Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo pracy

Brak ewidencji czasu pracy, czyli pracodawca na straconej pozycji

4 października 2012
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Wygranie sprawy o zapłatę przez pracownika wymaga zwykle wykazania co do złotówki tego, iż dane świadczenie mu się należało. Nie może na to liczyć pracodawca uchylający się od prowadzenia w sposób prawidłowy ewidencji czasu pracy pracowników. Pracownik, który wystąpi z pozwem o wynagrodzenie za nadgodziny, ma bowiem w takiej sytuacji szanse wygrać całą żądaną kwotę pomimo niemożności wykazania w sposób precyzyjny wysokości dochodzonego roszczenia. Z pomocą przychodzi mu w takiej sytuacji art. 322 kodeksu postępowania cywilnego. Pozwala on sądowi na rozstrzygnięcie spraw, w których ścisłe udowodnienie wysokości żądania (przy niewątpliwej jego słuszności co do zasady) jest niemożliwe lub nader utrudnione.

W orzecznictwie SN nie budzi wątpliwości fakt, iż jego stosowanie jest dopuszczalne w sprawach o dochody, w których preferowane jest szybkie ich rozstrzygnięcie. Przyjmuje się bowiem, że ważniejsze może okazać się w miarę szybkie zasądzenie na rzecz pracownika choćby części dochodzonej przez niego z tego tytułu należności kosztem drobiazgowego ustalania jej rzeczywistej wysokości, co ostatecznie może się okazać i tak niemożliwe. Brak możliwości ścisłego udowodnienia wysokości żądania lub nadmierne trudności w ustaleniu tej wysokości uprawniają i zarazem zobowiązują sąd do zasądzenia odpowiedniej sumy według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy (por. wyrok Sądu Najwyższego z 5 czerwca 2007 r., I PK 61/07, OSNP 2008/15-16/214). Skorzystanie z tego uprawnienia przez sąd nie oznacza jednak całkowitej dowolności. Za naruszenie art. 322 k.p.c. można uznać nie tylko jego niezastosowanie i całkowite oddalenie powództwa przy jednoczesnym ustaleniu, że zasada została udowodniona, a jedynie brak jest dostatecznych dowodów na wysokość żądania (por. wyrok Sądu Najwyższego z 5 lipca 2002 r., I PKN 314/01, niepublikowany), ale także jego błędne zastosowanie polegające na arbitralnym ustaleniu wysokości "odpowiedniej sumy" bez rozważenia wszystkich okoliczności sprawy. Sąd powinien uwzględnić bowiem zarówno wiarygodność twierdzeń stron, jak i wszystkie dowody, np. z zeznań świadków, opisujących rozmiar pracy świadczonej w nadgodzinach czy dokumentów, które w sposób bezpośredni lub pośredni potwierdzają taką pracę.

Jedyną linię obrony odwołującego się pracodawcy w sytuacji, gdy popełniał błędy przy prowadzeniu ewidencji czasu pracy, a roszczenie było wiarygodne co do zasady, może stanowić to, że ocena sądu w zakresie ustalenia zasądzonej kwoty wykazuje cechy dowolności lub arbitralności.

Pracodawcy w tego typu sprawach nie mogą też liczyć na to, że niemożność ścisłego udowodnienia wysokości roszczenia pozwoli im zawsze wygrać sprawę chociażby w części. Z art. 322 k.p.c. nie wynika bowiem w żaden sposób konieczność zredukowania przez sąd w każdym procesie wysokości należności dochodzonej przez powoda. Jeżeli sąd uzna w oparciu o wszechstronną i wnikliwą analizę zgromadzonego materiału dowodowego, że kwota ta jest najbliższa rzeczywistej wysokości dochodzonego roszczenia, choć nie może zostać ściśle udowodniona (co do złotówki) ze względu na brak rzetelnej ewidencji czasu pracy albo w ogóle zaniechanie przez pracodawcę prowadzenia takiej ewidencji, to może z uwzględnieniem treści art. 322 k.p.c. kwotę tę zasądzić (por. uzasadnienie wyroku SN z 19 lutego 2010 r., II PK 217/09, LEX nr 584743).

Jeżeli w sprawie o dochody sąd uzna, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione, może w wyroku zasądzić odpowiednią sumę według swej oceny

@RY1@i02/2012/193/i02.2012.193.21700020b.802.jpg@RY2@

Rafał Krawczyk, sędzia Sądu Okręgowego w Toruniu

Rafał Krawczyk

sędzia Sądu Okręgowego w Toruniu

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.