Firmy chcą mieć spokój i nadpłacają składki
AKTUALNOŚCI Co lepsze? Narazić się ZUS czy zapłacić więcej. Kadrowe: wolimy to ostatnie, bo oskładkowanie zleceń przypomina pole minowe
Przedsiębiorcy mają olbrzymie problemy z ustalaniem, czy pracujący dla nich zleceniobiorcy posiadają inne zlecenia. Tymczasem ta informacja jest kluczowa, bo bez niej nie można ustalić przychodu do oskładkowania. Praktyką jest bazowanie na składanych przez zleceniobiorców oświadczeniach, ale firmy już się przekonały, że są one mało wiarygodne. - Nie wiedzieć czemu, ludzie albo w nich kłamią, albo wypełniają je, nie mając żadnego pojęcia, o co w nich chodzi - mówi nam jedna z kadrowych.
- Dlatego wolimy nie ryzykować i odprowadzamy składki od wszystkich zleceń. Robimy to ze świadomością, że nadpłacamy - dodaje druga.
Zdaniem naszych rozmówców podejście to zyskuje coraz większą popularność, o czym świadczą m.in. pytania na szkoleniach. A fachowcy wręcz doradzają firmom, aby w ten sposób zapewnić sobie spokój. ZUS jednak na razie zjawiska nie dostrzega.
Opisywana praktyka zaskakuje, ale z drugiej strony przepisy nie chronią przedsiębiorców od negatywnych konsekwencji niezapłacenia składek - nawet wówczas gdy decyzję w tym zakresie podjęli na podstawie błędnego oświadczenia zleceniobiorcy.
Ale co ciekawe, płatnicy, mimo że mogą, raczej nie chcą zwrotu powstałej różnicy. Efekt? Do funduszu wpływa za dużo składek, ale i przedsiębiorcy na tym tracą.
@RY1@i02/2017/028/i02.2017.028.21700010a.801.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Marta Nowakowicz-Jankowiak ekspertka ds. wynagrodzeń
W większości przypadków nie ryzykujemy i płacimy wszystkie składki za zleceniobiorcę. Nie odzyskujemy potem nadpłaconych pieniędzy, bo wprowadzanie późniejszych korekt jest skomplikowane i czasochłonne. Moim zdaniem to duży problem ⒸⓅ
JŚ
D1
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu