Prestiż razy cztery
Turniej Czterech Skoczni jest dla skoczków tym, czym dla tenisistów Wielki Szlem. Walczy się na nim o prestiż i duże pieniądze
Kamil Stoch na Turnieju Czterech Skoczni powinien być w grupie pięciu, sześciu zawodników walczących o zwycięstwo - powiedział prezes Polskiego Związku Narciarskiego, były trener Adama Małysza Apoloniusz Tajner. Czy rzeczywiście Stoch może powalczyć o zwycięstwo?
Wydaje się, że jego największym mankamentem jest brak powtarzalności. Przykładem może być konkurs Pucharu Świata w szwajcarskim Engelbergu w połowie grudnia. W sobotnich zawodach zajął ledwie 12. miejsce, by dzień później po doskonałym drugim skoku znaleźć się na drugiej pozycji. W jubileuszowym 60. Turnieju Czterech Skoczni o takich wahaniach nie może być mowy. Kto może pokrzyżować szyki Kamilowi? Na pewno na zwycięstwo stać każdego z pierwszej piątki klasyfikacji Pucharu Świata. Thomas Morgenstern, Gregor Schlierenzauer, Anders Bardal i prowadzący w klasyfikacji Andreas Kofler to najwięksi faworyci.
W polskiej reprezentacji na najbardziej prestiżowy turniej w cyklu Pucharu Świata oprócz Stocha znaleźli się jeszcze Piotr Żyła, Stefan Hula i największe zaskoczenie - Aleksander Zniszczoł. Do powołania tego niespełna 18-letniego skoczka z Wisły przekonały selekcjonera kadry Łukasza Kruczka jego znakomite występy w zawodach z cyklu Pucharu Kontynentalnego. Oby młody zawodnik nie zawiódł trenera.
Turniej Czterech Skoczni ruszy 30 grudnia w Oberstdorfie. Potem skoczkowie przeniosą się do Garmisch-Partenkirchen, gdzie będą rywalizować w Nowy Rok, dalej do Innsbrucku (4 stycznia) i Bischofshofen (6 stycznia). Ostatnie trzy edycje wygrywali Austriacy. Przed rokiem Thomas Morgenstern, który zdobył też Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Adam Małysz był rok temu w konkursie szósty, a Kamil Stoch 15.
W turnieju obowiązuje inny sposób punktacji niż w tradycyjnych zawodach. W pierwszej serii konkursowej zawodnicy skaczą w parach (łącznie 25). Do zwycięzców par dołącza pięciu szczęśliwców, którzy uzyskali najlepsze wyniki wśród przegranych. Druga seria toczy się już normalnie. Taki system powoduje, że często kluczowe okazują się kwalifikacje. Dlatego liczymy na wspomnianą powtarzalność dobrych skoków polskich zawodników.
Ci, którzy wciąż nie mogą odżałować odejścia Adama Małysza, powinni oglądać transmisje w Eurosporcie. Zostaną one bowiem wzbogacone o wypowiedzi polskiego mistrza, który m.in. scharakteryzuje wszystkie skocznie turnieju.
@RY1@i02/2011/252/i02.2011.252.196.004b.001.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu