Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo pracy

Zakaz handlu w niedziele pełen luk. I do tego niespójny z kodeksem pracy

2 lutego 2018
Ten tekst przeczytasz w 767 minut

Od marca wejdą ograniczenia w handlu w niedziele. Sieci już prześcigają się w pomysłach na ominięcie zakazu. I nie ma co się dziwić, bo przepisy w ocenie ekspertów są dziurawe jak ser szwajcarski

Ile zakazu w zakazie

Kilka dni temu prezydent podpisał ustawę o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni. Zmiany mają być wprowadzane stopniowo. W tym roku sieci będą musiały zamknąć swoje drzwi dla klientów w 23 niedziele. Wolne mają być bowiem dwie w każdym miesiącu. W 2019 r. wolna będzie już tylko ostatnia niedziela w miesiącu oraz trzy przedświąteczne, a z kolei od 2020 r. zakaz handlu ma obowiązywać we wszystkie niedziele z wyjątkiem siedmiu w roku.

@RY1@i02/2018/024/i02.2018.024.18300020a.806.jpg@RY2@

Od marca handel już nigdy nie będzie taki sam

Od samego początku pracom nad nowym aktem prawnym towarzyszyło olbrzymie zainteresowanie, a projekt wzbudzał wiele kontrowersji. Głównie z powodu nieprecyzyjnych i często zmieniających się zapisów oraz narastającej liczby wyjątków od ich stosowania. I choć w Sejmie i Senacie długo pracowano nad nadaniem ostatecznego kształtu ustawie, to wciąż budzi ona obawy zarówno wśród pracowników, jaki i podmiotów zajmujących się handlem. Nie dziwią się temu eksperci, których zdaniem nowe przepisy pozostawiają duże pole do interpretacji. Dowodzą, że z powodu licznych luk całkowitego zamykania sklepów w niedziele będzie można uniknąć.

Niedzielny showroom

W ostatnich dniach głośno stało się o inicjatywie Grzegorza Lipskiego, prezesa sieci odzieżowej Top Secret. W rozmowie z portalem Propertynews.pl zauważył, że nowe prawo zakazuje handlu, ale nie otwierania sklepów w ostatni dzień tygodnia. Dlatego uważa, że możliwe będzie ich funkcjonowanie na zasadzie "show room", czyli powierzchni wystawienniczych. Klienci będą mogli przyjść obejrzeć i przymierzyć wybrany towar, przy czym sama transakcja nastąpi już drogą online.

Podobny pomysł - otwierania niedzielnych wystaw - rozważa też wiele innych polskich sieci, meblarska Grupa VOX, a także obuwniczy Wojas. - To ciekawe rozwiązanie, ale jeszcze nie wiemy, w jaki sposób moglibyśmy je wprowadzić. Na pewno będzie to trudne do wdrożenia - komentuje przedstawiciel spółki. Zdaniem prawników takie rozwiązanie jest jak najbardziej dopuszczalne. O ile zostaną spełnione pewne warunki. - W art. 1 ustawa "określa zasady dotyczące ograniczenia handlu oraz wykonywania innych czynności związanych z handlem w placówkach handlowych (...)". Zakaz nie jest więc traktowany podmiotowo, a przedmiotowo. W związku z tym pracownicy ochrony, serwis sprzątający będą mogli normalnie pracować w tym dniu w sklepie - wyjaśnia Sławomir Paruch, radca prawny i partner w Kancelarii Raczkowski Paruch i dodaje, że nic nie stoi w związku z tym na przeszkodzie, by salon z odzieżą, obuwiem, sprzętem RTV/AGD czy meblami był w niedzielę otwarty. Z zastrzeżeniem jednak, że nie będzie w nim kasjerów, sprzedawców czy kierownika sklepu, a jedynie pracownicy ochrony, którzy zadbają, by klienci nie wynosili towaru oraz tacy, którzy będą dbali o czystość i porządek w placówce. Inaczej mówiąc: zamiast handlowców do pracy pójdą w niedziele ochroniarze i sprzątaczki. Często będą to te same osoby.

Nie tylko wystawa

- Można iść krok dalej i dokonywać sprzedaży w niedzielę - dodaje Sławomir Paruch. Oczywiście pod warunkiem, że sprzedaż nie będzie odbywała się w sklepie pełniącym tego dnia funkcję salonu wystawienniczego. Do transakcji może dojść wyłącznie przez internet, co dopuszcza ustawa. Obrazowo opisując, klient nie wychodząc z show roomu, weźmie do ręki komórkę, zeskanuje kody produktów, włoży do wirtualnego koszyka, zapłaci drogą internetową. I za chwilę odbierze towar. Bo choć kasy w sklepach w niedzielę nie będą mogły działać, to nie ma przeszkód, by towary były opatrzone wyraźnym kodem kreskowym, który klient będzie mógł bez problemu zeskanować, celem dokonania opłaty za towar z wykorzystaniem platformy internetowej. Jego odbiór też będzie natomiast możliwy od razu -na miejscu w sklepie - zamiast poprzez kuriera. Klient weźmie po prostu produkt z półki albo odbierze go ze specjalnego automatu. Oczywiście dużą rolę do odegrania mają tu banki, bo płatność musi być widoczna przez sieć od razu. Taką możliwość daje chociażby płacenie kartą kredytową.

Przyspieszenie zakupowej rewolucji

- Zatem nowe przepisy mają szansę przyspieszyć to, z czym wiele sklepów obecnie zwleka. Myślę o samodzielnych zakupach, czyli bez udziału pracowników sklepu - mówi Sławomir Paruch, który podkreśla, że takie rozwiązanie to też przepustka do działania centrów i galerii handlowych. Oczywiście pod warunkiem, że będą miały wpisane w rodzaj wykonywanej działalności nie tylko handel, ale też prezentację towaru.

Sieci nie kryją, że to wizja przyszłości, choć wiele z nich taki wariant funkcjonowania swoich placówek testuje już obecnie. Np. Carrefour pod koniec ubiegłego roku w warszawskiej galerii handlowej Atrium Promenada otworzył placówkę pod marką Carrefour PRO. Działa tam 19 ekranów, na których klienci mogą wyszukiwać produkty dostępne w ofercie placówki i za pośrednictwem aplikacji mobilnej zamawiać je do domu lub z odbiorem we wskazanym sklepie. Przy czym zamówienia złożone do godz. 16.00 można odebrać tego samego dnia w tzw. coolomacie, czyli automacie wydającym zakupione towary, który znajduje się na zewnątrz centrum handlowego. W Carrefour PRO klienci mogą płacić też w systemie scan & go (samodzielnie skanują produkty już podczas wkładania ich do koszyka) - płacą aplikacją lub przy specjalnej kasie.

Niedoskonałe udoskonalanie ustawy...

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele ma wejść w życie już za miesiąc. Tymczasem nadal jest w niej sporo niejasności i wątpliwości interpretacyjnych. O najważniejszych pisaliśmy już przed kilkoma miesiącami. Znaczna część z nich nadal pozostaje nierozstrzygnięta. A dodatkowo pojawiły się nowe.

Czego nie poprawiono

Pisaliśmy o tym, że nieprecyzyjne są definicje placówki handlowej, handlu, innych czynności związanych z handlem. Po pracach w parlamencie nic się nie zmieniło

W dalszym ciągu jest definiowana jako obiekt, w którym jest prowadzony handel oraz są wykonywane czynności związane z handlem. Spójnik "oraz" sugeruje, że warunkiem uznania obiektu za placówkę handlową jest wykonywanie w nim jednych i drugich czynności, a więc zarówno handlu, jak i innych czynności związanych z handlem. To może prowadzić do wniosku, że np. magazyn nie jest placówką handlową, bo nie jest w nim prowadzony handel, a tylko czynności związane z handlem. Wydaje się, że nie taki był cel ustawodawcy, bo magazynowanie jest wyraźnie objęte zakazem. I jakkolwiek trudno byłoby na tej podstawie obronić w praktyce wykonywanie pracy w niedzielę w magazynach i innych podobnych obiektach, to jednak definicja jest nieprecyzyjna.

Kolejna nieprecyzyjna definicja to definicja handlu, który jest rozumiany jako "proces polegający na wymianie towaru lub wyrobu na środki pieniężne". W tym kontekście pojawia się pytanie o dopuszczalność płacenia w niedzielę za towary np. bonami towarowymi. I chociaż ryzykowne byłoby stosowanie takiej praktyki, to sama definicja tego nie wyklucza. Inna rzecz, że jest ona niespójna z cywilistyczną definicją sprzedaży, co może powodować dalsze wątpliwości interpretacyjne.

Definiowane są jako czynności bezpośrednio związane z handlem (a więc to samo przez to samo - jeden z klasycznych błędów definicyjnych) oraz magazynowanie i inwentaryzacja. O ile dwie ostatnie nie budzą wątpliwości, o tyle wciąż nie wiadomo, czym są czynności bezpośrednio związane z handlem. Wydaje się, że chodzi o czynności w sposób bardziej ścisły powiązane z handlem, niż magazynowanie czy inwentaryzacja, skoro te dwie ostatnie nie zostały uznane za "bezpośrednio związane". To z kolei pozwala twierdzi, że wszelkie czynności, w przypadku których związek z handlem jest "luźniejszy" niż w przypadku magazynowania czy inwentaryzacji, są dopuszczalne w świetle ustawy. Z pewnością takimi czynnościami będzie sprzątanie, porządkowanie sklepów czy powierzchni handlowych, remonty, ochrona obiektów.

Nowa ustawa przewiduje wiele wyjątków od wynikającego z niej zakazu. Handel w niedziele będzie dozwolony w szczególności w placówkach handlowych na dworcach w zakresie związanym z bezpośrednią obsługą podróżnych czy na stacjach paliw płynnych. W tym kontekście pojawiły się pytania, jak szeroko interpretować te wyjątki. Niektóre sieci już teraz zapowiadają rozszerzenie PKD, aby móc prowadzić handel w tego typu placówkach w szerszym zakresie. Skoro ustawa to dopuszcza, takie pomysły należy postrzegać jako pozytywny przejaw przedsiębiorczości.

Co skorygowano

Na etapie prac nad ustawą problemem były dwie różne definicje niedzieli - ustawowa oraz druga w kodeksie pracy. Ten problem został rozwiązany. Ustawa wprowadza dwie różne definicje doby niedzielnej i świątecznej. Dla pracowników objętych ustawą, a więc wykonujących pracę polegającą na handlu czy innych czynnościach związanych z handlem, będzie się ona pokrywała z dobą kalendarzową. Dla pozostałych - co do zasady będą to kolejne 24 godziny od godz. 6.00 odpowiednio w niedzielę lub święto, do godz. 6.00 dnia następnego. W kontekście powyższego pojawiły się pomysły, aby zatrudniać pracowników w sklepach w nocy z niedzieli na poniedziałek, tj. po północy w poniedziałek. Nowa ustawa nie stoi temu na przeszkodzie.

Jakkolwiek definicja "innych czynności związanych z handlem" jest nieprecyzyjna, to nie ma obecnie wątpliwości co do tego, że takimi czynnościami nie jest ochrona mienia, sprzątanie czy remonty. Te wszystkie czynności będą dopuszczalne w placówce handlowej w niedziele i święta. Jest to bardzo ważne, ponieważ dotychczas kwestia ta budziła istotne wątpliwości (na gruncie kodeksowego zakazu pracy w święto w placówkach handlowych). Obecny zakaz jest bowiem sformułowany podmiotowo - dotyczy placówki handlowej, co powodowało pytania, czy ktokolwiek może w takiej placówce pracować (np. ochroniarz). Teraz będzie to jasne. Zakaz pracy został sformułowany przedmiotowo i będzie dotyczył wyłącznie osób wykonujących czynności polegające na handlu lub inne czynności związane z handlem.

W ustawie zostały nieznacznie doprecyzowanie przepisy karne. Początkowo odpowiedzialność miał ponosić każdy powierzający pracę wbrew zakazom wynikającym z ustawy. Ostatecznie będzie odpowiadał tylko ten, kto robi to w sposób złośliwy lub uporczywy. W praktyce ustalenie osoby odpowiedzialnej będzie uzależnione od sposobu rozłożenia odpowiedzialności u danego pracodawcy. Na pewno odpowiadać może ten, kto wyda polecenie pracy w niedzielę lub święto wbrew zakazowi. W zależności od obowiązujących wewnętrznych reguł mogą to być również osoby odpowiedzialne za dany sklep czy obszar, a w skrajnych przypadkach również członkowie zarządu.

Robert Stępień

radca prawny, starszy prawnik w kancelarii Raczkowski Paruch

...pytania i problemy się mnożą

I. Wątpliwości przy uruchamianiu działalności handlowej

Zakazy ustanowione ustawą mają obowiązywać tylko w placówkach handlowych. A zgodnie z jej przepisami taką placówką jest "obiekt, w którym jest prowadzony handel oraz są wykonywane czynności związane z handlem". Czyli obydwa wymienione w definicji warunki muszą być spełnione łącznie, a to z uwagi na użycie spójnika "oraz". To zaś prowadzi do absurdalnych rezultatów. Bo za placówkę handlową nie można by uznać obiektu, w którym wyłącznie prowadzi się handel - bez wykonywania czynności z nim związanych. I odwrotnie - taką placówką handlową nie mógłby być obiekt, w którym wykonuje się czynności związane z handlem, natomiast sam handel nie jest prowadzony. O problemie tym pisaliśmy we wczorajszym wydaniu tygodnika Kadry i Płace (DGP z 1 lutego, nr 23/2018). Rozważaliśmy w nim przypadek wpisujący się w tę drugą sytuację. A mianowicie, czy za placówkę handlową może być uznany obiekt, w którym handel nie jest jeszcze prowadzony, a wykonywane są tylko przygotowania do otwarcia sklepu? I w konsekwencji, czy w poprzedzającą otwarcie sklepu niedzielę pracownicy mogą wykonywać czynności, dzięki którym w poniedziałek będzie można uruchomić sprzedaż? Stanowisko ekspertów nie jest jednolite, choć większość skłania się do uznania, że skoro przepisy są jednoznaczne, to należy wykładać je literalnie.

- To oznaczałoby, że sklep, który dopiero ma być otwarty, np. w dopiero co otwieranym centrum handlowym, nie będzie objęty zakazem. Nie ulega bowiem wątpliwości, że do czasu oficjalnego otwarcia takiego sklepu nie prowadzi się w nim handlu. To oznacza, że taki obiekt nie spełni definicji placówki handlowej - nie zostanie bowiem spełniona pierwsza przesłanka - wskazuje Agata Mierzwa, adwokat, partner w praktyce prawa pracy kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. Choć zastrzega zarazem, że inną interpretację przepisów może przyjąć Państwowa Inspekcja Pracy. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że ustawa przewiduje kary za powierzanie wykonywania pracy w handlu lub wykonywania czynności związanych z handlem.

- I tu, jak się wydaje, wystarczy popełnienie jednego z wymienionych czynów - zauważa Monika Krzyszkowska-Dąbrowska, radca prawny w kancelarii Sołtysińki Kawecki & Szlęzak.

II. Kłopoty z magazynowaniem

Kolejną kłopotliwą definicją w ustawie jest "wykonywanie czynności związanych z handlem". Przepis mówi, że należy przez to rozumieć "wykonywanie w placówce handlowej czynności bezpośrednio związanych z handlem przez pracownika lub zatrudnionego, a także wykonywanie w takiej placówce przez taką osobę czynności związanych z magazynowaniem towarów lub ich inwentaryzacją".

Problemów z tą definicją jest co najmniej kilka, a w miarę, jak ustawa będzie stosowana, będą one pewnie narastać. Pierwszy to taki, czy w niedziele, w które obowiązywać będzie ustawowy zakaz, w danym obiekcie można będzie wykonywać pracę polegającą na magazynowaniu i inwentaryzacji, jeśli równocześnie nie będą wykonywane czynności bezpośrednio związane z handlem? Innymi słowy: czy można prowadzić magazynowanie tam, gdzie na co dzień - poza ostatnim dniem weekendu - funkcjonuje sklep i prowadzona jest sprzedaż.

- W mojej ocenie nie jest to prawidłowe, aby w niedziele w takim obiekcie miały miejsce czynności polegające na magazynowaniu. Definicja placówki handlowej, która wyznacza ramy zakazu, nie wymaga bowiem aby handel i czynności związane z handlem były prowadzone równocześnie, w tej samej chwili. Jeśli zatem handel został w placówce podjęty, kiedykolwiek, wtedy zakaz takiego miejsca już dotyczy, nawet jeśli w danym dniu (niedziela) handel, rozumiany jako sprzedaż towarów, nie jest prowadzony - przekonuje Agata Mierzwa.

Kolejne pytanie dotyczy tego, czy będzie mieć znaczenie to, że magazynowaniem zajmuje się ta sama spółka, która prowadzi również działalność handlową i obydwa te rodzaje działalności ma wpisane do rejestru z odpowiednim oznaczeniem PKB. Niektóre firmy zastanawiają się już bowiem nad tym, czy warto zdecydować się na utworzenie grupy kapitałowej kilku podmiotów powiązanych i rozdzielić pomiędzy nie różnych rodzajów działalności?

- W mojej opinii dla zakresu zakazu nie ma znaczenia to, czy handluje ta sama spółka, która zajmuje się magazynowaniem, czy też są to odrębne podmioty. Istotne jest tylko to czy magazynowanie odbywa się w jednej placówce handlowej. Przy czym decyduje tu faktyczna działalność, a nie wpis do KRS - wskazuje dr Magdalena Zwolińska, adwokat z kancelarii DLA Piper Wiater.

III. Praca na stacji czy zatrudnienie przez stację

Wiele wątpliwości budzą także wyjątki od zakazu handlu, a wśród nich m.in. problemy dotyczące sprzedaży na stacjach benzynowych. Jednym z takich problemów jest to, czy w niedzielę, która co do zasady jest objęta zakazem handlu w placówkach handlowych, pracę mogą świadczyć tylko zatrudnieni przebywający na terenie stacji benzynowej, czy też ci, którzy wykonują swoje zadania z innych miejsc. Przykładowo czy mogą być prowadzone na odległość prace informatyczne czy rozliczeniowe - będące przecież czynnościami związanymi z handlem, które co do zasady w niedziele są objęte zakazem - lub też inne niezbędne czynności wykonywane przez osoby zatrudnione w innych placówkach handlowych?

- Ustawa zawiera definicję stacji paliw płynnych. Zgodnie z nią jest to obiekt budowlany, w obrębie którego dokonywana jest sprzedaż produktów naftowych na podstawie ważnej koncesji. Przepis mówi wyraźnie, że zakaz handlu nie obowiązuje na stacjach paliw, a wobec tego wyłączenie od zakazu nie obejmuje wykonywania, np. w innych placówkach handlowych, czynności na rzecz stacji paliw. Niemniej można argumentować za kwalifikacją takiej pracy jako związanej z handlem na stacji paliw płynnych, co mogłoby przemawiać za jej dopuszczalnością w niedzielę. Decydujące znaczenie w praktyce będzie jednak miało stanowisko Państwowej Inspekcji Pracy - mówi Monika Krzyszkowska-Dąbrowska, radca prawny w kancelarii Sołtysińki Kawecki & Szlęzak.

IV. Gdzie jeszcze będą wątpliwości

- w przypadku sprzedaży posiłków, gazet czy kwiatów pozwoli na prowadzenie handlu w niedziele; pytanie, czy o przeważającym charakterze sprzedaży będzie decydował wyłącznie właściciel placówki handlowej we wpisie do rejestru działalności gospodarczej - a to może grozić nadużyciami,

- prowadzenie w nich handlu będzie dopuszczalne także w niedziele. Pojawia się jednak pytanie - z uwagi na zbyt ogólny zapis - czy nie umożliwi to prowadzenia sprzedaży także np. w zwykłym samochodzie,

- pojęcie to jest nieprecyzyjne; w związku z tym pojawiają się wątpliwości czy np. placówki handlowe oferujące usługi dotyczące sportu (fitness), kultury (kina, sceny koncertowe) lub wypoczynku (spa, odnowa biologiczna) nie będą podlegały ograniczeniom handlu w niedziele.

Łukasz Guza

Karolina Topolska

karolina.topolska@infor.pl

To trzeba starannie przemyśleć

Warunków formalnych, jakie trzeba spełnić, aby salon mógł działać w formule wystawienniczej, jest wiele. Przede wszystkim, jak już wspominaliśmy, właściciele muszą zadbać, by w PKD działalności podmiot prowadzący dany punkt miał wpisaną działalność wystawienniczą. Poza tym, jak sygnalizują prawnicy, ci pracownicy, którzy będą w nich pracować w niedzielę, muszą mieć nowe lub aneksowane umowy o pracę. Wprost musi z nich wynikać, że nie zajmują się sprzedażą towarów, ale jego ochroną czy dbaniem o porządek. - Dobrze ustalony zakres obowiązków pracowników to podstawa, aby na wypadek kontroli ze strony inspektora pracy można było ustalić, czy dany pracownik dokonuje czynności polegających na handlu lub związanych z handlem czy też wyłącznie innych czynności, nieobjętych zakazem - wskazuje Robert Stępień, radca prawny, starszy prawnik w kancelarii Raczkowski Paruch. Ważne jest jednak również to, jakie czynności pracownik faktycznie wykonuje i czy nie polegają one na handlu lub nie są związane z handlem. Przykładowo, ustawa nie zakazuje wzywania do pracy w niedzielę kierownika czy menedżera sklepu. Może jednak do tego dojść tylko w określonych przypadkach, np. gdy dojdzie do pożaru, kradzieży lub włączenia się alarmu., a więc do wykonania takich czynności, które nie polegają na handlu i nie są z nim związane.

Serwis i naprawa

Inny pomysł dotyczy placówek, które obok sprzedaży prowadzą jednocześnie usługi serwisowe. Ustawa nie zabrania ich oferowania w niedzielę. - Sklepy rowerowe czy ze sprzętem AGD/RTV, które proponują serwis sprzętu swoim klientom, będą mogły prowadzić taki serwis. Nie jest to bowiem handel, ale usługa, która nie jest objęta zakazem - zaznacza Robert Stępień.

- Powiem więcej, sklepy będą mogły prowadzić również sprzedaż części, które są niezbędne do wykonania naprawy czy serwisu - dodaje Sławomir Paruch.

Na świeże ryby

Liczne furtki dla szukających pomysłów na ominięcie przepisów, w ocenie ekspertów, otwierać może duża liczba wyjątków od ustawowego zakazu handlu. A ustawa zakłada ponad 30. infografika I tak zdaniem ekspertów Forum Obywatelskiego Rozwoju wiele zamieszania może spowodować przepis dopuszczający handel świeżymi rybami. Ustawa zezwala bowiem, by w niedzielę były otwarte placówki, które prowadzą odbiór i handel produktami pochodzenia rybnego. Istnieje zatem możliwość, by pod tym pretekstem supermarket był czynny w niedzielę. - Wystarczy mieć w asortymencie produkty pochodzenia rybnego handlować nimi i je odbierać od dystrybutorów. Co więcej, ustawodawca nawet nie wymaga, by ten rodzaj działalności był przeważający w placówce - wyjaśnia Patryk Wachowiec z FOR.

Stacje bliżej supermarketów

Ustawa wyłącza spod działania nowych przepisów także stacje paliw i sklepy w nich działające. - Poza tym dopuszcza, by dystrybutor był 20 metrów od sklepu, co otwiera możliwości przed sieciami na działanie w niedzielę. Oczywiście pod warunkiem, że mają koncesję na obrót paliwem - dodaje Patryk Wachowiec. Zgadza się z tym adwokat Jerzy Kwaśniewski z Instytutu Ordo Iuris, reprezentujący komitet inicjatywy ustawodawczej. I podkreśla, że pierwotnie komitet proponował metrażowe ograniczenia powierzchni handlowej w takich miejscach. Ostatecznie posłowie ograniczenie to wykreślili, zastępując wymogiem, aby handel prowadzony był w obrębie obiektu sprzedającego produkty naftowe.

Dworce z mydłem i powidłem

Jerzy Kwaśniewski wskazując na jeszcze inne furtki wynikające z licznych wyłączeń ze stosowania nowej regulacji, za przykład podaje zapis dotyczący placówek na dworcach. - Zgodnie z ustawą te nastawione na bezpośrednią obsługę podróżnych będą mogły funkcjonować. Pytanie, co należy przez to rozumieć. Wiele wskazuje, że otwarte będą mogły być sklepy i galerie połączone z dworcami w Warszawie, Krakowie czy Katowicach - uważa Kwaśniewski. I choć Ministerstwo Pracy już na etapie prac nad ustawą dało wykładnię tego przepisu (zgodnie z nią w niedzielę będą mogły być otwarte tylko placówki znajdujące się na poziomie galerii prowadzących podróżnych na dworzec), to nie rozwiązuje to problemu.

- Oczywiście istnieją wątpliwości co do tego, czy wszystkie sklepy działające na terenie galerii handlowej byłyby otwarte w niedziele zgodnie z celem ustawy. Jej przepisy zostały jednak tak sformułowane, że jest to w pełni dozwolone. Nie zostało bowiem w niej określone, co dokładnie należy rozumieć przez bezpośrednią obsługę podróżnych. A każdemu podróżującemu co innego może być potrzebne - komentuje Robert Stępień.

OPINIA EKSPERTA

Nieuczciwe praktyki będą ukrócane

@RY1@i02/2018/024/i02.2018.024.18300020a.101(c).jpg@RY2@

Janusz Śniadek poseł sprawozdawca ustawy

Zapowiedzi sieci o omijaniu w niedzielę ustawowych ograniczeń przypominają trochę zabawę dziecka, które planuje coś zbroić, ale najpierw zapowiada rodzicom, że zrobi coś złego i obserwuje ich reakcję na tę zapowiedź. Żaden z kombinatorów niech nie liczy na znalezienie złotego środka na ominięcie zakazu. Jednak jeśli się okaże, że nowe regulacje nie są dość skuteczne - mówiąc wprost, umożliwią stosowanie nieuczciwych trików czy oszustw, które przerosły wyobraźnię autorów ustawy - będziemy natychmiast reagować. Przepisy będą doprecyzowane, a jeśli zajdzie potrzeba, dodamy nowe regulacje. Przy czym ewentualna nowelizacja zostanie zgłoszona przez posłów. Projekt poselski jest bowiem szybciej procedowany niż obywatelski.

Z całą pewnością ustawa o zakazie handlu w niedzielę wprowadza zupełnie nowe na polskim gruncie rozwiązanie. Będziemy więc starannie się przyglądać, jak nowe przepisy są realizowane. Dla nas najważniejsze jest to, aby ustawa nie zakłóciła zdrowej konkurencji. Zależy nam też na tym, by ograniczenie w takim samym stopniu dotyczyło wszystkich przedsiębiorców, a sprzedaż, która kumuluje się dziś w niedziele, przeniosła się na inne dni tygodnia i równo się rozłożyła na mniejsze i większe podmioty.

Piekarnie zaoferują wędliny

Eksperci zwracają też uwagę na wyłączenie spod działania ustawy piekarni, cukierni i ciastkarni. Ich zdaniem nie ma jednak szans, by sieci handlowe pod pretekstem, że prowadzą wypiek chleba i bułek - otwierały placówki. Szczególnie że w ustawie zapisano, iż musi to być działalność przeważająca. Można natomiast spodziewać się, że niektóre piekarnie, zwłaszcza te , które prowadzą salony firmowe, będą chciały zrobić użytek z tego przepisu. Jak? Rozszerzając asortyment o inne produkty, np. masło lub wędliny. - To kuszące rozwiązanie. Ale w naszym przypadku raczej niemożliwe do zastosowania. Powodem jest ograniczona powierzchnia naszych placówek - słyszymy w Zakładach Piekarskich Oskroba, mających ponad 150 piekarni w kraju.

Z decyzją w tej sprawie wstrzymuje się też Piekarnia Grzybki. - Chcemy zorientować się najpierw, jak będzie wyglądał handel na nowych zasadach. Poza tym większa część naszych sklepów już teraz jest zamknięta w niedzielę. Zmiany objęłyby w związku z tym tylko placówki w galeriach handlowych. Bo w wolnostojących salonach firmowych nie chcemy robić pracującej niedzieli. Taką mamy filozofię działania - komentuje Aleksandra Cichowska z Piekarni Grzybki.

Kultura w sukurs handlowcom

Inny wyjątek to placówki prowadzące działalność kulturalną, która też nie musi być dominująca w placówce.- Galeria handlowa czy sklep mogą więc w niedzielę zorganizować stałą wystawę obrazów, przegląd literatury, a przy tej okazji sprzedawać wszystko inne co ma w ofercie. To jeden z ważniejszych wyjątków, który mogą wykorzystywać przedsiębiorcy - uważa Patryk Wachowiec. I dodaje, że z art. 6 pkt. 10 ustawy wprost zwalnia z zakazu "placówki handlowe w zakładach prowadzących działalność w zakresie kultury, sportu, oświaty, turystyki i wypoczynku".

Ale inni eksperci ostrzegają, że ze stosowaniem tego pomysłu trzeba być bardzo ostrożnym. - To wytrych, ale bardzo ryzykowny. Mimo że z ustawy nie wynika, iż działalność kulturalna, sportowa czy oświatowa ma być dominująca w placówce, to inspektorzy pracy w stosunku do tego przepisu mogą zastosować taką właśnie wykładnię. Szczególnie że podstawowym celem ustawy jest zakaz sprzedaży w ostatnim dniu tygodnia. Dlatego do ustawowych wyjątków uzasadnione jest stosowanie wykładni węższej, a nie szerszej - komentuje adwokat Jerzy Kwaśniewski z Instytutu Ordo Iuris.

WAŻNE

Jeśli więc pracodawca w układzie zbiorowym lub regulaminie pracy nie ma określonej niedzieli, to dla potrzeb rozliczania czasu pracy trwa ona od godz. 6.00 w niedzielę do 6.00 rano w poniedziałek. A zatem niedziela rozliczeniowa nie pokrywa się z rozumieniem niedzieli (święta) przyjętym na potrzeby zakazu handlu, gdyż ten obowiązuje od godz. 24.00 w sobotę do północy w niedzielę.

Co oznacza, jak dodaje, że sklep otwarty na terenie obiektu o charakterze kulturalnym będzie mógł funkcjonować w niedzielę, ale już taki, w którym na potrzeby obejścia ustawy uruchomiono galerie sztuki, nie.

Poza tym, jak podkreśla, kilka lat temu przy okazji wprowadzania do kodeksu pracy regulacji dotyczącej zakazu pracy w święta, dokonano wykładni placówki handlowej. - Uznano, że jest nią placówka, w której handel stanowi przeważającą działalność. Dlatego też zezwolono na pracę w tych dniach w punktach specjalizujących się w wypożyczaniu kaset wideo - dodaje Kwaśniewski.

Czy bony to kolejny wytrych?

Niektórzy eksperci sugerują, że może być jeszcze jeden sposób na ominięcie zakazu handlu - zastosowanie bonów. Taką furtkę może otwierać, w ich ocenie, niefortunna definicja handlu zawarta w art. 3 pkt 2 ustawy. Wynika z niej bowiem, że jest to "proces sprzedaży, polegający na wymianie towaru lub wyrobu na środki pieniężne".

- Takie rozumienie pojęcia handlu odbiega od definicji sprzedaży wynikającej z kodeksu cywilnego. W kodeksie tym jest bowiem mowa o przeniesieniu własności rzeczy i zapłacie ceny (art. 535 par. 1 k.c: "Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę"). Te cechy to esencja sprzedaży - zauważają eksperci kancelarii Raczkowski Paruch.

Stawiają pytanie: Czy zatem zaproponowane rozumienie "handlu" oznacza, że nie jest "handlem" wymiana towaru lub wyrobu za bony towarowe? Nie można bowiem płatności bonem kwalifikować jako "wymiany towaru lub wyrobu na środki pieniężne". - Oznaczałoby to, że obiekty, w których płatność następuje bonami, są wyłączone spod zakazów wynikających z nowej regulacji. Można więc sobie wyobrazić wydawanie przez placówki handlowe bonów, za które płaciłoby się wcześniej, a które byłyby do wykorzystania w niedzielę, kiedy płatność z wykorzystaniem środków pieniężnych będzie zabroniona. Przy czym raczej dopuszczenie takiej możliwości na pewno nie było celem projektodawców - podkreślają eksperci.

Podobnie uważają inni prawnicy, według których ten zapis pokazuje niedoskonałości ustawy, a dokładnie jej nieprecyzyjność, w tym akurat przypadku wyrażoną w definicji handlu. Nie doradzają jednak korzystania z tej furtki i otwierania w niedzielę placówek, w których płatności będą dokonywane bonami. Ich zdaniem dla inspektorów pracy stanowiłoby to oczywiste obchodzenie przepisów, czyli działanie sprzeczne z celem ustawy. A to oznacza tylko jedno - narażenie się na konsekwencje przewidziane w nowych przepisach.

Odpowiedzą zarząd albo kierownik

A co jeśli dojdzie do zakwestionowania sposobu działania placówki handlowej przez inspektora pracy? Kto poniesie konsekwencje? Czy sieć, która otworzyła sklep, czy centrum handlowe, które jej to umożliwiło. Zdaniem ekspertów odpowiedź jest prosta: konsekwencje ponosi sieć, nawet jeśli placówka znajduje się w centrum handlowym.

- Odpowiedzialność stoi po stronie tego, który zatrudnia. Chyba że pracowników do sklepu w galerii dostarcza zarządzający nią - komentują prawnicy.

Za nieprzestrzeganie przepisów grozi grzywna do 100 tys. zł, a za złośliwe lub uporczywe naruszanie zakazu grzywna lub kara ograniczenia wolności. Co ważne, sankcjami jest objęta osoba fizyczna, a nie firma. Zatem, jak zauważają prawnicy, konsekwencje może ponieść kierownik sklepu, ale też członek zarządu firmy. Wszystko zależy od tego, kto jest odpowiedzialny za zatrudnianie pracowników w danym sklepie czy sieci.

To na pewno utrudni wymierzenie kary przez organy kontrolne. Przede wszystkim spowoduje, że potrzebny będzie czas na ustalenie winnych. Jednak z drugiej strony - jak podkreślają eksperci - w każdej firmie można wskazać osobę odpowiedzialną za organizowanie kadry pracowników.

Trzecia zmiana?

Nowe przepisy wymuszają nową organizację pracy w placówkach handlowych. To oznacza dużą rewolucję dla pracowników, w tym zmianę w ich warunkach pracy. W wielu sieciach personel przyjdzie do pracy po północy z niedzieli na poniedziałek

Niektóre sieci handlowe, przygotowując się na wejście w życie nowych przepisów, rozważają wprowadzenie trzeciej zmiany w sklepach. To oznacza, że pracownicy będą przychodzić do pracy o godz. 0.00 z niedzieli na poniedziałek. Największe sieci spożywcze w kraju, w tym m.in. Biedronka, Netto czy Lidl już analizują możliwość wprowadzenia takiego rozwiązania. Sieci przekonują, że pracownicy w nocy są potrzebni do wyładowania dostawy, sprzątnięcia sklepu i wypieku pieczywa, a więc przygotowania placówki pod potrzeby klientów, którzy odwiedzając je rano w poniedziałek po wolnej niedzieli będą oczekiwali świeżych bułek, owoców czy warzyw na półce.

Trwają analizy

- Powołaliśmy grupę projektową, która obecnie wypracowuje najlepsze rozwiązania organizacyjne, mające umożliwić pogodzenie uregulowań związanych z czasem pracy, dobą pracowniczą i nową ustawą. Na pewno zrobimy wszystko, by pracownicy nie byli dodatkowo obciążeni - mówi Mariola Skolimowska z sieci Netto.

Podobne deklaracje usłyszeliśmy w biurze prasowym Biedronki. "Jesteśmy na etapie analiz dotyczących potencjalnych modyfikacji w organizacji pracy naszych sklepów. W tej kwestii nie podjęliśmy jeszcze finalnych decyzji, ale podkreślamy, że ewentualne rozwiązania zostaną wypracowane w zgodzie z obowiązującym prawem. W tym procesie ważną rolę odgrywają oczekiwania naszych klientów - jesteśmy siecią sklepów, w której klienci kupują produkty zaspokajające codzienne potrzeby i chcemy zagwarantować, że będą oni w stanie zrobić zakupy w inne dni tygodnia" - czytamy w stanowisku tej sieci.

Niektóre z sieci mają w planach nawet wprowadzenie trzeciej zmiany nie tylko w nocy z wolnej niedzieli na poniedziałek, ale też w nocy następującej po wszystkich innych świętach w roku. "W niedzielę zakaz ma obowiązywać między godz. 24.00 w sobotę a godz. 24 w niedzielę. W święto zakaz ma obowiązywać między godziną 24.00 w dniu bezpośrednio poprzedzającym święto a godziną 24.00 w święto. Aby uniknąć sankcji, zmiany powinny być tak ustawione, aby w sobotę pracownicy opuszczali sklep przed 24.00 (np. 23.45) i rozpoczynali pracę w poniedziałek po godzinie 00.00 (np. o 00.15). Podobnie w święto" - czytamy w nowych wytycznych, które zostały przygotowane przez jedną z największych sieci handlowych w kraju.

Doba ma niejedno oblicze

- Zastosowanie takiego rozwiązania jest możliwe, mając na uwadze wprowadzenie w ustawie o ograniczeniu handlu w niedzielę nowego pojęcia doby pracowniczej. Nowa doba będzie obejmować godziny od 0.00 do 24.00 w niedzielę, a więc będzie pokrywać się z dobą kalendarzową. To oznacza, że przyjście do pracy po północy z niedzieli na poniedziałek będzie traktowane jak praca w dobie poniedziałkowej - tłumaczy Robert Stępień. Warto zwrócić uwagę, że zasada ta dotyczy tylko pracowników, których praca polega na handlu lub czynnościach związanych z handlem. Do pozostałych (np. ochrony czy też ekip remontowych) stosuje się dobę kodeksową, czyli od godz. 6 do godz. 6 następnego dnia.

Ustawodawca wprowadził nowe pojęcie doby pracowniczej, ale nie określił, co dzieje się z dotychczasowymi rozkładami czasu pracy. W tym kontekście pojawiają się pytania, czy to wymaga zmiany w regulaminie pracy? A jeżeli tak, to czy na wprowadzenie nowych godzin pracy muszą wyrazić zgodę związki zawodowe, jeśli takie działają na terenie sieci. - Co do zasady zmiana rozkładów czasu pracy wymaga zmiany regulaminu i zgody związków zawodowych. Wymóg uzyskania zgody może oznaczać jednak całkowity paraliż sieci handlowych od 1 marca 2018 r. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że związki zawodowe przystaną na taką propozycję - uważa Sławomir Paruch. Dlatego zdaniem mecenasa Parucha trzeba brać pod uwagę specyfikę sytuacji. - W mojej ocenie, w tym przypadku pracodawca może skutecznie skorygować grafiki pracowników odpowiednio do zakazu pracy w niedzielnej dobie pracowniczej bez zgody związków zawodowych, jeśli sięgnie po odpowiedni tryb wdrożenia tych zmian.

Te wszystkie pomysły to mówienie wprost, że się zamierza być nieuczciwym. A szanse na realizację niektórych są mało realne. Skoro supermarket miałby udawać stację benzynową, to równie dobrze można byłoby - przepraszam - uznać, że jest szaletem, bo przecież ma on na swoim terenie toalety. Jeżeli okaże się, że dochodzi do nieuczciwych działań, to w trybie ustawy poselskiej zostanie zgłoszony projekt uszczelniający luki

poseł sprawozdawca ustawy

Dotychczas pracownicy w niektórych sieciach handlowych przychodzą do pracy na pierwszą zmianę trwającą od godz. 6.00 rano do godz. 14.00 po południu, na drugą od godz. 14.00 do 22.00 i na trzecią od godz. 22.00 do 6.00 rano. Jest tak dlatego, że dobra pracownicza zaczyna się od godz. 6.00 i trwa do 6.00. Pierwsza zmiana rozpoczyna się od początku doby. Skoro zmieni się pojęcie doby, która zgodnie z nowymi przepisami będzie zaczynać się o północy, można zasadnie twierdzić, że przesuną się odpowiednio godziny pracy, tak aby pierwsza zmiana nadal zaczynała się wraz z początkiem doby - wyjaśnia.

Alternatywnie, pracodawca może zdecydować, że ostatnia zmiana będzie funkcjonować tak jak dotychczas, tj. od godz. 22.00 do 6.00, przy czym z uwagi na zakaz pracy w niedzielę pracodawca może polecić pracownikom przyjście do pracy dwie godziny później, czyli po północy w poniedziałek - dodaje Sławomir Paruch.

Dodatek za noce

W wielu sieciach już zresztą pojawił się bunt ze strony pracowników, a co za tym idzie i związków zawodowych przeciwko wprowadzeniu trzeciej zmiany. Związki działające przy największych sieciach oczekują od Państwowej Inspekcji Pracy wykładni w tym zakresie. Uważają bowiem, że dobra pracownicza zostanie złamana. W regulaminach pracy jest ona bowiem ustalona od godz. 6 rano jednego dnia do godz. 6 rano dnia następnego. Szykowane są w związku z tym pisma w tej sprawie do PIP.

Zdaniem prawników pracownicy w takiej sytuacji, czyli przy trzeciej zmianie, mogą liczyć na dodatek za pracę w godzinach nocnych. Zgodnie z ustawą o zakazie handlu w niedziele wolne od pracy kończy się o północy. Dodatek za pracę w nocy zwykle wynosi 20 proc. najniższego wynagrodzenia, chyba że w regulaminie zakładu pracy ustalono, że jest to kwota wyższa.

Dłuższe godziny otwarcia

Na tym jednak zmiany w organizacji pracy w sklepach się nie kończą. Z analiz największych graczy na rynku spożywczym wynika, że sprzedaż z niedzieli w 60-70 proc. będzie realizowana przez klientów w sobotę. Pozostała część rozłoży się po równo na piątek i poniedziałek. Dlatego coraz więcej sieci planuje wydłużanie czasu pracy w pierwszy dzień weekendu. W sobotę zamiast do godz. 22.00 wieczorem - placówki handlowe mają być otwarte do 23.00.

Pierwsze kontrole będą nastawione przede wszystkim na doradztwo

DANUTA RUTKOWSKA: Doradzam wysyłanie zapytań do okręgowych inspekcji pracy, a nie do głównego inspektora. Są bliżej danego przedsiębiorcy, w związku z czym odpowiedź nastąpi szybciej, będzie też - dzięki lepszej znajomości lokalnego rynku - konkretniejsza

Kiedy ruszą pierwsze kontrole związane z przestrzeganiem ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę?

Zaczniemy je prowadzić, jak przepisy wejdą w życie. Obecnie jesteśmy w trakcie ich analiz, by jak najlepiej przygotować się do kontroli. Musimy bardzo dobrze poznać przepisy, ich znaczenie, by sprawdzać, czy są prawidłowo przestrzegane. Dajemy sobie na to czas do końca lutego. O przyjętych przez nas zasadach, procedurach, a także konsekwencjach, jakie będziemy wyciągać w stosunku do przedsiębiorców nieprzestrzegających zapisów ustawy, zamierzamy poinformować na początku marca. Wówczas będzie też czas na zadawanie pytań co do zakresu i harmonogramu kontroli.

Czy sklepy powinny liczyć się z tym, że mogą zostać ukarane już podczas pierwszej kontroli inspektora?

Na wstępie zaznaczę, że inspekcja nie jest nastawiona wrogo do przedsiębiorców. Pierwsze kontrole, szczególnie gdy są prowadzone w oparciu o nowe przepisy prawa, są nastawione przede wszystkim na doradzanie przedsiębiorcom, jak powinna wyglądać ich organizacja pracy. Zatem będziemy podpowiadać kierunki zmian, które należy przeprowadzić, by dostosować się do nowej ustawy. Sklepom będzie też wyznaczany termin, do którego powinny je wdrożyć. I dopiero, gdy podczas kolejnej kontroli okaże się, że sugestie inspektora nie zostały uwzględnione, przedsiębiorca może liczyć się z konsekwencjami. Choć trzeba pamiętać o tym, że podczas inspekcji urzędnicy nie będą koncentrowali się wyłącznie na sprawdzaniu przestrzegania przepisów ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę. Kontrola będzie miała szerszy zakres. Zatem, jeśli zostaną ujawnione rażące naruszenia w innym obszarze prawa pracy, np. niewypłacanie wynagrodzeń, wówczas kary będą wymierzane.

Czy PIP spodziewa się, że przedsiębiorcy mogą mieć trudności z dostosowaniem się do nowej ustawy, tym samym, że będą ujawniane podczas kontroli nieprawidłowości w sklepach?

Odpowiedzi na to pytanie dostarczają wyniki kontroli przeprowadzane w poprzednich latach przy okazji wprowadzonego zakazu w dni świąteczne, np. 15 sierpnia czy 11 listopada. Ujawniły one, że nie wszystkie placówki się do niego zastosowały. Jak omijano prawo? Na przykład inspektorzy stwierdzali zawieranie przez sieci franczyzowe jednodniowych umów cywilnoprawnych krzyżowo z pracownikami zatrudnionymi przez inne sklepy sieci, albo zawieranie umów zlecenia z pracownikami sklepu przez inny podmiot, który na podstawie umowy z przedsiębiorcą obejmował obsługę sklepu tylko na jeden dzień, przy czym pracownicy świadczyli pracę w tym samym miejscu, co w ramach stosunku pracy. Ponadto powierzano obsługę sklepu pracownikom tymczasowym, zatrudnionym na podstawie umowy zlecenia zawartej z agencją pracy tymczasowej. W większości jednak przypadków nieprzestrzeganie przepisów było ujawniane w małych sklepach.

Przedstawiciele sklepów sygnalizują, że mają problemy z interpretacją przepisów ustawy o zakazie handlu w niedzielę. Czy o ich wykładnię mogą poprosić w PIP?

Jak najbardziej. Doradzam jednak wysyłanie zapytań do okręgowych inspekcji pracy, a nie do głównego inspektora. Są bliżej danego przedsiębiorcy, w związku z czym odpowiedź nastąpi szybciej, będzie też - dzięki lepszej znajomości lokalnego rynku przez okręgowe inspektoraty - bardziej konkretna. Zapytania można wysyłać już teraz. Zdecydowanie lepiej jest rozwiać wątpliwości przed wejście w życie przepisów, a tym samym przed szykującymi się kontrolami. Szczególnie że jest jeszcze czas, by się do nich przygotować.

@RY1@i02/2018/024/i02.2018.024.18300020a.804.jpg@RY2@

fot. Materiały prasowe

Danuta Rutkowska rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Pracy

Rozmawiała Patrycja Otto

Rewolucja nie tylko w sieciach

Ograniczenia w handlu i planowane zmiany w sieciach będą miały znaczny wpływ na funkcjonowanie wielu innych firm: począwszy od właścicieli galerii handlowych, poprzez firmy ochroniarskie, dostawców, na firmach pośredniczących w usługach finansowych skończywszy

W związku z pomysłami wydłużenia godzin otwarcia niektórych sklepów, podobny plan wydłużenia pracy przyjęły galerie handlowe. W ich przypadku podjęcie takiej decyzji nie jest tak proste, jak w sytuacji wolnostojącej placówki. - W większości obiektów wymaga to zgody wszystkich najemców. Koszty ich działalności bowiem wzrosną - tłumaczy Łukasz Marynowski z Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Z drugiej strony, jak zauważają eksperci, wolna niedziela to spadek kosztów funkcjonowania całego obiektu. Czy to może być podstawą do renegocjowania umów? Zdaniem ekspertów - na ulgi raczej nie ma co liczyć.

- Czynsz za wynajem to opłata pobierana tytułem zwrotu nakładów poniesionych przez inwestora na realizację obiektu. Dlatego oprócz niego najemca płaci jeszcze opłatę serwisową. Ta jest wyrażona stałą kwotą ponoszoną z mkw. - wyjaśnia Magdalena Frątczak z CBRE. I dodaje, że opłata ta jest przeznaczana na pokrycie kosztów ochrony, energii, kanalizacji, utrzymania zieleni, ale też podatków od nieruchomości czy ubezpieczenia obiektu.

- O ile koszty związane z utrzymaniem ochrony w obiekcie w związku z wolną niedzielą mogą spaść, podobnie jak wydatki na oświetlenie i wodę, o tyle stawka ubezpieczenia już nie. O tym jak faktycznie zmienią się nakłady związane z utrzymaniem obiektu, najemcy i zarządcy przekonają się po pierwszym roku działalności - uważa Magdalena Frątczak. I wyjaśnia, że z reguły w wielu centrach handlowych w okolicach 30 marca jest prezentowany najemcom bilans nakładów i wydatków związanych z utrzymaniem obiektu. Jeśli koszty okażą się niższe, najemcy mogą oczekiwać spadku opłaty serwisowej. Nastąpi to w formie znanej choćby z rynku mieszkaniowego, kiedy to zarządca wspólnoty informuje na piśmie o nowych stawkach. Trzeba jednak pamiętać, że wiele galerii chce lub już wydłużyło godziny funkcjonowania w pozostałych dniach tygodnia. I tak o wydłużeniu godzin otwarcia myśli m.in. firma Apsys, właściciel 24 galerii w Polsce. - Teraz, gdy znamy ostateczny kształt ustawy oraz termin jej wejścia w życie, będziemy dyskutować z właścicielami zarządzanych centrów handlowych oraz ich najemcami nad optymalnym rozwiązaniem - tłumaczy Agnieszka Tomczak-Tuzińska, dyrektor ds. marketingu Apsys Polska. I dodaje, że wielu najemców zapewnia jednak, że dostosuje się do zmian.

Z kolei Neinver, właściciel centrów wyprzedażowych, już od 2 stycznia wydłużył godziny działania galerii. W piątek o godzinę - do godz. 22.00, a w sobotę o dwie - przesuwając czas rozpoczęcia pracy z godz. 10.00 na 9.00 i zamknięcia z godz. 21.00 do 22.00.

Kumulacja dostaw

Ustalenie nowych godzin pracy sieci może pociągnąć za sobą zmiany w funkcjonowaniu innych branż, w tym centrów dystrybucyjnych, firm sprzątających, ochrony. Choć to będzie miało miejsce w niewielkim zakresie, bo pojęcie ich doby pracowniczej nie zmienia się. Do tego branże te już teraz często wykonują swoje obowiązki w ramach trzyzmianowego czasu pracy. Wśród tych, którzy zmuszeni będą do dostosowania się do zmian w organizacji handlu, są dostawcy. Wyłączenie jednego dnia z pracy oznacza dla nich zmniejszenie elastyczności dostaw: ich kumulacja nastąpi w inne dni. - Spodziewamy się konieczności przeprowadzenia zmian w grafikach.

W związku z tym, że sieci będą pracowały po północy, dostawa towaru do nich może zostać przesunięta z rana na godziny nocne. A to oznacza, że kierowca z naszej hurtowni będzie musiał wyjechać do klienta z towarem nie po godz. 24.00, a dwie godziny wcześniej - informuje pracownik centrum dystrybucyjnego Agroserw, współpracującego z największymi sieciami w Polsce.

Zmiana godzin pracy nie wymaga zmian w umowach pracowników, a jedynie w rozkładzie pracy. Ich ustalenie na nowo wymaga porozumienia ze związkami zawodowymi, jeśli takie działają w firmie. To niejedyny kłopot, z jakim mogą spotkać się centra dystrybucyjne czy inne branże, w których zajdzie taka konieczność. - Z naszych rozmów z sieciami wynika, że nie planują zmian w umowach. Nie wykluczamy jednak, że dostawy do niektórych sklepów zamiast w ciągu dnia w niedzielę będą realizowane w nocy.

Do tego nie trzeba jednak zawierać nowych umów, a wystarczy nowy harmonogram współpracy. Hurtownie muszą co najwyżej przewidzieć więcej pieniędzy na wynagrodzenia. Więcej pracowników może być potrzebnych na nocną zmianę, a to oznacza konieczność wypłacenia im dodatku za tak świadczoną pracę - tłumaczy Jacek Dziubiński, prezes firmy John King.

Inne usługi

Zmiana terminów dostaw może rodzić problemy także dla firm transportowych - mogą mieć kłopot ze znalezieniem obsady kursów w szczytowych momentach zapotrzebowania. A takie nasilenie przewidywane jest m.in. w poniedziałkowe poranki.

Zmiany we współpracy ze sklepami czy centrami handlowymi czekają też firmy ochroniarskie oraz specjalizujące się w usługach czystości. Zamknięcie galerii czy marketów w ostatni dzień tygodnia sprawia, że zapotrzebowanie w tym dniu na ich pracowników będzie mniejsze. Zarządcy tego rodzaju obiektów przyznają, że w takiej sytuacji potrzebne będzie określenie na nowo zakresu zamawianych usług sprzątania czy ochrony.

- Umowy na tego rodzaju usługi należą do terminowych. Obowiązują przez rok lub dwa lata. Praktyką obowiązująca na rynku jest zmienianie ich zapisów dopiero, gdy mija czas ich ważności - zaznacza Magdalena Frątczak.

Jednak firmy z rynku ochroniarskiego i czystości już więc myślą o poszukiwaniu nowych odbiorców na ich usługi. - Inaczej nieuniknione są zwolnienia, których wolelibyśmy nie robić. Działamy na tak niskich marżach, że generowanie dodatkowych kosztów nie wchodzi w grę. Zdajemy sobie jednak sprawę, jak trudny jest rynek pracy i jakie są jego perspektywy. Odzyskanie tych pracowników może nie być już możliwe - dodaje przedstawiciel jednej z większych firm ochroniarskich.

Wygranym sektor online

Ograniczenia handlu nie dotyczą sprzedaży online. Dlatego sieci otwarcie przyznają, że to kierunek ich rozwoju. Lidl przed kilkoma miesiącami dodał Polskę do rynków, na których chce ruszyć ze sprzedażą na odległość. Deklaracje o większej aktywności w sieci słychać też z Bricomarche, TXM, Gino Rossi, CCC czy innych sieci z obszaru mody, które otwarcie przyznają, że online to dla nich szansa. - Stawiamy na rozwój e-commerce, które cały czas rośnie. W sieci Simple ten kanał odpowiada za 22 proc. sprzedaży detalicznej, a w Gino Rossi za 13 proc. Rok temu było to odpowiednio 17 i 9 proc. Według założeń e-commerce w Simple będzie generował docelowo ok. 25 proc. sprzedaży detalicznej, natomiast w Gino Rossi ok. 15 proc. - wyjaśnia przedstawiciel Gino Rossi.

Z rządowej oceny skutków regulacji wnika, że możliwy jest też wzrost popytu na usługi turystyczne, kulturalne czy sportowe. Brak otwartych centrów handlowych może skłaniać do poszukiwania innych form spędzania wolnego czasu w niedziele, na czym powinny skorzystać ww. branże.

Płatności przez internet

Zwiększenia transakcji online oczekują też banki i systemy płatności przez internet. Nie chcą jednak deklarować żadnych poziomów tego wzrostu. Nieoficjalnie mówią, że wyniesie przynajmniej kilka procent. - Jako dostawca płatności internetowych dla e-sklepów dostrzegamy bardzo pozytywny wpływ nowych przepisów na rozwój gospodarki elektronicznej w Polsce, a także bezpośrednio na wzrost liczby transakcji online. Według naszych danych niedziela już teraz jest czwartym najpopularniejszym dniem tygodnia pod względem liczby transakcji internetowych, a ustawa o zakazie handlu w niedziele z pewnością dodatkowo przyczyni się do zwiększenia tego dnia "ruchu zakupowego" w internecie - uważa Joanna Pieńkowska-Olczak, country manager PayU w Polsce. I dodaje, że dziś wartość e-handlu w Polsce szacowana jest na 36-40 mld zł i od kilku lat odnotowuje stabilny wzrost o kilkanaście procent rocznie. Za sprawą nowej ustawy może on nie tylko utrzymać się na takim poziomie, lecz także znacząco przyspieszyć.

- Po 1 marca rozwój e-commerce w Polsce będzie odbywać się dwukierunkowo: tradycyjne sklepy będą zmotywowane do uruchomienia sprzedaży online lub zwiększenia inwestycji w omnichannel. E-sklepy z kolei będą walczyć o pozyskanie klientów, którzy na zakupy najczęściej wybierali się właśnie w weekendy. Będzie to jednak wymagało od nich dużego wysiłku i kreatywności, gdyż na wzrost handlu w internecie znacznie wpłynie nowa grupa konsumentów. To osoby, które do tej pory nie korzystały z zakupów internetowych, a skłonią ich do tego zamknięte w niedziele sklepy i galerie handlowe. Dlatego już niebawem możemy spodziewać licznych niedzielnych akcji marketingowych i ciekawych ofert promocyjnych - podkreśla Joanna Pieńkowska-Olczak.

@RY1@i02/2018/024/i02.2018.024.18300020a.101(c).gif@RY2@

do tego dnia pracodawca powinien ogłosić zmianę regulacji wewnątrzzakładowych, tj. wprowadzenie do nich definicji niedzieli zgodnej z przepisami o zakazie handlu, czyli trwającej 24 godziny od godz. 24.00 w sobotę do 24.00 w niedzielę, aby zdążyć z tą zmianą przed 1 marca 2018 r.

@RY1@i02/2018/024/i02.2018.024.18300020a.805.jpg@RY2@

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Jak planować i rozliczać czas pracy od marca

To, że zakaz handlu nie pokrywa się z czasem trwania niedzieli i święta przyjętym w kodeksie pracy, znacznie skomplikuje rozliczenia czasu pracy. Można jednak tego uniknąć. Wystarczy zmienić przepisy wewnętrzne, dostosowując definicję niedzieli do czasu trwania zakazu

Już na wstępie warto odnotować, że nie będzie dużych zmian, jeśli chodzi o zakaz handlu w święta. Nadal będzie on obowiązywał w 13 świąt ustawowo wolnych od pracy wymienionych w art. 1 pkt 1 ustawy z 18 stycznia 1951 r. o dniach wolnych od pracy (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 90). Będą to 1 i 6 stycznia, dwa dni Świąt Wielkanocnych, 1 i 3 maja, Zielone Świątki, Boże Ciało, 15 sierpnia, 1 i 11 listopada oraz 25 i 26 grudnia, czyli Boże Narodzenie. Różnica będzie jednak dotyczyła godzin obowiązywania zakazu. Dotychczas trwał on najczęściej od godz. 6.00 w święto do godz. 6.00 w dniu kalendarzowym przypadającym po święcie, a teraz będzie obowiązywał od 24.00 w dzień poprzedzający święto i będzie trwał do godz. 24.00 w święto. Zmiana ta wynika ze zdefiniowania w art. 3 pkt 7 ustawy o zakazie handlu okresu czasowego ograniczenia wykonywania pracy w handlu oraz czynności związanych z handlem, które powiązano z dobą kalendarzową, a nie znanymi od lat kodeksowi pracy pojęciami niedzieli i święta. Te ostatnie rozumiane są jako 24 godziny liczone od godz. 6.00 w niedzielę/święto do godz. 6.00 w kolejnym dniu kalendarzowym, chyba że pracodawca ustali w swoich przepisach wewnętrznych inne rozumienie niedzieli.

PRZYKŁAD 1

Zmiana w regulaminie

Według starych przepisów zakaz handlu w święto 1 maja 2018 r. trwał od godz. 6.00 w dniu 1 maja do godz. 6.00 w dniu 2 maja lub ewentualnie w innych godzinach, gdyby regulamin pracy danego pracodawcy inaczej definiował niedzielę i święto, np. od godz. 5.00 do godz. 5.00, czy od godz. 7.00 do godz. 7.00. Po zmianie przepisów zakaz handlu będzie obowiązywał od godz. 24.00 w dniu 30 kwietnia do godz. 24.00 w dniu 1 maja u wszystkich pracodawców - i to bez względu na treść ich przepisów wewnętrznych.

Taka zmiana czasu obowiązywania zakazu umożliwia więc otwarcie placówek handlowych, dostawy towaru czy wykonywanie innych niezbędnych czynności już po północy w święto. Tak więc pracodawcy zyskują około 6 dodatkowych godzin do rana, kiedy zakaz handlu nie będzie już obowiązywał, co pozwoli na łatwiejsze rozwiązanie wielu kwestii logistycznych związanych głównie z zaopatrzeniem sklepów. Jeśli chodzi zaś ściśle o zakaz handlu w niedziele, to początkowo w 2018 r. handel ma być możliwy w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca, w kolejnym, czyli 2019 r. już tylko w ostatnią niedzielę miesiąca. Natomiast od 2020 r. ma wejść całkowity zakaz handlu w niedziele, ale od tej reguły będą wyjątki. Biorąc pod uwagę art. 16 i 17 ustawy o zakazie handlu, może się jednak okazać, że już w niektóre miesiące 2018 r. zakaz może dotyczyć nawet trzech czy nawet czterech niedziel. Zgodnie bowiem z tymi przepisami, jeżeli w niedziele z dopuszczonym handlem przypada święto, wówczas sklep musi pozostać zamknięty. W efekcie w tym roku zakaz będzie najbardziej dotkliwy w kwietniu i w maju, gdyż obejmie po 5 dni w każdym z tych miesięcy. Najmniej ograniczenia w handlu odczujemy natomiast w grudniu, kiedy będziemy mieć handlowe aż cztery niedziele, a zakaz będzie dotyczył tylko jednej niedzieli i świąt Bożego Narodzenia. Tak więc na szczęście dla placówek handlowych w tym miesiącu, w którym jest największy obrót w skali roku, praca w niedziele będzie ograniczona w minimalnym stopniu.

Reguły i odstępstwa

Przyjęcie przez ustawodawcę zasady, że w 2018 r. praca w handlu jest możliwa w pierwszą oraz ostatnią niedzielę miesiąca, powoduje pewien stały układ niedziel, w które zakaz będzie obowiązywał i niedziel, w które będzie można planować pracę i będą one przypadały po sobie najczęściej parami.

SCHEMAT

Sklepy zamknięte dwa razy z rzĘDU

Kolejno po sobie występować będą m.in.:

brak zakazu handlu 30 września i 7 października,

zakaz handlu 14 i 21 października,

brak zakazu handlu 28 października i 4 listopada,

zakaz handlu 11 i 18 listopada,

brak zakazu handlu 25 listopada i 2 grudnia.

PiSZ

Odstępstwa od tej reguły nastąpią, gdy dany miesiąc ma pięć niedziel, gdyż wtedy zawsze w trzy niedziele - w środku miesiąca obowiązuje zakaz - oraz w okresie przedbożonarodzeniowym, kiedy mamy bardzo dużo niedziel bez nowych obostrzeń. Przy czym dwa razy w roku zakaz handlu będzie trwał nieprzerwanie przez 58 godzin, a dotyczy to Wielkanocy i Bożego Narodzenia. W obydwu przypadkach zacznie on bowiem obowiązywać już od godz. 14.00 w dniu bezpośrednio poprzedzającym święta, a więc odpowiednio w Wielką Sobotę oraz w Wigilię. A zatem w tych dniach do północy będzie 10 godzin dodatkowego zakazu, który poprzedzi dwa dni świąteczne, a więc kolejne 48 godzin zakazu handlu. Takie przypadki będą jednak dotyczyły pracowników zatrudnionych w systemie podstawowego czasu pracy, w którym pracodawca musi planować pracę po 8 godzin, w sytuacjach, gdy sklep nie będzie pracować przez pełne 8 godzin do godziny 14.00 w te dni.

PRZYKŁAD 2

Za nieświadczenie pracy - wynagrodzenie urlopowe

Pracodawca posiada dwa sklepy: spożywczy wolnostojący na osiedlu mieszkalnym, który jest otwarty od godz. 6.00, oraz odzieżowy mieszczący się w galerii handlowej, która jest otwierana od godz. 9.00, przy czym pracownicy muszą być już w sklepie od godz. 8.00. W takim przypadku pracownikowi pierwszego sklepu można w Wielką Sobotę zaplanować pracę w godz. 6.00-14.00. Wtedy pracodawca nie naruszy zakazu handlu, a jednocześnie nie poniesie dodatkowych kosztów wynagrodzenia urlopowego, gdyż pracownik przepracuje swoje planowe 8 godzin. W sklepie w galerii praca będzie mogła być jednak świadczona jedynie od godz. 8.00 do 14.00, a więc przez 6 godzin, co oznacza, że ten drugi pracownik za 2 godziny zmniejszonego wymiaru dobowego w tym dniu będzie musiał otrzymać wynagrodzenie urlopowe.

Tego rodzaju sytuacje nie wystąpią jednak w wielu placówkach handlowych, gdyż większość pracodawców z tej branży stosuje równoważny system czasu pracy. A ten pozwoli na zaplanowanie w Wielką Sobotę oraz Wigilię pracy o krótszym dobowym wymiarze, np. 4 godzin od 10.00 do 14.00. i wykorzystania niedoplanowanych godzin w innych dniach, w których zaplanowana będzie praca powyżej 8 godzin. W równoważnym czasie pracy nie wystąpią zatem sytuacje, gdy konieczne będzie wypłacanie wynagrodzenia za czas nieprzepracowany w związku ze zmniejszeniem dobowego czasu pracy w te dni. No chyba że dojdzie do błędu w planowaniu i osoba układająca harmonogram zaplanowałaby grafik dłużej niż do godz. 14.00, a następnie nie doszłoby do wykonania takowej pracy.

Warto przy tym wspomnieć, że jeśli praca w Wielką Sobotę lub Wigilię wykonywana do godz. 14.00 spowoduje zmniejszenie wymiaru czasu pracy pracownika, to zachowuje on i tak wynagrodzenie za czas nieprzepracowany w związku ze skróceniem czasu pracy, które jest obliczane jak wynagrodzenie za urlop wypoczynkowy.

Biorąc pod uwagę czas obowiązywania zakazu handlu i to, że nie pokrywa się on z czasem trwania niedzieli i święta przyjętym w kodeksie pracy, znacznie komplikuje się rozliczenie czasu pracy. W praktyce pojawią się bowiem dwa pojęcia niedzieli - inne na potrzeby zakazu handlu i inne na potrzeby rozliczeniowe. Należy jednak pamiętać, że definicja niedzieli nie ma charakteru bezwzględnie obowiązującego, a więc pracodawcy mogą ją zdefiniować inaczej w swoich przepisach wewnętrznych i w takim przypadku możliwe jest także jej zrównanie z czasem obowiązywania zakazu handlu. W związku z tym rysują się dwa scenariusze, które będą miały miejsce w praktyce.

SCENARIUSZ 1. DWIE NIEDZIELE: HANDLOWA I ROZLICZENIOWA

W prowadzenie zakazu handlu w niedziele nie wiąże się ze zmianą pojęcia niedzieli w przepisach prawa pracy, choć przepis zawierający jej definicję - art. 1519 par. 2 k.p. - zostanie zmieniony na mocy ustawy o zakazie handlu. Zmiana ta ma jednak charakter ściśle techniczny, gdyż dotyczy jedynie odwołań zawartych w jego treści. Zgodnie z powołanym przepisem za pracę w niedzielę i święto uważa się nadal pracę wykonywaną między godz. 6.00 w tym dniu a 6.00 w następnym dniu, chyba że u pracodawcy została ustalona inna godzina. Jeśli więc pracodawca w układzie zbiorowym lub regulaminie pracy nie ma określonej niedzieli, to dla potrzeb rozliczania czasu pracy trwa ona od godz. 6.00 w niedzielę do 6.00 rano w poniedziałek. A zatem taka niedziela rozliczeniowa nie pokrywa się z rozumieniem handlowym niedzieli (święta). Bo jak już wskazaliśmy, na potrzeby zakazu handlu przyjęto, że zakaz ten obowiązuje od godz. 24.00 w sobotę do północy w niedzielę.

Inne modyfikacje

Poza powyższą modyfikacją, ustawa o zakazie handlu wprowadza zmiany jeszcze w trzech innych przepisach kodeksu pracy, ale mają one wszystkie charakter porządkujący. Skreślony zostaje bowiem art. 1519a k.p., który dotychczas wprowadzał zakaz pracy w handlu w święta, w zamian za niego zostanie dodany nowy art. 1519b k.p. Stanowi on, że ograniczenia w wykonywaniu pracy w placówkach handlowych w niedziele i święta, a także 24 grudnia oraz w sobotę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy określają przepisy ustawy o zakazie handlu. Zamysł tego zabiegu legislacyjnego jest oczywisty - chodziło bowiem o to, aby zakaz handlu nie wynikał z kilku aktów prawnych i żeby regulowała go kompleksowo wyłącznie nowa ustawa. Zmieniono jeszcze art. 15111 k.p. dotyczący rekompensaty w zamian za pracę w niedzielę, do którego dodano odwołanie do nowego art. 1519b k.p., a więc i ta zmiana ma techniczny charakter. Biorąc pod uwagę zakres powyższej zmiany oraz brzmienie art. 2 ustawy o zakazie handlu, zgodnie z którym w zakresie nieuregulowanym w tej ustawie do wykonywania pracy przez pracowników w placówkach handlowych w niedziele i święta stosuje się przepisy kodeksu pracy, należy stwierdzić, że sposób rozliczania ewentualnej pracy w niedziele i święta nie uległ w ogóle zmianie.

Źródło problemów

W praktyce więc komplikacje, które mogą się pojawić, będą wynikały tylko z czasowego zazębiania się niedzieli objętej zakazem handlu i niedzieli zdefiniowanej w kodeksie pracy na potrzeby rozliczania czasu pracy. Konsekwencje takiego stanu rzeczy są duże i wielopłaszczyznowe, gdyż wpłynie to na zasady rozliczania dodatkowej pracy, jej ograniczenia czy wreszcie zasady udzielania dni wolnych od pracy pracownikom.

!Jeśli praca wykonywana do godziny 14.00 w Wielką Sobotę lub Wigilię spowoduje zmniejszenie wymiaru czasu pracy pracownika, to zachowuje on i tak wynagrodzenie za czas nieprzepracowany w związku ze skróceniem czasu pracy, które jest obliczane jak wynagrodzenie za urlop wypoczynkowy.

Co istotne, kodeksowe pojęcie niedzieli w zestawieniu z zakazem handlu oznacza, że są dwa odcinki czasu różniące oba pojęcia: od godz. 24.00 w sobotę do 6.00 w niedzielę oraz od godz. 24.00 w niedzielę do 6.00 w poniedziałek. W tym pierwszym przypadku obowiązuje już zakaz handlu, chociaż rozliczeniowo będzie jeszcze trwała sobota i tak będzie rozliczana ewentualna praca w tym okresie. W drugim przypadku zakaz handlu już nie obowiązuje, chociaż rozliczeniowo trwa jeszcze niedziela i ewentualna praca w tym przedziale czasowym będzie musiała być rekompensowana jako praca w niedzielę.

Praca po godz. 24.00 w soboty będzie na pewno absolutnym wyjątkiem, gdyż narusza ona zakaz handlu i grożą za to kary w razie kontroli PIP (w zależności od skali naruszenia zakazu działanie takie może stanowić wykroczenie lub przestępstwo). Jeśli jednak do niej dojdzie, to jest to nadal praca w sobotę, a nie w niedzielę.

PRZYKŁAD 3

Niedzielny zakaz, sobotnia praca

Sklep mieszczący się w galerii handlowej pracował do godz. 23.30, gdyż o tyle wydłużono godziny otwarcia galerii w soboty przypadające przed niedzielami, w które obowiązuje zakaz handlu. Jednak ostatni klienci wyszli ze sklepu o 23.45, a zamknięcie i rozliczenie kasy oraz sporządzenie raportu kasowego przeciągnęło się 10 min po północy (trwało do godz. 0.10). W takim przypadku doszło do naruszenia zakazu handlu w niedzielę, co grozi mandatem w razie kontroli PIP. Pracownik powinien jednak za dodatkową pracę otrzymać wynagrodzenie jak za pracę w sobotę, a nie w niedzielę.

PRZYKŁAD 4

Dodatek - tak, dzień wolny - nie

Pracownik zatrudniony na cały etat w sieci handlowej miał w sobotę poprzedzającą niedzielę z zakazem handlu zaplanowany harmonogram od godz. 16.00 do 24.00, gdyż galeria, w której działa jego sklep, wydłużyła godziny otwarcia do 23.30. Na skutek manka i niemożności rozliczenia kasy pracownik wykonywał pracę do godz. 0.30, a więc naruszył zakaz handlu. Jeśli chodzi o rekompensatę dodatkowej pracy za 0,5 godziny, otrzyma on dodatek w wysokości 100 proc. z tytułu nadgodziny dobowej, która przypadła na porę nocną w jego dniu roboczym. Podwładny nie może natomiast domagać się dnia wolnego z tytułu pracy w niedzielę.

PRZYKŁAD 5

Bez przekroczenia normy dobowej

Pracownik zatrudniony na 3/4 etatu w sieci handlowej miał zaplanowany harmonogram w sobotę poprzedzającą niedzielę z zakazem handlu w godz. 18.00-24.00. Na skutek problemów z rozliczeniem kasy skończył pracę dopiero o godz. 0.30, a więc naruszył przepisy o zakazie handlu. Za dodatkową pracę otrzyma jednak jedynie stawkę normalnego wynagrodzenia. Nie doszło tu bowiem do pracy w nadgodzinach dobowych, ponieważ jego harmonogram przewidywał wykonywanie obowiązków w wymiarze 6 godzin, a razem z dodatkową pracą nadal nie przekroczono dobowej normy czasu pracy wynoszącej 8 godzin. Praca miała jednak miejsce w nocy, co uprawnia pracownika do dodatku nocnego. Zatrudniony nie może jednak domagać się udzielenia mu dnia wolnego w zamian za pracę w niedzielę.

Podsumowując przykłady nr 3-5, można wysnuć następujące wnioski natury ogólnej:

praca po godz. 24.00 w sobotę do 6.00 rano w niedzielę nie będzie pracą w niedzielę uzasadniającą prawo do dnia wolnego od pracy;

taka dodatkowa praca będzie rozliczana jak w dniu roboczym, o ile pracownik miał zaplanowany dzień pracy w swoim harmonogramie czasu pracy w sobotę;

w przypadku pracy w tym dniu wystąpią więc albo nadgodziny dobowe albo godziny ponadwymiarowe w zależności od wymiaru etatu pracownika i zaplanowanego dla niego na ten dzień harmonogramu czasu pracy;

praca taka będzie miała miejsce zawsze w porze nocnej, co będzie uzasadniało prawo do dodatku nocnego dla każdego pracownika bez względu na wymiar etatu.

Kolejne komplikacje

Jeśli niedziela trwa kodeksowo, czyli od godz. 6.00 w niedzielę do 6.00 rano w poniedziałek, to kolejne komplikacje pojawią się w przypadku planowania lub zlecania dodatkowej pracy w nocy z niedzieli na poniedziałek, gdyż zakaz handlu będzie się kończył o północy. To oznacza, że praca przypadająca po zakończeniu zakazu handlu przez 6 godzin od jego zakończenia powinna być nadal klasyfikowana jako praca w niedzielę.

PRZYKŁAD 6

Wolne w okresie 6-dniowym

Pracodawca od marca 2018 r. przyjmuje zasadę, że po niedzielach z zakazem handlu część pracowników ma zaplanowaną zmianę od godz. 24.00 do 6.00, aby dokonać przyjęcia towaru, przygotować sklep i rozłożyć towar na półkach. Takie planowanie pracy jest zgodne z prawem, gdyż zakaz handlu kończy się o północy z niedzieli na poniedziałek. Wymaga ono jednak zaplanowania pracownikowi dnia wolnego od pracy w zamian za pracę w niedzielę. Powinien on zostać udzielony 6 dni przed lub 6 dni po takowej niedzieli - na zasadach ogólnych, wynikających z kodeksu pracy.

Jak już wspomniano samo to, że praca przypada po zakończeniu obowiązywania zakazu handlu, nie oznacza, że nie ma ona miejsca w niedzielę, gdyż ta jest na potrzeby rozliczania czasu pracy inaczej rozumiana. Takie sytuacje w praktyce spowodują, że pracownik będzie miał większą liczbę dni wolnych od pracy. Jeśli bowiem niedziela, w którą obowiązywał zakaz, była dla niego zaplanowana jako wolna od pracy, to świadczenie pracy od godz. 24.00 w niedzielę do 6.00 rano w poniedziałek (tak jak w przykładzie 6) powinno skutkować wyznaczeniem w harmonogramie innego dnia wolnego w zamian za pracę w niedzielę. Kilka takich przypadków w miesiącu może znacznie utrudnić planowanie czasu pracy.

Pewne trudności pojawią się również przy rozliczaniu pracy w nadgodzinach przypadających w tym przedziale czasowym, gdyż będą one kwalifikowane jako praca w niedzielę.

PRZYKŁAD 7

Nadgodziny nad ranem

W poniedziałek przypadający po niedzieli z zakazem handlu pracownik miał zaplanowaną pracę od godz. 6.00 do 14.00 (czyli po zakończeniu obowiązywania niedzieli rozliczeniowej). Pracodawca wezwał go do pracy w nadgodzinach - na godz. 4.00 - ze względu na większą niż zwykle dostawę towaru. Praca w poniedziałek w godz. 4.00-6.00 jest jednak traktowana jak praca w niedzielę, a więc pracownik powinien otrzymać w zamian dzień wolny od pracy.

Jeszcze trudniejsze będzie rozliczenie czasu pracy, gdy harmonogram poniedziałkowy pracownika był zaplanowany później niż godzina zakończenia niedzieli zgodnej z przepisami kodeksu pracy. W takim przypadku występuje bowiem jeszcze przestrzeń międzydobowa - tzw. czarna dziura, w której mogą powstać nadgodziny średniotygodniowe.

PRZYKŁAD 8

Praca w czarnej dziurze

Pełnoetatowy pracownik jest zatrudniony w firmie, w której niedziela jest zdefiniowana od godz. 5.00 w niedzielę do godz. 5.00 w poniedziałek. W marcu 2018 r. w poniedziałek przypadający po niedzieli z zakazem handlu zatrudniony miał zaplanowaną w harmonogramie czasu pracy zmianę w godz. 7.00-15.00. Jednak został wezwany do pracy w godzinach nadliczbowych - na godz. 4.00 - i pracował do godz. 15.00. W takim przypadku pierwsza godzina jego pracy przypada w niedzielę i w zamian za nią pracownik powinien otrzymać dzień wolny od pracy. Natomiast godziny pracy od godz. 5.00 do 7.00 przypadają w przestrzeni międzydobowej, a więc stanowią godziny, które mogą przekroczyć normę średniotygodniową i będą płatne z dodatkiem w wysokości 100 proc. wynagrodzenia. Przy czym dodatek ten zostanie wypłacony dopiero wraz z pensją za ostatni miesiąc okresu rozliczeniowego.

PRZYKŁAD 9

Poczwórne rozliczenie

U pracodawcy nie zdefiniowano pojęcia niedzieli, a więc trwa od godz. 6.00 w niedzielę do 6.00 rano w poniedziałek. Pracownik zatrudniony na 3/4 etatu miał zaplanowany harmonogram od godz. 8.00 do 14.00 w poniedziałek przypadający po niedzieli, w którą obowiązywał zakaz handlu. Ze względu na konieczność przygotowania towaru do wyprzedaży został jednak wezwany do pracy na godz. 5.00 i pracował w tym dniu jeszcze o 3 godziny dłużej niż przewidywał jego grafik, a więc do 17.00. Jego dodatkowa praca powinna zostać rozliczona w sposób następujący:

praca w godz. 5.00-6.00 - praca w niedzielę, która uprawnia do dnia wolnego od pracy;

praca w godz. 6.00-8.00 - praca w przestrzeni między dobami, która w przypadku niepełnoetatowca jest rozliczana jako godziny ponadwymiarowe opłacane stawką godzinową normalnego wynagrodzenia;

praca w godz. 14.00-16.00 - praca do 8 godzin w dobie poniedziałkowej, która nie stanowi pracy w godzinach nadliczbowych dobowych, a więc za te 2 godziny pracownik otrzyma jedynie stawkę normalnego wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe;

praca w godz. 16.00-17.00 - od godz. 8.00 do 16.00 przypada 8 godzin pracy, a więc praca w kolejnej godzinie stanowi już nadgodzinę dobową, za którą pracownik otrzyma wynagrodzenie powiększone o 50-proc. dodatek.

W przypadku pracy przypadającej w niewielkim wymiarze w niedzielę, np. 1-2 godziny, oddanie dnia wolnego w zamian wiąże się z dużym kosztem po stronie pracodawcy. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że pracodawca nie może od razu zapłacić za taką pracę, gdyż dzień wolny powinien być oddawany w naturze do końca okresu rozliczeniowego czasu pracy. Dopiero, gdy pracodawca go nie zdoła oddać przez cały okres rozliczeniowy, możliwe jest zapłacenie za taką pracę, tj. z pensją za ostatni miesiąc okresu rozliczeniowego. Wynagrodzenie przysługujące z tego tytułu będzie jednak inne w przypadku pracownika zatrudnionego na cały etat i niepełnoetatowego.

PRZYKŁAD 10

W zależności od wymiaru etatu

Dwóch pracowników pracowało dodatkowo w marcu w poniedziałek nad ranem przy przyjęciu towaru w godz. 4.00-6.00. Godziny te, zgodnie z regulaminem pracy obowiązującym u pracodawcy, przypadały jeszcze na niedzielę. Pracodawca nie oddał im w zamian za tę pracę dnia wolnego do końca okresu rozliczeniowego i w związku z powyższym wypłaci im:

pierwszemu pracownikowi, zatrudnionemu na cały etat - wynagrodzenie powiększone o dodatki w wysokości 100 proc. z tytułu przekroczenia przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy;

drugiemu pracownikowi, zatrudnionemu na część etatu - zwykłą stawkę wynagrodzenia, chyba że praca ta przekroczyła limit godzin ponadwymiarowych określony w jego umowie o pracę. Wówczas powinien otrzymać dodatkowo dodatek w wysokości 100 proc. wynagrodzenia za każdą z godzin dodatkowej pracy.

Drobne ułatwienie

Wprowadzenie zakazu handlu w niedziele niewątpliwie ułatwi natomiast przestrzeganie zasady co czwartej niedzieli wolnej od pracy (określa ją art. 15112 k.p.). Trudno ją bowiem będzie naruszyć, gdy w środku każdego miesiąca będą dwie lub trzy niedziele wolne od pracy. Jednakże dwa pojęcia niedzieli skomplikują pilnowanie powyższej reguły, gdyż praca przypadająca już co prawda po zakazie handlu, czyli po godz. 24.00 w niedzielę, ale do godz. 6.00 będzie uznawana jeszcze za pracę w niedzielę. A to będzie oznaczało, że taka niedziela - z kodeksowego punktu widzenia - nie będzie wolna od pracy.

PRZYKŁAD 11

Co cztery tygodnie

W grudniu 2018 r. pracownik ma zaplanowaną pracę w niedziele: 2, 16 i 23 grudnia po 8 godzin w każdym z tych dni. W poniedziałek 10 grudnia zostaje wezwany wcześniej do pracy w godzinach nadliczbowych i rozpoczyna wykonywanie zadań od godz. 5.30. Jeśli pracodawca nie ma odrębnej definicji niedzieli w swoim regulaminie pracy, to ta trwa do godz. 6.00 w poniedziałek. To zaś oznacza, że 0,5 godziny pracy przypadnie w niedzielę i dojdzie do pracy w 4 kolejne niedziele - co będzie stanowiło wykroczenie. Można jednak temu zapobiec, jeśli przełożony odpowiednio wcześniej zmieni pracownikowi jego harmonogram czasu pracy, usuwając z niego jedną z niedziel zaplanowanych w przyszłości, czyli 16 lub 23 grudnia.

SCENARIUSZ 2. JEDNO POJĘCIE NIEDZIELI PO ZMIANIE REGULAMINU PRACY

Z praktycznego punktu widzenia rozwiązaniem, które znacznie uprościłoby planowanie i rozliczanie czasu pracy w placówkach handlowych od marca 2018 r., jest zmiana regulaminu pracy (układu zbiorowego pracy) i wprowadzenie do niego definicji niedzieli zgodnej z przepisami o zakazie handlu - a więc trwającej 24 godziny począwszy od godz. 24.00 w sobotę do godz. 24.00 w niedzielę. Aby zdążyć przed 1 marca 2018 r., zmiana taka musiałaby zostać jednak ogłoszona maksymalnie do 14 lutego, gdyż przepisy kodeksu pracy w przypadku regulaminu pracy wymagają 14 dni odstępu czasowego pomiędzy zakomunikowaniem załodze zmiany a jej wejściem w życie. Niestety w dużych firmach handlowych, w których obowiązują układy zbiorowe pracy, nie jest możliwe dokonanie takiej zmiany w tak krótkim terminie, tj. do końca lutego, gdyż protokół dodatkowy do układu zbiorowego musi zostać zarejestrowany przez PIP po jego uzgodnieniu ze związkami zawodowymi. Trudno jednak będzie wynegocjować w tak krótkim czasie zmiany do regulaminów pracy w firmach, w których funkcjonują związki zawodowe. Problemu nie będą mieli natomiast ci przedsiębiorcy, u których związki zawodowe nie działają. W takich przypadkach bowiem pracodawca może jednostronnie zmienić regulamin i dla skuteczności zmian musi jedynie ogłosić je z 14-dniowym wyprzedzeniem. Regulaminu pracy nie trzeba bowiem konsultować z przedstawicielami załogi.

Proste - genialne

Zmiana wprowadzana do regulaminu jest bardzo prosta, a jej zakres zależy od tego, czy w jego dotychczasowym brzmieniu była zawarta definicja niedzieli, czy też nie. W pierwszym przypadku należy zmienić godziny niedzieli w przepisie jej dotyczącym, a w drugim dodać nowy przepis do regulaminu pracy, który wprowadzi definicję niedzieli na potrzeby rozliczania czasu pracy trwającej od godz. 24.00 w sobotę do godz. 24.00 w niedzielę. Co istotne, taka jedna zmiana (inne nie są już tu konieczne) nie wpłynie na inne instytucje czasu pracy, a znacznie ułatwi proces zarządzania nim w skali organizacji. Wprowadzenie nowej definicji niedzieli w przepisach wewnątrzzakładowych spowoduje bowiem, że dla celów rozliczeniowych niedziela będzie się kończyła równo z zakazem handlu, czyli o godz. 24.00 i wszystko co się zadzieje w placówce handlowej po północy będzie już pracą w poniedziałek.

PRZYKŁAD 12

Wyjście poza niedzielę

Pracodawca wprowadził w regulaminie pracy definicję niedzieli zgodną z jej kalendarzowym trwaniem, a więc od godz. 4.00 do 24.00. Planuje pracę z niedzieli na poniedziałek od godz. 1.00 do 6.00, aby dostarczyć towar do sklepów i go rozładować. Dzięki temu nie planuje pracy w niedziele, a praca ta jest traktowana jak wykonywana w zwykłym dniu roboczym. Nie wymaga ona zatem udzielenia pracownikowi innego dnia wolnego od pracy, który w przypadku pracy w niedzielę powinien zostać udzielony 6 dni przed lub 6 dni po takiej niedzieli.

PRZYKŁAD 13

Pieniądze zamiast dnia wolnego

Pracodawca wprowadził w regulaminie pracy definicję niedzieli zgodną z jej kalendarzowym trwaniem, a w poniedziałek zaplanował pracownikom pracę od godz. 6.00. Jednak okazało się, że musieli oni przyjść wcześniej do pracy - na godz. 4.00. Taka dodatkowa praca nie przypada w niedzielę, a więc nie trzeba pracownikowi oddawać w zamian innego dnia wolnego od pracy, a konieczne będzie wyłącznie wypłacenie wynagrodzenia za godziny nadliczbowe.

Tak więc zmiana definicji niedzieli w przepisach wewnętrznych i ustalenie jej trwania od godz. 24.00 w sobotę do godz. 24.00 w niedzielę oznacza, że od godz. 0.01 w nocy z niedzieli na poniedziałek jest już nie tylko kalendarzowo poniedziałek, ale również dla potrzeb rozliczania czasu pracy. Powyższe oznacza też, że możliwe będzie cykliczne planowanie pracy po północy w niedzielę i nie ma ryzyka naruszenia zasady co 4-tej niedzieli wolnej od pracy. Ewentualne zmiany w tym zakresie w harmonogramach będą traktowane jako poniedziałkowe. W takim jednak przypadku praca przypadająca w przedziale czasowym od północy z niedzieli na poniedziałek do godziny rozpoczęcia pracy w poniedziałek, ustalonej w harmonogramie czasu pracy pracownika, będzie przypadała w przestrzeni międzydobowej.

PRZYKŁAD 14

W przestrzeni międzydobowej

Pracodawca wprowadził w regulaminie pracy definicję niedzieli zgodną z jej kalendarzowym trwaniem, a w poniedziałek zaplanował pracownikowi zatrudnionemu na cały etat pracę w godz. 12.00-20.00. W takich przypadkach w przedziale od godz. 24.00 do 12.00 przypada przestrzeń międzydobowa, gdyż poniedziałkowa doba pracownicza rozpocznie się dopiero o godz. 12.00 w poniedziałek i będzie trwała do godz. 12.00 we wtorek. Ewentualna dodatkowa praca przypadająca w tym okresie nie jest zaliczana zatem do żadnej doby pracowniczej i stanowi potencjalnie przekroczenie normy średniotygodniowej. Jednak dopiero po zakończeniu okresu rozliczeniowego czasu pracy mogą pojawić się nadgodziny średniotygodniowe z dodatkiem w wysokości 100 proc. wynagrodzenia, który będzie wypłacany wraz z pensją za ostatni miesiąc tego okresu.

PRZYKŁAD 15

Brak przekroczenia normy średniotygodniowej

Pracodawca wprowadził w regulaminie pracy definicję niedzieli zgodną z jej kalendarzowym trwaniem, a w poniedziałek zaplanował pracownikowi zatrudnionemu na 3/4 etatu pracę w godz. 10.00-16.00. W takim przypadku praca w przedziale od godz. 24.00 do 10.00 przypadnie w przestrzeni międzydobowej, ale nie spowoduje ona przekroczenia normy tygodniowej czasu pracy, gdyż pracownik jest zatrudniony w niepełnym wymiarze czasu pracy. W jego przypadku taka praca będzie wykonywana w godzinach ponadwymiarowych płatnych zwykłą stawką godzinową. No chyba że na skutek takiej pracy dojdzie do przekroczenia limitu godzin ponadwymiarowych ustalonego w umowie danego pracownika. Jednak tylko w takim przypadku za taką pracę miałby on prawo do dodatków jak za nadgodziny.

Soboty bez zmian

Po wprowadzeniu definicji niedzieli pokrywającej się z niedzielą kalendarzową nic się natomiast nie zmienia, jeśli chodzi o dostępność pracowników w soboty. Zakaz handlu i tak obowiązuje bowiem od północy w sobotę, a więc przesunięcie niedzieli nic tu nie skomplikowało. Praca po godz. 24.00 w sobotę naruszałaby zaś zakaz handlu, grożąc pracodawcy odpowiedzialnością wykroczeniową lub karną, a więc i tak nie można by jej ani zaplanować, ani polecić jako nadliczbowej. Tak więc definicja niedzieli w przepisach wewnętrznych pracodawcy pozostaje bez wpływu na dopuszczalność pracy w soboty, która będzie taka sama zarówno przy niedzieli trwającej od godz. 6.00 w niedzielę do godz. 6.00 w poniedziałek, jak i przy niedzieli trwającej od godz. 24.00 w sobotę do godz. 24.00 w niedzielę.

PRZYKŁAD 16

Jeden zakaz, różna rekompensata

Galeria handlowa zdecydowała się wydłużyć godziny otwarcia do godz. 24.00 w soboty poprzedzające niedziele, w które będzie obowiązywał zakaz handlu. Bez względu na to, jak jest rozumiana niedziela rozliczeniowo w przepisach pracodawcy, praca i tak musi zakończyć się w sobotę do północy, gdyż wtedy zaczyna obowiązywać zakaz handlu. Różnica powstałaby tylko w zasadach rekompensaty. Gdyby bowiem doszło do pracy po północy w sobotę, pracodawca, który nie zmienił definicji niedzieli i ma ją od godz. 6.00 do godz. 6.00, wypłacałby za taką pracę wynagrodzenie jak za pracę w sobotę. Natomiast pracodawca, który przedefiniował niedzielę, musiałby zrekompensować pracę w niedzielę, która zaczynałaby się razem z zakazem.

Dwa scenariusze - siedem wniosków

Zestawiając ze sobą zalety i wady obydwu scenariuszy, należy stwierdzić stanowczo, że ewidentnie przeważa rozwiązanie polegające na zmianie definicji niedzieli w przepisach wewnętrznych pracodawcy. W znaczny sposób ułatwi to zarządzanie czasem pracy.

ZALETA 1

Zmiana ta nie komplikuje sytuacji, gdy chodzi o pracę w soboty - nawet przy założeniu, że galerie handlowe, chcąc odrobić straty z tytułu braku handlu w niedzielę, wydłużą pracę w dni poprzedzające. Zakaz handlu w każdym przypadku zacznie bowiem obowiązywać od godz. 24.00, a definicja niedzieli na niego nie wpłynie.

PROBLEM 1

Wyzwaniem jest czas. Może go być za mało na wprowadzenie zmian. Ustawa wchodzi bowiem w życie od 1 marca, a do końca stycznia ciągle nie została opublikowana w Dzienniku Ustaw.

Zmianę definicji niedzieli warto jednak wprowadzić nawet z opóźnieniem, czyli nie od 1 marca 2018 r. Ilość ułatwień wynikających z takiej zmiany jest bowiem znaczna. Decydując się na to, należy jednak pamiętać o komplikacjach, które pojawią się w związku z taką zmianą, co przemawiałoby za jej wprowadzeniem od początku okresu rozliczeniowego czasu pracy przyjętego u pracodawcy. W przeciwnym razie bardzo skomplikuje się proces rozliczania czasu pracy.

W sieci sklepów spożywczych obowiązują 3-miesięczne okresy rozliczeniowe pokrywające się z kwartałami w roku kalendarzowym. Pracodawca ze względu na negocjacje ze związkami zawodowymi wprowadził nowe pojęcie niedzieli dopiero od 1 maja 2018 r. W takim przypadku rozliczając nadgodziny w II kwartale, trzeba będzie mieć na względzie, że w kwietniu obowiązywała niedziela w innych godzinach niż niedziela w maju i czerwcu - w tych ostatnich miesiącach będzie już ona zrównana z niedzielą kalendarzową. Powyższa zmiana może wpłynąć na liczbę dni wolnych od pracy, które pracodawca powinien oddać pracownikom, oraz na nadgodziny średniotygodniowe.

ZALETA 2

Znacznie mniej problemów przysporzy planowanie pracy po północy w niedziele, gdy będzie już poniedziałek - nie tylko kalendarzowy, ale również dla rozliczania czasu pracy.

ZALETA 3

Układanie harmonogramów czasu pracy będzie łatwiejsze.

PROBLEM 2

Myśląc o zmianie pojęcia niedzieli w przypadku małych pracodawców zatrudniających do 50 osób, czyli niemających obowiązku posiadania regulaminu pracy, pojawi się problem sprowadzający się do odpowiedzi na pytanie, gdzie zdefiniować taką niedzielę. W tym zakresie w kodeksie pracy jest bowiem luka. Artykuł 151 par. 2 k.p., w którym zdefiniowano niedzielę, zawiera bowiem stwierdzenie: "(...) chyba że u danego pracodawcy została ustalona inna godzina". Z przepisu nie wynika więc, w jakim akcie wewnętrznym powinno się to znaleźć. Jedynym słusznym rozwiązaniem w tym zakresie wydaje się przyjęcie, że pojęcie niedzieli jest elementem rozkładu czasu pracy, a więc powinno zostać określone w obwieszczeniu o czasie pracy wydanym na podstawie art. 150 k.p.

ZALETA 4

Zmiana ułatwi rekompensowanie pracy nadliczbowej, przypadającej po północy w niedziele. Nie trzeba będzie za nią bowiem oddawać dnia wolnego od pracy.

PROBLEM 3

Wprowadzając zmianę wielu pracodawców zastanowi się z pewnością, czy nowa definicja niedzieli powinna dotyczyć całej firmy czy tylko pracowników zatrudnionych w placówkach handlowych. Wydaje się, że nie jest wykluczone posiadanie dwóch definicji niedzieli dla różnych grup zawodowych czy działów w firmie. Działanie takie skomplikuje jednak system rozliczania czasu pracy. W zależności od grupy pracowników należałoby inaczej rozliczać nadgodziny, co jest sporym mankamentem. Wydaje się zatem, że korzystniejsza byłaby zmiana definicji niedzieli dla ogółu zatrudnionych u pracodawcy, aby wszystkim w taki sam sposób rozliczać czas pracy. Za takim działaniem przemawia także posiadanie systemów informatycznych do planowania i rozliczania czasu pracy. W przeciwnym przypadku konieczne byłoby definiowanie w nich różnych niedziel dla różnych grup pracowników, co już może nie być łatwo wykonalne.

@RY1@i02/2018/024/i02.2018.024.18300020a.102(c).jpg@RY2@

Łukasz Prasołek

ekspert z zakresu czasu pracy, były pracownik PIP i SN

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.