Wiek trenera nie ma w piłce żadnego znaczenia
Właściciele Legii i Wisły, stawiając na Jana Urbana i Macieja Skorżę, chełpili się, że dają szansę młodej polskiej myśli szkoleniowej. Teraz zatrudnili weteranów.
Przeciw Lechii Wisłę poprowadzi 64-letni Henryk Kasperczak, Legią w meczu ze Śląskiem będzie kierować dwa lata młodszy Stefan Białas.
- Z zatrudnianiem trenerów jest jak z modą. Raz modne są spodnie z szerokimi nogawkami, ale w końcu ktoś przychodzi w wąskich i za chwilę wszyscy robią tak samo - komentuje Czesław Michniewicz, którego siedem lat temu "wynalazł" Lech Poznań.
- Miałem wtedy tylko 33 lata, rok później Amica zatrudniła Maćka Skorżę - wspomina trener, który w 2007 r. stoczył pojedynek z najstarszym trenerem w ekstraklasie Orestem Lenczykiem. Jego Zagłębie Lubin okazało się lepsze od Bełchatowa i zdobyło mistrzostwo Polski, GKS był drugi. Prasa odtrąbiła triumf młodej myśli szkoleniowej. - A potem i mnie wyrzucono z Lubina, i Lenczyka z Bełchatowa. W piłce nie liczy się wiek trenera, tylko jego skuteczność. Podział na starą i nową szkołę jest sztuczny. Trenerzy dzielą się na dobrych i złych - przekonuje Michniewicz.
Legia i Wisła mają ten sam cel - mistrzostwo, i ten sam problem - grają fatalnie. Czy nowi trenerzy są w stanie w niedługim czasie to zmienić? - Gdy przychodzi nowy szef, każdy pracownik chce się jak najlepiej zaprezentować - mówi Michniewicz i dodaje, że piłkarze Legii nie chcieli już współpracować z Urbanem. - Jeśli w pierwszym okresie pracy szef zachowuje się jak kolega, a potem przestaje być miły i zaczyna wymagać, w zespole rodzi się bunt. Początkowo każdy był zachwycony Jankiem. Ale fajny, uśmiechnięty gość, mówili. A teraz co opowiadają o nim piłkarze? Że krytykował, uprzykrzał im życie. Janek był dobry, gdy był koleżeński i zespół miał wyniki. Ciężkiej pracy jednak nikt nie lubi - twierdzi były trener Lecha.
Michniewicz uważa, że Białas i Kasperczak są w komfortowej sytuacji. - Na poprzednich trenerach ciążyła ogromna odpowiedzialność. Nowi nic nie tracą. Jeśli będą wygrywać, kibice potraktują ich jak bohaterów. A jak coś nie wyjdzie, usłyszymy, że w przygotowaniach został popełniony błąd - mówi. - Wyniki Legii i Wisły mogą być lepsze, bo znikną napięcia. I dobrze, bo jak się teraz patrzy na grę tych klubów, to zęby bolą - dodaje.
Legia ma grać bardziej ofensywnie. - Białas preferuje francuską piłkę, prostszą niż hiszpańska, ale bardziej widowiskową. Nie ma czasu na to, by wkładać piłkarzom do głów zbyt skomplikowane schematy, każdy mecz jest o wszystko - tłumaczy prezes klubu Leszek Miklas. Białas da więcej swobody na boisku Maciejowi Iwańskiemu, który nie będzie już obarczony zadaniami defensywnymi. - To dobry pomysł, gdy Maciek ma przy sobie dwóch typów od czarnej roboty, jest najbardziej pożyteczny. Ostatnio w Legii mógł być sfrustrowany, nie lubi wracać pod swoje pole karne - ocenia Michniewicz.
Kasperczak też będzie musiał przekonać piłkarzy, że umieją strzelać bramki.
- Szkoda, że przez kontuzję nie gra Łukasz Garguła. Wiśle brakuje kreatywnych piłkarzy. Kasperczak to nie czarodziej, który machnie różdżką i odmieni drużynę - mówi były wiślak Mirosław Szymkowiak.
Na kłopotach Wisły i Legii korzysta Lech Poznań, który przy wypełnionych trybunach podejmie Jagiellonię Białystok. Jeśli zwycięży, a krakowianie przegrają, zostanie liderem.
Typują bukmacherzy
Arka - Cracovia 2.40 - 3.10 - 2.75 (godz. 17.45, transmisja Orange Sport), Ruch - Bełchatów 2.40 - 3.10 - 2.75 (20.00, Canal+ Sport, OS).
Legia - Śląsk 1.35 - 4.25 - 7.80 (14.45, OS), Wisła - Lechia 1.40 - 4.05 - 7.00 (16.00, C+S), Korona - Odra 2.20 - 3.15 - 3.05 (17.00, OS), Zagłębie - Polonia W. 2.00 - 3.20 - 3.45 (19.15, OS).
Piast - Polonia B. 2.50 - 3.05 - 2.70 (14.45, OS), Lech - Jagiellonia 1.45 - 3.65 - 7.00 (17.00, C+S).
Małgorzata Chłopaś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu