Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Nie można iść na wymianę ciosów

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Jeśli polscy piłkarze chcą zachować szanse na ćwierćfinał Euro 2012, nie mogą przegrać dzisiejszego meczu z Rosją. Wszyscy zastanawiają się, ilu i jakich zmian w składzie dokona Franciszek Smuda

Adrian Mierzejewski czy Dariusz Dudka? Maciej Rybus czy Kamil Grosicki? - Krążący po inaugurującym Euro 2012 meczu z Grecją dowcip o Franciszku Smudzie na pytanie o to, co u niego słychać, odpowiadającym: "Bez zmian", traci na aktualności. Przed dzisiejszym meczem z Rosją (o 20.45) aż huczy od plotek i teorii na temat składu, w jakim biało-czerwoni wyjdą na boisko.

Selekcjoner zarzeka się co prawda, że wszystko zrobi po swojemu i nie będą mu różni eksperci niczego podpowiadać. Wszystko wskazuje jednak na to, że zmiany będą. Nie tylko w bramce, gdzie zawieszonego za czerwoną kartkę Wojciecha Szczęsnego zastąpi Przemysław Tytoń. Pytanie tylko, jak duże...

- Pierwsza powinna być na lewej obronie. Wymieniłbym Sebastiana Boenischa na Jakuba Wawrzyniaka albo na Darka Dudkę, a przynajmniej bym się nad tym głęboko zastanowił. Jeden okres przygotowawczy po tak ciężkiej kontuzji i długiej przerwie to za mało, aby wrócił do formy. On ma potworne zaległości - mówi były reprezentant Polski (i były podopieczny Smudy w Widzewie Łódź) Tomasz Łapiński.

Boenisch w meczu z Grecją faktycznie nie zachwycił. Ale czy selekcjoner zdecyduje się posadzić go na ławce? Nie jest tajemnicą, że lewy obrońca Werderu Brema to jeden z jego ulubieńców. Niemal pewne są za to roszady w drugiej linii. Na ławkę rezerwowych prawdopodobnie powędruje Ludovic Obraniak, którego zastąpi... No właśnie. Jeszcze w niedzielę murowanym kandydatem wydawał się Adrian Mierzejewski, ale teraz wygląda na to, że Smuda zdecyduje się zagęścić środek pola i wystawi Dudkę. Za plecy Roberta Lewandowskiego powędruje w tej sytuacji Rafał Murawski.

- Wariant z trójką defensywnych pomocników nie jest wcale taki zły, jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie okoliczności. W meczu z takim rywalem jak Rosja kluczową sprawą będzie właśnie zagęszczenie środka pola - uważa Łapiński. Jak jednak zaznacza, w takim wariancie trzeba też zadbać o ofensywne atuty na skrzydłach.

To kolejny znak zapytania. Jednym z ulubieńców Smudy jest również Maciej Rybus. Skrzydłowy Tereka Grozny wygrał rywalizację o miejsce w składzie z Kamilem Grosickim, ale z Grecją także nie zachwycił (co sam zresztą uczciwie przyznał). Nie bez powodu to właśnie za niego wszedł na boisko Tytoń. Być może więc Smuda zdecyduje się tym razem na Grosickiego.

- Kamil jest bardzo szybki i na pewno przydałby się przy kontratakach. Z drugiej strony słabiej niż Maciek radzi sobie w defensywie. W tej sytuacji ewentualne dziury po lewej stronie musieliby łatać środkowi pomocnicy - uważa Łapiński, który osobiście skłania się ku wariantowi z piłkarzem tureckiego Sivassporu.

Poprzednie wielkie imprezy w wykonaniu Polaków toczyły się według znanego schematu: mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. Tym razem jest inaczej, bo mecz z Rosją - choć piekielnie ważny - nie rozstrzygnie jeszcze o naszym wyjściu z grupy. Najlepiej byłoby oczywiście wygrać. Pytanie tylko, jak pokonać zespół, który po zwycięstwie 4:1 nad Czechami wymieniany jest jako jeden z kandydatów do mistrzostwa. - To proste, trzeba zagrać cały mecz tak jak pierwszą połowę z Grecją. Taka reprezentacja Polski może pokonać każdego uczestnika Euro - uważa Łapiński.

Były reprezentacyjny stoper podkreśla, że zespół Smudy nie może powtórzyć błędów popełnionych przez Czechów, którzy w meczu ze Sborną za bardzo się odkryli. - Nie tylko po straconych szybko bramkach, oni tak grali od początku. Szczerze mówiąc, nie przypuszczałem, że tak brutalnie zepchną Rosjan do defensywy w pierwszych 20 inutach. Ale coś za coś - poszli na bijatykę jak bokser, opuścili gardę i nadziali się na kontry. Kategoria wagowa była taka sama, tylko szybkość ciosów inna... Polacy nie mogą postąpić jak ekipa Michala Bilka - podkreśla. - Nie możemy też powtórzyć własnych błędów z drugiej połowy meczu z Grecją, gdy pomocnicy cofali się zbyt blisko obrońców, ułatwiając rywalom rozgrywanie piłki. Nie możemy dać się zepchnąć pod własne pole karne, bo wtedy strata bramki będzie tylko kwestią czasu - ostrzega na koniec.

Jedna zmiana będzie na pewno. Organizacyjna, bo teraz mecz odbędzie się przy otwartym dachu. To (teoretycznie) może ułatwić zadanie naszym piłkarzom, którzy narzekali na tropikalne warunki wewnątrz Stadionu Narodowego.

@RY1@i02/2012/112/i02.2012.112.00000070a.803.jpg@RY2@

NORBERT BARCZYK/PRESSFOCUS/NEWSPIX.PL

Zmiany w składzie nie ograniczą się do wymuszonej czerwoną kartką absencji Wojciecha Szczęsnego

Hubert Zdankiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.