Informatyk w administracji dużo nie zarobi, ale jest bezpieczny
Specjalista od IT w instytucji publicznej otrzymuje średnio 3 - 4 tys. zł. Nic dziwnego zatem, że wiele urzędów ma problem z naborem wysoko wykwalifikowanych pracowników
Do pracy w administracji publicznej skusić może kilka czynników - stałe godziny, gwarancja etatu i pewność, że firma nie zbankrutuje, a także możliwość z korzystania z szerokiego zabezpieczenia socjalnego: od stałych urlopów aż po zwolnienia chorobowe czy urlopy na dzieci. Zdarza się, że przyciąga także ciekawa, oryginalna oferta. Jacek Dobrzyński z Centralnego Biura Antykorupcyjnego przyznaje, że kiedy CBA organizowało w maju szeroko zakrojoną rekrutację informatyków, odzew był bardzo duży. Nowej kadry biuro poszukiwało także przez uczelnie. - Jednym z elementów przyciągających do pracy u nas była możliwość realizacji naprawdę interesujących projektów - mówi Dobrzyński. Biuro potrzebowało osób do realizacji projektów teleinformatycznych, ale także administrowania serwerami, systemami operacyjnymi, bazami danych, sieciami LAN/WAN czy też do świadczenia usług pomocy technicznej helpdesk. Podobną rekrutację prowadziła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW).
Jak podkreśla Andrzej Strug, dyrektor działu Informatycznego w Narodowym Funduszu Zdrowia, interesujący projekt oraz skala przedsięwzięcia, które może mieć realny wpływ na codzienne życie, to rzeczywiście główny atut pracy w administracji publicznej. To jedyne, co może realnie skusić młodych informatyków. - Mogą też podobać się mniej agresywne niż w prywatnym biznesie relacje międzyludzkie - mówi Strug.
Często zdarza się jednak, że te rzeczy nie wystarczają - największym problemem jest bowiem dość niska pensja. Dyrektorzy działów IT w administracji publicznej są zgodni, że to powoduje, iż działom informatycznym często brakuje wyspecjalizowanych pracowników. Zarobki bowiem niewiele przekraczają średnią krajową.
Pracownicy działów rekrutacji z firm prywatnych dodają, że deficyt informatyków na rynku pracy sprawia, iż sami mogą dokonywać wyboru, gdzie pracować - i niemal zawsze decydują się na lepszą pensję.
Często więc ci lepsi wręcz odchodzą z administracji. Nawet w instytucjach państwowych bezpośrednio zajmujących się informatyzacją brakuje pracowników. Trzon stanowią osoby po 40. roku życia i to niekoniecznie po informatyce. Po prostu kilka lub kilkanaście lat temu trafili tu, bo "znają się na tym i to lubią". - Najczęściej na taką pracę decydują się osoby do administrowania siecią lub do helpdesku - mówi Gabriela Jabłońska, ekspert rynku pracy z Sedlak & Sedlak.
Często informatycy pracują dla administracji, ale w ramach projektów, które są realizowane przez prywatne firmy, czyli jako outsourcing. Eksperci mają nadzieję, że może w końcu coś się w tej kwestii zmieni, bo przecież urzędy zaczynają dostrzegać znaczenie rozwiązań informatycznych w swojej działalności i powinny zacząć płacić lepiej swoim pracownikom.
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu