Dobre skoki Małysza nie pomogły
Polscy skoczkowie w składzie Stefan Hula, Łukasz Rutkowski, Kamil Stoch i Adam Małysz zajęli 6. miejsce w konkursie drużynowym. Tytuł mistrzowski obronili Austriacy, którzy wyprzedzili Niemców i Norwegów.
- Możemy walczyć o medal - zapowiadał przed konkursem Apoloniusz Tajner, prezes PZN. Podopieczni Łukasza Kruczka nieźle spisywali się podczas sobotniego konkursu indywidualnego na dużej skoczni i treningów. Ewentualne braki miał wypełnić podwójny srebrny medalista z Vancouver Adam Małysz.
Niestety już w pierwszej serii, po skokach Rutkowskiego i Stocha, o walce o medale można było zapomnieć. Najbardziej rozczarowała postawa Stocha, który podczas treningu oddał jeden z lepszych skoków, a w konkursie w pierwszej serii pofrunął na zaledwie 126,5 m. Rutkowski, który zastąpił w zespole Krzysztofa Miętusa, lądował o dwa i pół metra bliżej. W tej sytuacji Adam Małysz, zamiast walczyć z najlepszymi, musiał bronić się przed spadkiem poza finałową ósemkę.
Polacy poprawili się w drugiej serii i, głównie dzięki skokowi Małysza na odległość 139,5 m, zdołali awansować na szóstą pozycję. Gorzej od biało-czerwonych spisali się tylko Czesi i Słoweńcy. Tym samym najlepszym wynikiem Polaków w konkursach drużynowych podczas igrzysk pozostanie wywalczone przed czterema laty piąte miejsce.
Złoty medal zgodnie z oczekiwaniami przypadł Austriakom, którzy powetowali sobie tym samym porażki w konkursach indywidualnych (dwa brązowe medale Gregora Schlierenzauera). Podopieczni Aleksandra Pointnera zdominowali każdą z serii, w której oddawali najdłuższe skoki. Ogromną niespodziankę sprawili Niemcy, którzy zajęli drugie miejsce, pozostawiając w tyle Norwegów i Finów.
mpt
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu