Czas na walkę o duże pieniądze
Jeśli chcę być mistrzem świata, to muszę go pokonać - powiedział przed walką z Estradą Tomasz Adamek. Polak wygrał i nadal może myśleć o największych zaszczytach, ale wygrana nie przyszła łatwo.
Nie tak to miało wyglądać. Kiedy w Prudential Center w Newark zabrzmiał ostatni gong, amerykański pretendent do pasa międzynarodowego mistrza IBF unosił ręce w geście triumfu, a na poobijanej twarzy Tomasza Adamka malowała się lekka niepewność. O werdykcie mieli bowiem zdecydować sędziowie, a walka była zdecydowanie bardziej wyrównana, niż wyobrażano sobie w polskim obozie. Na szczęście punktowi stanęli na wysokości zadania. Werdykt był jednogłośny - 115:113, 116:112 i 118:110 dla Polaka.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.