach w Europie mówi się coraz głośniej, bo Ruch awansował także do półfinału Pucharu Polski i jest faworytem do zwycięstwa w tych rozgrywkach. Piłkarze Waldemara Fornalika są też rewelacją ostatnich ligowych kolejek. W sobotę rozgromili 4:1 Cracovię, strzelając naprawdę ładne bramki. - Współczuję moim graczom, że musieli się mordować do końca meczu. Ruch był lokomotywą, której nie umieliśmy w żaden sposób sprostać - mówił po meczu trener krakowian Orest Lenczyk, który jednak uważa, że Cracovia zlekceważyła rywali grających dość schematycznie. - Wcale nie trzeba dużo umieć, wystarczy być dobrym w jednym, dwóch elementach, by być wartościowym zawodnikiem w ekstraklasie - stwierdził Lenczyk.
Nie zgadza się z nim były selekcjoner reprezentacji Jerzy Engel. - W tym, że Ruch dołączył do czołówki ligi, nie ma żadnego przypadku. Efekty daje praca trenera Fornalika - mówi DGP. - Trzeba też pochwalić właścicieli klubu za odpowiedni dobór zawodników. Nie ściągali gwiazd, uznali, że siłą Ruchu ma być gra zespołowa - dodaje.
Dzięki temu, jeśli ze składu Ruchu wypadnie dwóch czy nawet trzech piłkarzy, Fornalik może ich śmiało zastąpić innymi, nie drżąc o to, czy aby na pewno sobie poradzą. Z Cracovią nie mogli zagrać Maciej Sadlok i Grzegorz Baran, a mimo to ich brak nie był odczuwalny. - Zawodnicy, którzy wystąpili w Krakowie, zrobili mi spory problem przed następnym meczem. Będę się poważnie zastanawiał, jaki skład wystawić - przyznaje Fornalik.
A przecież Ruch od trzech kolejek musi sobie radzić bez lidera drużyny Andrzeja Niedzielana, który w meczu z Zagłębiem Lubin złamał kość jarzmową i wiosną nie pojawi się już na boisku. - Nie przesadzajmy. Niedzielan to nie jest żadna gwiazda. Owszem, jest solidnym napastnikiem, ale spójrzmy na tabelę strzelców, w czołówce go nie ma - komentuje Engel. Jest za to Artur Sobiech, który zdobył już 10 goli i goni Roberta Lewandowskiego z Lecha.
- Z przyjemnością patrzę na to, jak rozwija się Sobiech, ale i inni młodzi gracze Ruchu, jak na przykład Pulkowski. Z meczu na mecz są coraz bardziej pewni siebie - chwali Engel.
Kluczowe będzie to, jak piłkarze Ruchu odnajdą się w nowej roli. - Do tej pory nikt nie wymieniał ich w gronie faworytów, teraz się to zmieni. Nie mieli nic do stracenia, jednak obecnie są tak blisko podium, że poczują presję. Zobaczymy, jak na nią zareagują - zastanawia się Engel. Jego zdaniem, jeśli Ruch awansuje do europejskich pucharów, jest skazany na porażkę. - Żadna z polskich drużyn nic teraz w Europie nie wywalczy, nie ma na to szans. Niech walczą o trofea krajowe - uważa trener.
O puchary wciąż walczy też Legia, której piłkarze wreszcie zaimponowali ambicją. Drużyna Stefana Białasa przegrywała w Gdańsku z Lechią już 0:2, ale mecz zakończył się wygraną warszawian 3:2. Pewnie, 3:1, wygrała z Polonią Bytom Wisła. - Myślę, że walka o tytuł rozstrzygnie się między drużyną Henryka Kasperczaka a Lechem Poznań - kończy Engel.
@RY1@i02/2010/061/i02.2010.061.000.019a.001.jpg@RY2@
Fot. Jacek Bednarczyk/PAP
Łukasz Mierzejewski (z lewej) zupełnie nie radził sobie z atakami piłkarzy Ruchu
malgorzata.chlopas@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu