Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wynagrodzenia

Premier dał po 3,6 tys. zł za pracę przy prezydencji

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Urzędnicy KPRM zaangażowani w organizację przewodnictwa w UE dostali nagrody. Zdaniem ekspertów powinni otrzymać wynagrodzenie za nadgodziny. Tego jednak nie przewiduje prawo

Jak udało nam się ustalić, tylko w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) nagrodzono co czwartego urzędnika - w sumie 123 pracowników. Do podziału było blisko 0,5 mln zł, średnio wypadło więc ok. 3,6 tys. zł na głowę.

Podobne gratyfikacje były w innych urzędach, które pracowały przy organizacji przewodnictwa Polski w Radzie UE.

- W czasie prezydencji byłem odpowiedzialny za zorganizowanie dwóch imprez kulturalnych. Ku mojemu zaskoczeniu otrzymałem po zakończeniu prezydencji aż 6 tys. zł - mówi DGP jeden z urzędników państwowego instytutu.

- Trudno jest mi w tej chwili ustalić, ilu pracowników otrzymało nagrody i w jakiej wysokości, ale z uwagi, że głównie nasz resort był zaangażowany w prezydencję, to takie gratyfikacje zostały wypłacone - potwierdza Marcin Bosacki, rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Niektórych jednak ekstrapremie, nawet symboliczne, ominęły.

- Byłem rzecznikiem prezydencji, ale żadnej nagrody nie dostałem - żali się DGP Maciej Babczyński z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Trzeba przyznać, że administracja rządowa w tym czasie pracowała więcej niż zwykle.

- Urzędnicy uczestniczyli w konferencjach i spotkaniach. Musieli więc często pracować nawet do 16 godzin dziennie - mówi Marcin Bosacki.

Eksperci uważają, że praca po godzinach w urzędach świadczy o ich słabej organizacji i daje zły przykład prywatnym firmom, które za takie praktyki są przecież piętnowane.

- Prezydencja nie była szczególnymi potrzebami pracodawcy, żeby angażować pracownika do tak długiej pracy. Nie można też z góry planować, że urzędnicy przez pół roku będą pracować dłużej niż osiem godzin dziennie - mówi prof. Małgorzata Gersdorf, sędzia Sądu Najwyższego.

Tłumaczy, że za dodatkową pracę urzędnicy powinni dostawać ekstrawynagrodzenie, a nie nagrody.

Problem jednak w tym, że w korpusie służby cywilnej nie ma przewidzianej rekompensaty za nadgodziny.

Od roku osoby zatrudnione m.in. w ministerstwach miały otrzymywać rekompensatę za dodatkową pracę. Projekt założeń do nowelizacji ustawy o służbie cywilnej nie został jednak przyjęty do planu legislacyjnego rządu i prace nad nim nie zostały wznowione. Nie pomogły argumenty szefa służby cywilnej, który alarmował, że obecne przepisy krajowe są niezgodne z europejską kartą społeczną, której Polska jest stroną.

W efekcie pracownikom i urzędnikom służby cywilnej za pracę w godzinach nadliczbowych wciąż nie przysługują dodatkowe wynagrodzenie lub zwiększony wymiar czasu wolnego. Ci pierwsi mogą liczyć jedynie na czas wolny w tym samym wymiarze. Tak więc za godzinę dodatkowej pracy przysługuje tyle samo wolnego. W gorszej sytuacji są urzędnicy mianowani. Im nie przysługuje nawet wolny czas, chyba że pracują w nocy.

- Dobrze, że urzędy przynajmniej części pracowników wypłaciły nagrody za dodatkową pracę - mówi prof. Krzysztof Rączka, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Dodaje, że konieczne są jednak zmiany systemowe, np. na wzór kodeksu pracy. Inaczej urzędnicy mogą się o pracę po godzinach upomnieć przed sądem.

W czasie 184 dni trwania prezydencji w Polsce odbyły się 452 spotkania, w tym 20 nieformalnych posiedzeń Rady UE i spotkań ministrów UE, 30 konferencji na poziomie ministerialnym oraz ponad 300 spotkań eksperckich.

DGP przypomina

nagrody kwartalne

trzynastkę

dodatek zadaniowy

dodatek stażowy

dodatek służby cywilnej

nagrodę jubileuszową

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.