Adam Małysz jest już w olimpijskiej formie
Adam Małysz znów wielki. Wczoraj nasz skoczek zajął rewelacyjne drugie miejsce w konkursie Pucharu Świata w Klingenthal. Wygląda na to, że jest w olimpijskiej formie.
- Skoki są powtarzalne, nie ma braków technicznych. Forma ciągle idzie do góry. Do pierwszego konkursu w Whistler może być naprawdę znakomicie przygotowany - komplementował Małysza Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. - A zobaczymy, ile jeszcze wysoką dyspozycję zdoła utrzymać Simon Ammann, przecież zachowuje ją naprawdę długo - z nadzieją wybiegał w przyszłość.
Prezes ma podstawy do optymizmu. Jeśli Hannu Lepistoe i sztab naszej ekipy odsunęli na dalszy plan wszystkie inne starty i przygotowują szczyt formy na igrzyska w Vancouver, to wszystko wskazuje na to, że udaje się realizować plan bezbłędnie. W tym sezonie Małysz stanął na podium PŚ tylko raz, na samym początku sezonu w Lillehammer, potem było już gorzej. Jednak ostatnio jego forma cały czas wyraźnie zwyżkowała. W pięciu konkursach poprzedzających zawody w Klingenthal nie wypadał poza pierwszą dziesiątkę, w trzech ostatnich - poza szóstkę.
Wczoraj nasz najlepszy skoczek potwierdził, że jego przygotowania olimpijskie idą naprawdę w dobrą stronę. W pierwszej próbie skoczył 130,5 metra i zajął drugie miejsce. Lepszy był tylko lider Pucharu Świata Simon Ammann, który osiągnął 133 m, ale już Gregor Schlierenzauer skoczył o 1,5 metra bliżej od Polaka. - Płynne odbicie, bez pośpiechu, jak gdyby od niechcenia. To wszystko zwiastuje naprawdę wysoką formę - chwalił Małysza po jego pierwszym skoku Tajner.
Skoczek z Wisły rozdzielił więc tych, którzy w ostatnim czasie niepodzielnie królowali na wszystkich skoczniach i niezagrożenie prowadzą w klasyfikacji PŚ. W serii finałowej spisał się bowiem jeszcze lepiej, niż w pierwszej. Skoczył aż 134 metry. Tyle samo co Ammann, ale Szwajcar miał przewagę po pierwszym skoku, która wystarczyła mu do odniesienia zwycięstwa. Schlierenzauer i reszta austriackiej koalicji musieli jednak tym razem uznać wyższość Polaka.
Małysz ma wielkie powody do zadowolenia nie tylko dlatego, że na osiem dni przed otwarciem igrzysk jego forma jest coraz lepsza. Dzięki zajęciu drugiego miejsca w Klingenthal awansował na 6. pozycję w klasyfikacji generalnej PŚ. W Whistler będzie więc skakał tuż przed najlepszymi.
Małysz był jedynym członkiem naszej olimpijskiej ekipy, który wystąpił w Klingenthal. Pozostali - Kamil Stoch, Stefan Hula, Łukasz Rutkowski i Krzysztof Miętus - od poniedziałku trenowali pod okiem trenera Łukasza Kruczka w Szczyrku. Wybór miejsca był nieprzypadkowy, bowiem tamtejszy obiekt przypomina skocznię w Whistler.
Dziś cała ekipa będzie w Warszawie, gdzie złoży ślubowanie i odbierze olimpijskie nominacje. Jutro odlecą do Kanady, ale bez Małysza. Nasz najlepszy skoczek będzie ślubował w niedzielę, a do Vancouver - wraz ze swoim teamem - poleci dzień później.
@RY1@i02/2010/024/i02.2010.024.000.019a.001.jpg@RY2@
Fot. Reuters Forum
Wczoraj w Klingenthal Adam Małysz latał naprawdę daleko
Robert Piątek
robert.piatek@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu