Protestujący nauczyciele powinni się martwić także o dodatki
Za czas strajku nauczycielom pensja się nie należy – taki jasny i jednoznaczny przekaz płynie zarówno z regionalnych izb obrachunkowych, jak i z Ministerstwa Finansów. Nie oznacza to jednak, że dyskusja wokół niższych pensji w oświacie ustała. Trwa w najlepsze (niektórzy prawnicy dopuszczają bowiem przyznanie wynagrodzenia za czas protestów w przepisach wewnątrzzakładowych) i co ważne, skręciła w stronę dodatków do pensji.
fot. Shutterstock
Problem jest niebagatelny, bo pragmatyka nauczycielska przewiduje cały wachlarz różnego rodzaju składników nauczycielskiego wynagrodzenia. A prawnicy niestety nie są zgodni co do tego, który z nich należy obciąć, a który wypłacić w całości. Jedni uważają, że zmniejsza się wszystkie (bez dodatku wiejskiego, który nie jest składnikiem wynagrodzenia), inni, że np. dodatki stażowy, za wysługę lat, funkcyjny i motywacyjny nie ulegają potrąceniu. Wątpliwości dotyczą też m.in. wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe. Za to jest raczej pewne, że wskutek strajków uszczuplone zostaną – a przynajmniej powinny zostać – trzynasta i czternasta pensja za 2019 r.
Przypomnijmy: wynagrodzenia dla nauczycieli wypłaca się z góry za dany miesiąc. Czyli pensję na kwiecień, w którym były protesty (obecnie zawieszone do września), nauczyciele powinni byli otrzymać w pierwszym dniu tego miesiąca, a za maj – w pierwszym dniu maja. Z tego wynika, że w zasadzie ewentualne uszczuplenie powinno dotyczyć poborów wypłaconych już za obecny miesiąc. ©℗ C2–3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.