Mniej kar dla firm od PIP. Ale to nie sukces
Przedsiębiorcy mogli w minionym roku odetchnąć – inspektorzy pracy rzadziej pukali do ich drzwi, a łączna kwota mandatów spadła o 1 mln zł do 22,4 mln zł.
Eksperci ostrzegają jednak: to nie dowód na poprawę standardów, lecz skutek fali zwolnień i nowej taktyki urzędników.
Klucz do zagadki tkwi bowiem w mniejszej liczbie kontroli. Ich liczba w 2025 r. zmalała do ok. 55 tys., czyli o ok. 10 proc. PIP oficjalnie tłumaczy to zmianą filozofii: zamiast strzelać na oślep, inspektorzy wolą przygotować się do uderzenia w firmy, w przypadku których ryzyko nadużyć jest największe. Do tego dochodzą prozaiczne braki kadrowe – zaledwie 1,5 tys. inspektorów nie jest w stanie objąć nadzorem 15 mln pracowników. Drugie dno jest jednak znacznie bardziej niepokojące. Mniej kontroli to skutek mniejszej liczby zgłoszeń od samych pracowników. Możliwe, że w obliczu redukcji etatów i ucieczki firm za granicę podwładni wybierają milczenie. Priorytetem staje się ochrona miejsca pracy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.