Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Nasza reprezentacja jest mocna, bo znalazła się w niej Kowalczyk

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Czterdziestu sześciu sportowców będzie reprezentowało Polskę podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Vancouver

Wysyłamy do Vancouver silną reprezentację, w której są gwiazdy i młodzi zawodnicy będący nadzieją na przyszłość - powiedział minister sportu i turystyki Adam Giersz. Wczoraj w Centrum Olimpijskim w Warszawie odbyła konferencja, na której ogłoszono skład polskiej kadry. Panowała podniosła i optymistyczna atmosfera. - Zapewniliśmy optymalne warunki przygotowań. Po raz pierwszy wprowadziliśmy indywidualny program przygotowań dla zawodników z potencjałem medalowym. Wierzymy, że ten potencjał wykorzystają - mówił minister Giersz.

Optymizm szefa resortu sportu jest zrozumiały. Polska ma w tym roku dużą szansę po raz pierwszy w historii zdobyć więcej niż dwa medale zimowych igrzysk. Już znacznie ciszej mówi się o tym, że większość tych nadziei spoczywa na barkach Justyny Kowalczyk. - Tak naprawdę Justyna ma cztery szanse medalowe w konkurencjach indywidualnych, bowiem w tym sezonie nawet w sprintach zajmowała czołowe lokaty - przyznaje Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, który nie obawia się, że forma najlepszej sportsmenki przyszła zbyt wcześnie. - Do tej pory sprawdza się wszystko, co mówił trener Wieretielny, i nie ma żadnych podstaw, aby mu nie wierzyć. Wygląda na to, że Justyna jest w znakomitej formie.

Gorzej wygląda sytuacja innych. Wyniki skoczków narciarskich z Adamem Małyszem na czele i biathlonisty Tomasza Sikory w tej chwili nie upoważniają do stawiania ich w roli faworytów do olimpijskich laurów. Co najwyżej zaliczają się do grona kandydatów do zajęcia wysokich pozycji. - Ja jednak utrzymuję, że skoczkowie też mają trzy szanse medalowe. Forma Adama Małysza rośnie, mimo wszystko liczę też na drużynę i odrodzenie Kamila Stocha - mówi Tajner.

Zgodnie z oczekiwaniami w ostatniej chwili skład reprezentacji został poszerzony o ośmiu zawodników, którzy nie spełnili minimów stawianych przez PKOl, zdecydowanie bardziej rygorystycznych od tych określonych przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski. - Zareagowaliśmy na emocjonalny apel Rady Przygotowań Olimpijskich, ale tylko w przypadku sportowców spełniających trzy warunki: są w wieku do 23 lat, niewiele zabrakło im do spełnienia naszych kryteriów i w ostatnim czasie wykazali zwyżkę formy - wyjaśnia Nurowski.

Pytanie, czy 46-osobowa kadra odpowiada naszej pozycji w sportach zimowych. W historii startów olimpijskich pięć razy wysyłaliśmy liczniejszą ekipę, ale bywała w niej drużyna hokeja. Cztery lata temu w Turynie kadra też liczyła 46 osób, ale osiem lat temu w Salt Lake City tylko 30.

- Apeluję do dziennikarzy, a zwłaszcza parlamentarzystów, żeby wstrzymali się z organizowaniem konferencji do końca igrzysk - odpowiedział na te wątpliwości Piotr Nurowski, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, nawiązując do zdarzenia sprzed czterech lat. Po kilku nieudanych startach Polaków w Turynie politycy PO zorganizowali spotkanie, na którym krytycznie ocenili występ naszej ekipy. Jak się okazało, przedwcześnie. W ostatnich dniach medale zdobyli Sikora i Kowalczyk.

Oprócz 46 sportowców do Vanvouver pojedzie 60 osób z kierownictwa misji oraz zaplecza szkoleniowo-techniczno-medycznego. - W tym roku nie ma żadnych osób towarzyszących. Każdy z członków tego zespołu odpowiada za konkretne kwestie - zaznacza prezes Nurowski. - Oczywiście dobór tych ludzi był zależny od pozycji poszczególnych zawodników. I tak zespół Justyny Kowalczyk liczy siedem osób, Sikory osiem, a skoczków sześć. Siłą rzeczy zabrakło miejsca dla opiekunów innych zawodników, ale regulamin igrzysk jest w tej kwestii nieubłagany.

Podczas wczorajszej konferencji została podpisana umowa sponsorska pomiędzy PKOl i TP SA. Tym samym jedna z największych firm została siódmym sponsorem komitetu. - Chodzi nam nie tyle o promocję konkretnego produktu, co pokazanie, że zawsze jesteśmy związani z tym, co jest ważne dla Polaków - wyjaśnił Maciej Witucki, prezes TP SA.

Paulina Bobak, Agnieszka Cyl, Magdalena Gwizdoń, Weronika Nowakowska, Krystyna Pałka, Tomasz Sikora, Łukasz Szczurek*;

Biegi narciarskie: Sylwia Jaśkowiec, Justyna Kowalczyk, Kornelia Marek, Paulina Maciuszek, Maciej Kreczmer, Janusz Krężelok;

Dawid Kupczyk, Paweł Mróz, Marcin Niewiara, Marcin Płacheta, Michał Zblewski (pojedzie czterech);

Anna Jurkiewicz, Joanna Sulej*, Mateusz Chruściński*, Przemysław Domański;

Paula Bzura, Patrycja Maliszewska, Jakub Jaworski, Katarzyna Bachleda-Curuś, Natalia Czerwonka, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska, Maciej Biega*, Zbigniew Bródka*, Sławomir Chmura, Sebastian Druszkiewicz, Konrad Niedźwiedzki, Maciej Ustynowicz;

Skicross: Karolina Riemen*;

Agnieszka Gąsienica-Daniel*;

Maciej Kurowski*, Ewelina Staszulonek;

Stefan Hula, Adam Małysz, Krzysztof Miętus, Łukasz Rutkowski, Kamil Stoch;

Maciej Jodko, Paulina Ligocka, Michał Ligocki.

*zawodnicy, którzy nie spełnili norm PKOl

@RY1@i02/2010/019/i02.2010.019.000.0020.001.jpg@RY2@

Justyna Kowalczyk ma medalowe szanse we wszystkich indywidualnych konkurencjach biegowych

Fot AP

@RY1@i02/2010/019/i02.2010.019.000.0020.002.jpg@RY2@

Robert Piątek

robert.piatek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.