Wymarzony przez wentę medal mistrzostw europy coraz bliżej
W pierwszym spotkaniu drugiej rundy rozgrywek w Austrii reprezentacja Polski pewnie pokonała Hiszpanię 32:26 (13:9)
Polscy piłkarze ręczni rozpoczęli decydującą walkę o pierwszy w historii medal mistrzostw Europy w fantastycznym stylu. Jeden z najsilniejszych zespołów świata, Hiszpania, nie miał wczoraj żadnych szans w starciu z biało-czerwonymi. Polska jest już prawie w półfinale.
Tak grających Polaków jeszcze na tych mistrzostwach nie widzieliśmy. Owszem, wygraliśmy pewnie z Niemcami i ze Szwedami, wspaniale odrobiliśmy czterobramkową stratę w spotkaniu ze Słowenią, ale to jeszcze nie było to. Dopiero wczoraj drużyna Bogdana Wenty pokazała, że stać ją na skuteczną i efektowną grę przez cały mecz, a bramkarz Sławomir Szmal wreszcie nie był najlepszym zawodnikiem w naszej drużynie.
Do pierwszego meczu II rundy Szmal przystąpił w znakomitym nastroju. Polski bramkarz został bowiem uznany przez statystyków za najlepszego zawodnika na swojej pozycji po spotkaniach I rundy. Szmal w trzech meczach bronił średnio 42 proc. rzutów - ze 135 prób rywali odbił 57. Wczoraj te statystyki były jeszcze lepsze. Hiszpanie momentami byli tak bezradni, że Wenta po raz pierwszy w tym turnieju pozwolił Szmalowi odpocząć i w drugiej połowie meczu, przy pięciobramkowej przewadze naszej drużyny, dał przez wiele minut pobronić rezerwowemu bramkarzowi Piotrowi Wyszomirskiemu. Wiedział, co robi, bo młody bramkarz radził sobie dość pewnie, a biało-czerwoni w 44. minucie podwyższyli prowadzenie na 25:17. Takiej przewagi nie mieliśmy nad rywalami w żadnym meczu austriackich mistrzostw.
Statystyki naszej drużyny - a graliśmy przeciwko mistrzom świata z 2005 r. i brązowemu medaliście igrzysk w Pekinie w 2008 r. - były najlepsze w tym turnieju. Nie umieliśmy zatrzymać tylko jednego zawodnika, Ikera Romero, ale na szczęście jedynie przy rzutach karnych. Hiszpan, który w pierwszej fazie mistrzostw zdobył w ten sposób aż 13 goli, wczoraj też był bezbłędny. Szmalowi i Wyszomirskiemu strzelił siedem karnych w siedmiu próbach.
Wenta mówił w wywiadzie dla DGP, że spodziewa się przyjaznych gestów gospodarzy mistrzostw w kierunku drużyny niemieckiej. Głównie dlatego, że do Innsbrucku, gdzie rozgrywa mecze nasza grupa, przyjechało 7 tys. ich kibiców. Specjalnie dla naszych rywali z I rundy organizatorzy niespodziewanie pozmieniali godziny rozpoczęcia wszystkich meczów drugiej rundy. W efekcie nasze jutrzejsze spotkanie z Czechami rozpocznie się o godz. 20.15, a czwartkowe z Francją zagramy o 20.30. Dla naszej drużyny te terminy nie są najgorsze. Narzekają inne ekipy, a to dlatego, że na zmianie terminarza najwięcej zyskali oczywiście Niemcy, którzy przed spotkaniami z Hiszpanią i Czechami będą mieli kilka godzin więcej na odpoczynek niż rywale.
Te fory na nic Niemcom się nie przydadzą. Wczoraj po bardzo zaciętym meczu przegrali oni bowiem z Francją 24:22 i na awans do półfinałów nie mają już szans. To jednak nie nasz kłopot, choć przed meczem Wencie i jego współpracownikom problemów nie brakowało. Na urazy narzekali m.in. Krzysztof Lijewski (ból barku) i Artur Siódmiak (wybity palec). Na szczęście żaden z naszych zawodników nie musiał wczoraj pauzować.
Do drużyny powrócił też Michał Jurecki, który nie zagrał ze Słowenią, po tym jak w meczu ze Szwecją otrzymał silny cios w nos i z podejrzeniem złamania trafił do szpitala. Kiedy przed spotkaniem z Hiszpanami młodszy z braci Jureckich dołączył do kolegów, wyglądał jak po niezłej bijatyce. Rozgrywający Lubeki miał opuchnięty nos i podbite oczy. Ale dzięki temu wpadł w oko austriackim operatorom TV. Podczas wczorajszego spotkania był najczęściej pokazywanym graczem.
Najlepszy w naszym zespole był jednak, i to bezdyskusyjnie, Mariusz Jurasik. Zawodnik, który na przyjazd do Austrii i kontynuację reprezentacyjnej kariery zdecydował się tuż przed wylotem do Innsbrucku, popisał się wczoraj stuprocentową skutecznością strzelecką. Na pięć strzałów trafił wszystkie.
Polska i Francja mają po pięć punktów i przewagę nad resztą zespołów grupy II. Wystarczy wygrać jutrzejszy mecz z przeciętnymi Czechami i marzenie Wenty zostanie spełnione. Trener Polaków chciałby zdobyć pierwszy w historii medal mistrzostw Europy. Jest to jedyny brakujący krążek polskich piłkarzy ręcznych, którzy mogą się pochwalić trzema medalami mistrzostw świata (srebro 2007, brąz 1982, 2009) i jednym igrzysk olimpijskich (brąz 1976).
Szmal, Wyszomirski - K. Lijewski 3, B. Jurecki 6, Tłuczyński 3, Jurasik 5, Bielecki, Jaszka 3, Jurkiewicz, Żółtak 1, Jachlewski 2, Siódmiak 1, Kuchczyński 2, M. Lijewski, Rosiński 3, M. Jurecki 3; Hombrados, Sierra - Entrerrios 2, Gurbindo, Garabaja 1, Tomas 3, Prieto 2, Entrerrios 2, Romero 7, Aguinagalden 2, Ugalde, Garcia 3, Malmagro 4, Rodriguez, Aguirrezabalaga, de Argila
@RY1@i02/2010/016/i02.2010.016.000.016a.001.jpg@RY2@
Mariusz Jurasik (z lewej) zagrał wczoraj najlepsze spotkanie od swego powrotu do kadry
Fot. Łukasz Grochala/Newspix.pl
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu