Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Ubezpieczenia

Związki i rząd muszą przekonać pracodawców do oskładkowania zleceń

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Reforma emerytalna wprowadziła zasadę, że wysokość przyszłej emerytury zależy od wysokości składek wpłaconych na konto emerytalne. Wydawać się mogło, że ta prosta zasada spowoduje, że osoby wykonujące prace na podstawie umów cywilnoprawnych będą zainteresowane, aby od ich wynagrodzenia za prace były odprowadzane składki na ubezpieczenie emerytalne. Nic bardziej mylnego. Okazało się bowiem, że tysiące osób pracujących na podstawie umów-zleceń kombinuje jak tylko może, aby z tego tytułu nie ponosić żadnych obciążeń na ZUS. Z tego też powodu pracodawcy nigdy nie mieli żadnych problemów, aby przekonać zleceniobiorcę do zawarcia pierwszej umowy na symboliczną kwotę. Kolejne dwie lub nawet trzy umowy dotyczące tego samego zlecenia były już zawierane na kwoty adekwatne do wykonywanej pracy. Obowiązkowe składki na ubezpieczenie społeczne zawsze jednak były płacone od tej pierwszej umowy. A to wszystko za sprawą wciąż obowiązującej hierarchizacji obowiązku ubezpieczeń w przypadku zbiegu kilku tytułów. Okazuje się jednak, że wkrótce te przepisy mogą przestać obowiązywać.

Rząd zgodził się na propozycję NSZZ Solidarność dotyczącą zmian w tym zakresie. Jeszcze w kwietniu ma być gotowy projekt ustawy w tej sprawie. Do historycznego porozumienia w sprawie zmiany zasad płacenia składek doszło w czasie obrad zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych komisji trójstronnej. Strona rządowa uznała, że może się zgodzić na likwidację owej hierarchizacji umów zlecenia, pod warunkiem że osoby wykonujące prace na podstawie tych umów będą traktowane na takich samych zasadach jak pracownicy. I z tego też powodu podstawą do ustalania wysokości składek na ubezpieczenie społeczne może być płaca minimalna (obecnie 1600 zł). W takiej sytuacji zleceniobiorca będzie musiał sprawdzać, czy podpisując kolejną umowę z tym samym pracodawcą przekroczył już kwotę 1600 zł.

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, zgadzając się na takie rozwiązanie, nie kryło, że zawarcie umowy-zlecenia lub umowy o dzieło z własnym pracodawcą lub też wykonywanie tej umowy na jego rzecz spowoduje, że zleceniobiorca na gruncie ubezpieczeń społecznych będzie traktowany jak pracownik. A to się z kolei wiąże z oskładkowaniem wykonywanej umowy.

Związki zawodowe i rząd muszą jednak przekonać pracodawców. A z tym może być różnie. Pracodawcy RP nie godzą się na żadne zmiany. Natomiast Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan deklaruje, że może się zgodzić, ale tylko na odprowadzanie składek od wszystkich umów-zleceń do wysokości minimalnego wynagrodzenia.

Jedynym z warunków, jakie musi spełnić rząd, jest wprowadzenie możliwości waloryzacji wynagrodzenia wykonawcy w przypadku zmian przepisów powodujących zwiększenie kosztów wykonania zamówienia. Taka sytuacja może się zdarzyć np. w sytuacji, kiedy rząd zmienia wysokości stawek podatku, wysokości minimalnego wynagrodzenia lub składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Z tego też powodu PKPP Lewiatan proponuje zmianę kształtu ustawy z 29 stycznia 2004 r. - Prawo o zamówieniach publicznych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759 z późn. zm.). Natomiast drugim warunkiem wyrażenia zgody na rozszerzenie podstawy składek na ubezpieczenie jest wprowadzenie rocznego vacatio legis. Wynika to z tego, że wysokość składek ubezpieczeniowych ma bezpośredni wpływ na koszty działania firmy. I dlatego przedsiębiorcy muszą zaplanować swoje przyszłe wydatki z tak dużym wyprzedzeniem.

@RY1@i02/2013/066/i02.2013.066.21700020c.802.jpg@RY2@

Bożena Wiktorowska dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Bożena Wiktorowska

dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.