Dziennik Gazeta Prawana logo

Gigafabryka AI to szansa dla Polski

komputer mózg ai sztuczna inteligencja nauka
komputer mózg ai sztuczna inteligencja naukaShutterstock
dzisiaj, 01:00

Europa staje do wyścigu o cyfrową suwerenność. Potężne centra obliczeniowe mają stać się fundamentem dla rozwoju nowoczesnej gospodarki, obronności i medycyny. Polska zabiega o jedną z pięciu inwestycji planowanych przez Komisję Europejską. O szczegółach opowiada Krzysztof Szubert, pełnomocnik dyrektora ds. komercjalizacji i współpracy międzynarodowej w Instytucie Łączności.

2cb092f5-bf61-40d6-a9da-b87097b86198-39098022.jpg

Współczesny wyścig technologiczny nie toczy się już tylko o to, kto wyprodukuje szybszy procesor, ale kto dysponuje infrastrukturą zdolną przetworzyć gigantyczne zbiory danych. W rozmowie przeprowadzonej przez Szymona Glonka Krzysztof Szubert precyzuje, czym w istocie jest gigafabryka AI.

– W fabryce AI produkowana jest moc obliczeniowa – wyjaśnia ekspert.

Moc obliczeniowa to zdolność komputera do wykonywania złożonych operacji matematycznych w jednostce czasu. W przypadku sztucznej inteligencji, zwłaszcza przy trenowaniu zaawansowanych modeli językowych, zapotrzebowanie jest potężne. Skalę takich inwestycji mierzy się nietypowymi metrykami: w megawatach (MW) pobieranej energii albo w liczbie najnowocześniejszych procesorów graficznych (GPU), które są sercem tych systemów.

Zmiana reguł gry i polska szansa

Definicja przyjęta przez Komisję Europejską jasno określa, co można uznać za gigafabrykę AI. Musi to być obiekt dysponujący 100 tys. procesorów GPU lub pobierający od 100 do 200 MW energii elektrycznej (to wartość porównywalna z zapotrzebowaniem dużego polskiego miasta).

dab961de-6c14-40b0-887b-88e93c7ccde9-39086170.jpg

– Obecne fabryki AI w Polsce mają moc ok. 1 tys. procesorów – wskazuje Krzysztof Szubert.

Komisja Europejska zdiagnozowała pilną potrzebę budowy pięciu takich obiektów. Cel jest jasny: uniezależnienie się od infrastruktury dużych firm amerykańskich dominujących na rynku chmurowym i obliczeniowym. Wymaga to jednak nakładów szacowanych na 3 mld euro za jedną inwestycję. Europa zamierza wesprzeć kraje członkowskie, ale brakujący kapitał musi pochodzić z budżetów państw, od lokalnego biznesu, banków oraz funduszy inwestycyjnych.

Początkowo nasz kraj z myślą o inwestycji przygotowywał się do utworzenia konsorcjum we współpracy z krajami bałtyckimi, następnie projekt ten połączono z Czechami. Jednak w grudniu 2025 r. Komisja Europejska ogłosiła, że to ona podejmie ostateczne decyzje o wyborze konsorcjum, technologii i lokalizacji, preferując projekty duże, scentralizowane i zlokalizowane w jednym kraju.

Teraz w grze o gigafabryki pozostają największe gospodarki: Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania. Ekspert podkreśla jednak, że piątym branym pod uwagę projektem jest właśnie polski, choć silną konkurencję stanowią kraje skandynawskie, dysponujące tanią i zieloną energią.

Kto zyska na mocy gigafabryki

Zastosowania gigafabryk AI wykraczają daleko poza komercyjne usługi chmurowe. Krzysztof Szubert wylicza szerokie spektrum beneficjentów. Oprócz ogólnego rozwoju sztucznej inteligencji obiekty te mają zajmować się trenowaniem modeli LLM (Large Language Models), takich jak te napędzające zaawansowane chatboty. Kluczowym obszarem ma być współpraca z sektorem obronności. Ogromne korzyści odczuje również służba zdrowia (i pacjenci). AI napędzana potężną mocą obliczeniową będzie wykorzystywana do precyzyjnej analizy obrazów (np. tomografii komputerowej), co pozwoli na szybsze wykrywanie nowotworów, a także do przewidywania rozwoju chorób na podstawie danych populacyjnych. W dalszej kolejności beneficjentem mają być spółki państwowe, a następnie krajowy biznes prywatny.

Przetarg na budowę europejskich gigafabryk ma zostać ogłoszony wkrótce, a okres składania ofert potrwa od 30 do 60 dni.

– Wszystkie pieniądze, które włożymy w ten biznes, zwrócą się w ciągu trzech–czterech lat – szacuje Krzysztof Szubert.

Zaznacza przy tym, że choć nie jesteśmy w stanie przewidzieć precyzyjnie kierunku rozwoju technologii AI, to sama budowa infrastruktury musi się odbywać w sposób przemyślany i skalowalny. Przestrzeń gigafabryki będzie wypełniana procesorami stopniowo, w zależności od zapotrzebowania.

– Możemy zacząć od mocy 1–2 tys. procesorów i zwiększać ją przez następne kilka lat wraz z podpisywaniem kolejnych umów z klientami. Podobnie funkcjonuje to na całym świecie – tłumaczy Krzysztof Szubert.

Choć dokładny termin startu przetargu nie jest jeszcze znany, Krzysztof Szubert kreśli optymistyczny scenariusz: gdyby wystartował na początku kwietnia, rozstrzygnięć można się spodziewać w okolicy wakacji.

Michał Perzyński

cyfrowa gospodarka belka
cyfrowa gospodarka belka
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.