Po premię do sądu
Coraz więcej pracowników domaga się przed sądem zaległych premii. A firmy muszą je wypłacać, bo nie znają przepisów.
O pieniądze przed sądem walczy właśnie kilkunastu piłkarzy Arki Gdynia. Trzy lata temu obiecano im gratyfikację za awans do ekstraklasy. Wprawdzie klub trafił tam nie dzięki świetnej grze zawodników, lecz degradacji rywali, ale cel został osiągnięty. Uznali więc, że premia im się należy.
- Wypłaty obiecanych premii za uzyskane wyniki często domagają się też menedżerowie. Albo osoby, którym firmy wypowiadają umowy o pracę - mówi Katarzyna Dulewicz, partner w CMS Cameron McKenna.
A pracodawcy płacą - za swoją niefrasobliwość. Mechanizm jest np. taki: obiecują premię za realizację jakiegoś celu, ale zapominają go aktualizować całymi latami. A potem są zdziwieni, kiedy załoga domaga się pieniędzy - bo osiągnęła np. poziom sprzedaży z poprzedniego roku.
Bezpieczniejszą formą gratyfikacji pracowników jest nagroda: to, czy pracodawca ją przyzna, zależy tylko od jego woli. Jeśli uzna, że nagroda jest zbędna, pracownik nie może go pozwać do sądu.
Łukasz Guza
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu