Kowalczyk mogła mieć nawet złoto
Justyna Kowalczyk na pewno żałuje, że odpuściła sobie start w drużynowym biegu sprinterskim. Biegaczka z Kasiny Wielkiej w parze z Sylwią Jaśkowiec mogła walczyć nawet o olimpijskie złoto.
23-latka z Myślenic to przeciwieństwo Kowalczyk. Drobna, przy wzroście 160 cm waży tylko 50 kg, przypomina raczej sławną Włoszkę Stefanię Belmondo czy Szwedkę Charlotte Kallę. Nie brakuje jej hartu ducha. W poniedziałek w parze z Kornelią Marek wywalczyła historyczne 9. miejsce. W tyle Polki zostawiły utytułowaną ekipę Finlandii. Dziś można żałować, że zamiast Marek w parze z Jaśkowiec nie pobiegła Kowalczyk...
Pomysł na stworzenie takiej pary sprinterek powstał już w poprzednim sezonie, niestety nie znalazł zrozumienia w ekipie biegaczki z Kasiny Wielkiej. Jaśkowiec, która podobnie jak Kowalczyk, jest młodzieżową mistrzynią świata, w Pucharze Świata jeszcze nie potwierdziła swoich możliwości. Jak dotychczas najlepsze było 20. miejsce w Falun w biegu na dystansie 10 km. Polka jest podporą sztafety, która w czwartek powalczy o miejsce w pierwszej szóstce.
W tle rywalizacji sportowej nadal toczy się dyskusja dotycząca astmy Marit Bjoergen. - Marit czuje się widocznie zagrożona, bo dobrze wie, że bez tych swoich "pomagaczy", nie bardzo miałaby tu co robić ze mną i innymi dziewczynami - mówiła Polka w odpowiedzi na ataki norweskich dziennikarzy. - Norwegowie mocno się wypowiadają na temat dopingu w Rosji, a potem sami stosują doping w formie leków. Gdzie tu jest jakaś logika? - dodała Polka.
mpt
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu