Bieg terminu wypowiedzenia warunków pracy i płacy rozpoczyna się w chwili jego złożenia
Wypowiedzenie zmieniające wywołuje określone skutki w zależności od tego, czy pracownik przyjmie zaproponowane mu warunki pracy lub płacy. Jeżeli pracownik wyrazi zgodę, dochodzi do przekształcenia dotychczasowego stosunku pracy z upływem okresu wypowiedzenia, ale stosunek pracy jako taki trwa dalej. Natomiast odmowa prowadzi do ustania zatrudnienia, niezależnie od intencji, którymi pracownik faktycznie się przy niej kierował.
Przepis art. 42 par. 3 k.p. wprowadza domniemanie przyjęcia przez pracownika proponowanych warunków. Aby je obalić, pracownik musi złożyć pracodawcy do połowy okresu wypowiedzenia oświadczenie o odmowie ich przyjęcia. Kwestia ta, choć wydawać by się mogła oczywista, niekiedy może sprawiać kłopot. Szczególnie gdy wypowiedzenie zmieniające pracownik otrzymuje nie bezpośrednio na koniec, lecz na początku lub w połowie danego miesiąca kalendarzowego (lub tygodnia). Powstaje wówczas problem, jak liczyć termin, do którego pracownik może odmówić przyjęcia proponowanych warunków pracy lub płacy oraz czy termin ten rozpoczyna bieg z chwilą wręczenia wypowiedzenia, czy dopiero z początkiem kolejnego miesiąca lub tygodnia, jeżeli wypowiedzenie wywiera skutki zawsze w terminie ich upływu.
Kodeks pracy nie wyjaśnia wprost, od kiedy należy liczyć okres wypowiedzenia: od momentu złożenia oświadczenia woli o wypowiedzeniu, czy też niejako od końca – biorąc za punkt odniesienia termin możliwego rozwiązania stosunku pracy. Utrwalony podgląd w tej sprawie jest taki, że okres wypowiedzenia rozpoczyna bieg już w momencie złożenia stosownego oświadczenia woli, kończy się jednak w terminach ustawowo oznaczonych (ostatni dzień miesiąca lub sobota). Prawidłowość prezentowanego poglądu potwierdza art. 264 k.p. określający termin do wniesienia odwołania od wypowiedzenia. Termin ten liczy się od dnia doręczenia pisma wypowiadającego umowę, a nie na przykład dopiero z początkiem następnego miesiąca (lub tygodnia). W ten sposób w praktyce okres wypowiedzenia jest niemal zawsze dłuższy niż wymaga tego kodeks pracy.
O ile nie budzi to większych zastrzeżeń w przypadku wypowiedzeń definitywnych, o tyle rodzi wątpliwości, gdy przychodzi nam obliczyć termin, do którego pracownik może odmówić przyjęcia nowych warunków pracy lub płacy. Kodeks pracy wskazuje, że chodzi o połowę okresu wypowiedzenia. Jeśli przyjmiemy, że okres ten biegnie już od chwili doręczenia wypowiedzenia zmieniającego, wówczas wręczając je na przykład 8 czerwca (przy założeniu, że pracownik ma prawo do miesięcznego okresu wypowiedzenia), należałoby uznać, że czas pomiędzy 8 czerwca a 31 lipca 2009 r. to pełny okres wypowiedzenia. Jeżeli tak, termin dla pracownika upływałby około 4 lipca. Możliwe jest jednak zastosowanie innej metody, uznając, że w tym przypadku termin należy liczyć dopiero od 1 lipca – wówczas przypadałby 15 lipca.
Z punktu widzenia pracownika różnica ta może mieć duże znacznie. Wydłużenie terminu najczęściej będzie dla niego korzystne (więcej czasu na poszukanie innej pracy przed podjęciem decyzji). Dlatego osobiście opowiadam się za stosowaniem tego drugiego rozwiązania jako bardziej korzystnego dla pracownika.
Jeśli pracodawca będzie kwestionował skuteczność odmowy pracownika z uwagi na przekroczenie terminu (obliczonego od momentu doręczenia wypowiedzenia), i wymaga od niego dalszej pracy, niewykluczone jest wystąpienie przez pracownika do sądu z wnioskiem o wydanie spóźnionego świadectwa pracy lub o ustalenie, że doszło wcześniej do rozwiązania stosunku pracy w trybie art. 42 par. 3 k.p.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.