Zemsta na pracowniku może kosztować zatrudniającego ponad 100 tys. zł
Rażące pogarszanie warunków pracy, aby wymusić odejście z firmy osoby chronionej przed zwolnieniem, to przejaw nękania. Pracodawca musi się liczyć z tym, że grozi mu za to sąd
Pracodawcy nie mogą szykanować zatrudnionego po to, aby sam zdecydował się na rezygnację z etatu. Przekonała się o tym jedna z największych firm telekomunikacyjnych. Jej pracownik, któremu brakowało 3,5 roku do osiągnięcia wieku emerytalnego (był w okresie ochronnym), odmówił odejścia z zakładu za porozumieniem stron. Pracodawca przeniósł go do pracy z dala od domu i powierzył nowe obowiązki nieodpowiadające jego kwalifikacjom. Nakazał wykonywanie obowiązków, które wymagało całotygodniowych wyjazdów z Katowic do Warszawy.
Zatrudniony, mimo skończenia 62 lat, musiał wspinać się na maszty o wysokości do 40 metrów przy użyciu sprzętu alpinistycznego. Umieszczone były na nich urządzenia telekomunikacyjne, których kontrolą miał się zajmować. Nowe zadania były niezgodne z kwalifikacjami pracownika, a dodatkowo firma wymagała, by pracownik wypełniał dokumentację w języku angielskim, mimo że w ankietach personalnych wykazywał jego znajomość na poziomie komunikacyjnym.
Takie traktowanie i tryb pracy doprowadziły podwładnego do rozstroju zdrowia (schorzeń kardiologicznych i psychicznych). Z ich powodu często przebywał na zwolnieniach lekarskich. Ostatecznie rozwiązał umowę, wskazując jako powód swojej decyzji mobbing, jakiego doznawał w pracy. Skierował sprawą przeciwko zatrudniającemu do sądu, domagając się wypłaty 250 tys. złotych odszkodowania i zadośćuczynienia.
Sąd Okręgowy (SO) w Katowicach przyznał mu rację. Stwierdził, że działania pracodawcy to mobbing. Praca powierzona w Warszawie nie odpowiadała kwalifikacjom zatrudnionego, a intencją pracodawcy było wyeliminowanie go z grona współpracowników. Zdaniem SO działanie pracodawcy miało na celu poniżenie oraz ośmieszenie podwładnego. Świadczy o tym m.in. to, że firma przez długi czas nie dostarczała pracownikowi jako jedynemu w spółce odzieży roboczej.
Sąd ocenił jednak, że roszczenie o zadośćuczynienie było rażąco wygórowane i uznał, że odpowiednią kwotą będzie 30 tys. zł, czyli trzykrotne wynagrodzenie pracownika. Dodatkowo zasądził na jego rzecz ponad 112 tys. odszkodowania. Pracodawca złożył apelację.
Sąd Apelacyjny w Katowicach uznał, podobnie jak I instancja, że zachowania podejmowane przez pracodawcę w stosunku do zatrudnionego wyczerpywały znamiona mobbingu. W ocenie sądu działania firmy stanowiły swoistą zemstę za to, że pracownik nie zgodził się na rozwiązanie stosunku pracy na mocy porozumienia stron. Jej działania były nacechowane chęcią dokuczenia podwładnemu poprzez powierzenie pracy nieodpowiadającej kwalifikacjom, deprecjonowanie jego przydatności zawodowej i zmierzanie do jego ośmieszania w gronie współpracowników. Za przejaw takich działań sąd uznał także nieprzydzielanie pracownikowi jakichkolwiek zadań w firmie czy uniemożliwianie skorzystania z urlopu na żądanie. Sąd uznał, że działania pracodawcy doprowadziły do rozstroju zdrowia zatrudnionego, a także skutkowały istotnymi cierpieniami moralnymi.
Mobbingowany także zaskarżył wyrok, uznając, że przyznane mu zadośćuczynienie jest zbyt małe. Sąd apelacyjny oddalił jednak apelację w tym zakresie, uznając, że zasądzona przez I instancję kwota jest znacząca, a jej podwyższenie, w szczególności do wysokości, jakiej domagał się pracownik, byłoby nieodpowiednie.
Wyznaczanie zadań niezgodnych z kwalifikacjami pracownika to przejaw lobbingu
Tomasz Zalewski
ORZECZNICTWO
Orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 21 grudnia 2012 r., sygn. akt III APa 45/12. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu