Umowy o dzieło na celowniku ZUS
O tym, że ZUS jest bankrutem, wie chyba każdy w Polsce. Gdyby był firmą komercyjną, pewnie już by ogłoszona została jego upadłość. Jest to jednak podmiot państwowy i upaść nie może. Tym samym podejmowane są rozpaczliwe próby ratowania jego budżetu - jak to zwykł mawiać Antoni Słonimski "tonący brzydko się chwyta". Przejawia się to chociażby w próbach oskładkowania umów o dzieło.
Umowy o dzieło co do zasady nie podlegają składkom ZUS - wyjątkiem są tylko umowy z własnym pracodawcą lub wykonywane na rzecz własnego pracodawcy. Tym samym są one atrakcyjną formą zatrudnienia. Dodajmy do tego, że dzieło to - zgodnie z definicją językową - efekt czyjejś pracy lub jakichś procesów.
Umowy o dzieło powszechnie stosują zarówno szkoły (uczelnie), jak i firmy szkoleniowe. Mimo powszechności występowania umowy co jakiś czas powracają zakusy, żeby umowy z wykładowcami uznać za zlecenie. Z oczywistych względów pogląd ten dość często reprezentuje ZUS, który liczy, że w ten sposób ściągnie więcej składek.
Dodatkowym problemem jest, czy szkolenie (wykład, ćwiczenia itp.) mogą być uznane za utwór autorski. Odpowiedź musi być twierdząca. W myśl art. 1 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 90, poz. 631 z późn. zm.) przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). W ust. 2 tego przepisu wymieniony został przykładowy (otwarty) katalog utworów autorskich - za przedmiot prawa autorskiego uznane zostały m.in. utwory wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi.
Nauczanie ma niewątpliwie twórczy charakter. Każdy, kto prowadzi zajęcia, prowadzi je w sposób indywidualny. Sposób prowadzenia zajęć zależy od wiedzy i doświadczenia oraz cech indywidualnych, takich jak temperament czy poczucie humoru. Samo wystąpienie jest zatem utworem autorskim, a tym samym dziełem. Stanowisko, że szkolenie może być przedmiotem prawa autorskiego, znajduje potwierdzenie chociażby w piśmie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z 2 lutego 2000 r. (sygn. DP/WPA.024/3/00).
Niestety, co jakiś czas powraca pogląd, że w przypadku nauczania efektem (dziełem) jest nabycie wiedzy i umiejętności przez osoby uczone. Pogląd ten jednak jest na granicy absurdu - to tak, jakby umowę o zrobienie stołu (dzieło!) uzależniać od tego, czy ktoś przy nim usiądzie. To, co zostaje w głowach uczestników zajęć, jest niewymierne i zależne od wielu czynników, zarówno obiektywnych (np. remont czy przejeżdżające karetki), jak i subiektywnych (np. zmęczenie czy zdolności umysłowe). Nie zmienia to faktu, że niewątpliwie usługi edukacyjne realizuje się w celu przekazania wiedzy. Cel i efekt to jednak dwie różne sprawy. Uznanie, że jeżeli rezultatem będzie opanowanie wiedzy, w praktyce może uniemożliwić wykonanie umowy, a nauczyciel będzie ponosił odpowiedzialność nie tylko za swoje działania, ale także za zdarzenia od niego niezależne.
Tym samym za dzieło może być uznane samo poprowadzenie zajęć. Oczywiście ideałem jest, jeżeli uczestnicy nabędą wiedzę lub umiejętności, ale jest to skutek dodatkowy - podobnie, jak dodatkowym skutkiem napisania książki jest jej przeczytanie. Samo przeprowadzenie zajęć należy zatem uznać za efekt umowy (dzieło). Tym bardziej, że uczy się zazwyczaj komercyjnie. Nauczyciel prowadzi zajęcia na podstawie umowy z organizatorem, a ten następnie sprzedaje efekty jego pracy. Rezultatem jest zatem samo poprowadzenie zajęć - jest to bowiem produkt odsprzedawany dalej przez organizatora. W przypadku szkoleń komercyjnych liczy się nie tyle poziom nabytej wiedzy, ile poziom zadowolenia uczestników. W efekcie dobre szkolenie łączy formę z treścią, a gwarancją sukcesu jest odpowiedni poziom obu tych elementów. Za poziom ten zaś odpowiada przede wszystkim trener - w tym też przejawia się jego talent i autorski wkład. To zaś powoduje, że umowa o dzieło jest jak najbardziej zasadna.
@RY1@i02/2013/108/i02.2013.108.21700020a.802.jpg@RY2@
Paweł Ziółkowski specjalista w zakresie podatków i prawa pracy
Paweł Ziółkowski
specjalista w zakresie podatków i prawa pracy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu