Składki wyższe niż zakładano
Od stycznia przedsiębiorcy, którzy w 2018 r. osiągnęli przychód nieprzekraczający 63 tys. zł, będą mogli płacić niższe składki – takim hasłem posługuje się rząd. To prawda, ale niektórych może zaskoczyć, o jak niewiele ich zobowiązania się zmniejszą. Część przedsiębiorców jest bowiem przekonana, że mieszcząc się w limicie, będą mogli znowu płacić daniny na poziomie składek preferencyjnych, a więc obliczanych od podstawy wymiaru wynoszącej 30 proc. minimalnego wynagrodzenia (2019 r. – 675 zł), które płacili przez początkowe 24 miesiące od założenia firmy. Nie mają racji, bo wyjątkowo tym razem będą opłacać je proporcjonalnie od swojego przychodu, a nie ryczałtowo. Co to oznacza? Przede wszystkim to, że składki na poziomie preferencyjnym będą mogli liczyć jedynie ci, których przychód (roczny!) wyniósł ok. 16 tys. zł lub mniej. Należności tych, których przychód w 2018 r. był wyższy, będą odpowiednio wyższe. Jeśli przychód wyniósł niewiele poniżej limitu, ich składki będą tylko o kilkadziesiąt złotych niższe niż przedsiębiorców niekwalifikujących się do ulgi. A biorąc pod uwagę jeszcze wzrost prognozowanego na 2019 r. przeciętnego wynagrodzenia, od którego oblicza się standardową podstawę wymiaru składek, może się okazać, że miesięcznie będą oddawać ZUS-owi tyle samo, co rok wcześniej. © ℗ D1
JŚ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu