Za monitoring kary i z PIP, i z UODO
Z dniem 25 maja do kodeksu pracy wprowadzono nowe regulacje dotyczące monitoringu. Kto jednak miałby kontrolować, czy kamery rejestrujące obraz oraz systemy kontroli sprawdzające korespondencję pracowników działają zgodnie z przepisami? Państwowa Inspekcja Pracy czy nowy Urząd Ochrony Danych Osobowych?
Okazuje się, że uprawnienia do tego mają obydwie instytucje – choć na podstawie innych aktów prawnych. PIP pozwala na to ustawa regulująca jej działania i kodeks pracy, a UODO działa tu w oparciu o przepisy nowej ustawy o ochronie danych osobowych. Wszystko też wskazuje na to, że obie instytucje będą współpracować przy kontrolowaniu monitoringu w zakładach pracy. Nici więc z planów przedsiębiorców, którzy chcieliby stosować bardziej inwazyjne sposoby inwigilacji pracowników w czasie, gdy UODO boryka się z setkami skarg na naruszenia ochrony danych osobowych. PIP zapowiada bowiem, że gdy tylko wykryje nieprawidłowości w monitoringu, będzie zawiadamiać o nich organ nadzorczy ochrony danych osobowych. A sprawdzać może m.in. to, czy pracownicy zostali prawidłowo powiadomieni o stosowaniu monitoringu, czy pracodawca oznacza teren monitorowany w sposób widoczny oraz czy monitoring obejmuje tylko pomieszczenia, w których jest on dopuszczalny.
Co więcej, samowolka może zaboleć podwójnie! Przedsiębiorcy będą bowiem grozić sankcje nie tylko z tytułu naruszenia prawa pracy, ale też wysokie kary finansowe wynikające z RODO. Te mogą sięgnąć nawet 20 mln euro lub 4 proc. wartości rocznego światowego obrotu firmy z roku poprzedzającego naruszenie. ©℗ C2
JAS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu