Pracodawcy: więcej prawa pracy w układach zbiorowych
Przedsiębiorcy chcą decydować o najważniejszych sprawach w firmie tylko z dużymi organizacjami związkowymi. Ma to ułatwić zawieranie układów zbiorowych, które ustalałaby np. czas pracy, warunki bhp oraz uprawnienia rodzicielskie. Dziś w praktyce ograniczają się one do kwestii wysokości świadczeń pracowniczych.
- Chcemy rewolucji w zbiorowym prawie pracy - tłumaczy Marcin Gurda, dyrektor generalny Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej. Organizacja ta przygotowała cały pakiet zmian w zbiorowym prawie pracy. Chce, aby na tej podstawie Komisja Trójstronna lub rząd przygotowały projekt nowych przepisów.
- Obecnie zbyt wiele zagadnień jest odgórnie ustalonych w kodeksie pracy. Chcemy przywrócić praktykę zawierania układów zbiorowych - mówi Monika Gładoch, radca prawny, ekspert Pracodawców RP.
Podkreśla, że jest możliwe pod warunkiem wprowadzenia określonych zmian. Reprezentatywnymi organizacjami związkowymi powinny być tylko te, które skupiają co najmniej 20 proc. pracowników. To jedynie one mogłyby negocjować z pracodawcami układy lub porozumienia zbiorowe oraz konsultować regulaminy pracy i wynagradzania. Tylko im przysługiwałoby też prawo do prowadzenia sporów zbiorowych. Dzięki temu mała organizacja - wbrew opinii największych związków - nie mogłaby np. zablokować rozmów z pracodawcą lub prowadzić strajk. Szanse na porozumienie z centralami związkowymi w tej sprawie są duże. Podobne postulaty dotyczące reprezentatywności związków zgłosiła np. NSZZ "Solidarność".
Trudniejsze może być porozumienie ze związkami w innych kwestiach. Pracodawcy chcą m.in. prawa do składania wniosku do sądu o zbadanie legalności sporu zbiorowego na etapie przedstawiania żądań przez stronę pracowniczą. Ma to uniemożliwić prowadzenie nielegalnych strajków. Proponują także m.in. wprowadzenie terminu przedawnienia sporu zbiorowego oraz możliwości lokautu dla pracodawców, w razie gdy strona związkowa naruszyłaby prawo.
Część propozycji dotyczy także uprawnień związkowych. Pracodawcy chcą np. ograniczyć własne wydatki związane z doraźnym oddelegowaniem pracowników do pracy związkowej (które trwa nawet kilka tygodni). Dla przykładu w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, w której działą 34 organizacje zakładowe, koszt wynagrodzeń osób zwolnionych z obowiązku pracy działaczy związkowych wyniósł w ubiegłym roku 10,4 mln zł.
- Przepisy powinny określać limit godzin takiej działalności w ciągu roku, za którą pracownikowi przysługuje pensja - mówi Monika Gładoch.
Łukasz Guza
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu