Odgórne ustalenie parytetów dla wszystkich może się nie sprawdzić
Justyna Tyc: Istnieje jednak wiele argumentów przemawiających za parytetami. W licznych sytuacjach byłyby rozwiązaniem problemu nierówności praw kobiet i mężczyzn w zatrudnieniu. Być może pierwszy krok ustawodawca powinien skierować w stronę spółek Skarbu Państwa
Fot. mat. prasowe
Justyna Tyc radca prawny, senior associate w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka
Czy w ogóle potrzebne jest zrównywanie praw kobiet i mężczyzn w prawie pracy? Przecież już teraz jest stosowny przepis w kodeksie pracy. Jeśli tak – jakie rozwiązanie można by wprowadzić?
Obecne przepisy prawa pracy zabraniają dyskryminacji ze względu na płeć m.in. przy awansowaniu, ustalaniu warunków zatrudnienia, dostępu do szkoleń i podnoszeniu kwalifikacji zawodowych. Takie regulacje sprzyjają wyrównywaniu szans kobiet na rynku pracy. Jednak, jak pokazuje praktyka, dostęp kobiet do stanowisk kierowniczych, zarządczych nadal jest ograniczony. To samo dotyczy wynagrodzeń – kobiety zatrudnione na tych samych stanowiskach kierowniczych co mężczyźni wciąż często zarabiają mniej. Wykazywanie, że w danym przypadku dochodzi do dyskryminacji ze względu na płeć, jest bardzo trudne dowodowo, stąd słuszny skądinąd przepis o niedyskryminacji funkcjonuje, ale praktyka rządzi się własnymi prawami. To jest powód, dla którego coraz częściej pojawiają się postulaty wprowadzenia kolejnych regulacji, by w praktyce pomogły kobietom w awansowaniu na stanowiska kierownicze. Jednym z takich rozwiązań, wzorem państw zachodnich, mogłyby być ustawowe parytety.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.