E-usługi mogą być kołem zamachowym gospodarki
Komisja Europejska stawia przed państwami członkowskimi ambitny cel, jakim jest doprowadzenie szerokopasmowego internetu do wszystkich gospodarstw domowych na terenie Unii Europejskiej. Realizacja tego postulatu oznacza totalną rewolucję zarówno w życiu gospodarczym, jak i społecznym.
Jakie szanse, ale też jakie problemy może stwarzać rozwój e-gospodarki w Polsce, szczególnie w czasie spowolnienia gospodarczego?
Polska nie ma dużego kapitału ani zaawansowanych technologii, ale dysponuje ogromnym zasobem młodych, dobrze wykształconych ludzi. Obecnie ok. 2 mln młodych ludzi studiuje. To oznacza, że średnio 400 tys. wykształconych ludzi wychodzi co roku na rynek pracy. Dlatego wyzwaniem, przed którym stoi Polska, jest budowa gospodarki opartej na wiedzy, która zapewni pracę zgodną z kwalifikacjami i aspiracjami absolwentów studiów wyższych ze wszystkich kierunków. Uwaga debaty publicznej koncentruje się dziś na stoczniowcach, górnikach i innych profesjach, które odchodzą do historii. Tymczasem prawdziwe wyzwanie jest inne. Tylko w e-gospodarce opartej na wiedzy jest możliwe zagospodarowanie dla dobra ogółu młodzieży wchodzącej na rynek pracy. E-gospodarka oparta na wiedzy oznacza płatne treści i usługi cyfrowe, ze świadczenia których będzie się utrzymywać młode pokolenie.
Młodzi ludzie przyzwyczaili się, że mogą w internecie za darmo znaleźć wszelkie potrzebne im treści. To należy zmienić. Internauci będą się uczyć korzystania z płatnych e-serwisów, ale pod warunkiem, że zaoferują im one treść szybką i o wysokiej jakości.
Polska znajduje się na progu przełomu w rozwoju e-gospodarki. Kryzys z jednej strony niesie zagrożenia, ale z drugiej sprzyja indentyfikowaniu szans. Taką szansą jest dziś powszechny, ale nie darmowy dostęp do internetu, zwłaszcza dostęp do jakościowych treści, które ktoś serwuje, ponosząc za to pełną odpowiedzialność.
Wkrótce zarówno rząd, jak i samorząd odkryją, że zaangażowanie w rozwój i stosowanie e-usług jest warunkiem osiągnięcia sukcesu. Na realizację takiego scenariusza wskazuje coraz szersze stosowanie przez urzędy e-systemów rozliczeniowych i systemów wymiany informacji, a w absorpcji funduszy unijnych dużą wagę przywiązuje się do informatyzacji administracji publicznej. Również polskie firmy w coraz szerszym zakresie korzystają z technologii, poprawiając tym samym jakość działania i oferując nowe usługi, produkty. Warto dziś pokazywać przykłady konkretnych sukcesów zbudowanych na wykorzystaniu nowych technologii. Takie sukcesy mogą pokazać sektory finansowy i telekomunikacyjny.
Koledzy reprezentujący inne oddziały krajowe IBM przyznają, że pod względem technicznym polscy inżynierowie prezentują wyższy poziom wiedzy i umiejętności od swoich rówieśników w innych krajach.
Dzięki rozwojowi e-gospodarki nastąpi specjalizacja, zarówno zawodów działających w jej obrębie, jak i samych biznesów. Rozwój działalności korzystającej z internetu doprowadzi do wyłonienia się społeczeństwa informacyjnego i podniesienia rangi dostępu do rzetelnie i szybko serwowanej informacji. Nim jednak do tego dojdzie, warto postawić pytanie, jakie cele są stawiane przed rozwojem e-gospodarki?
Polskie uczelnie wciąż nie są dostatecznie sprzężone z potrzebami rynku pracy i gospodarki. Dlatego mamy do czynienia ze słabym przygotowaniem absolwentów do podjęcia konkurencji na rynku pracy.
Czy postęp technologiczny nie zepchnie na margines ludzi starszych, mieszkańców wsi, osób słabiej wykształconych? Co zrobić, by ograniczać krąg osób wykluczonych cyfrowo?
Bez odpowiedniej wiedzy człowiek nie potrafi zinterpretować informacji, nawet jeśli jest ona aktualna, rzetelna i błyskawicznie dostarczona przez internet. Tylko człowiek z odpowiednią wiedzą potrafi uzyskaną informację przełożyć na decyzje przynoszące korzyść w życiu i w biznesie.
Tylko około 6 mln Polaków korzysta z internetu w celach komercyjnych – kupuje i sprzedaje, płaci przelewami z e-kont w bankach itp. 7,5 mln Polaków korzysta z internetu, ale nie dokonuje za jego pośrednictwem żadnych transakcji. Pozostaje 25 mln Polaków. Jeśli odliczymy 5 mln małych dzieci, to pozostaje 20 mln wykluczonych cyfrowo dorosłych. To jest miara naszego zacofania. Polska ma ogromną szansę wykorzystać środki unijne z programów Kapitał Ludzki i Innowacyjna Gospodarka na zbudowanie w ciągu najbliższych lat e-gospodarki opartej na wiedzy i nie może tej szansy zmarnować.
Warunkiem rozwoju, czy to firm, czy usług administracji, jest nakreślenie strategii, która wskazuje kierunek rozwoju. Potrzebna jest nie tylko strategia rozwoju e-gospodarki, lecz także infrastruktury technicznej, która jest tu podstawą. Awaryjność infrastruktury technicznej, niepewność co do bezpieczeństwa zniechęca do korzystania z e-rozwiązań. Potrzebna jest współpraca administracji z firmami, ciągła edukacja, nastawiona zwłaszcza na dorosłych, oraz ekonomizacja obrotu treścią w internecie połączona z ochroną prawną dostawców dbających o jakość i bezpieczeństwo oferowanych treści.
Coraz więcej firm zaczyna dostrzegać zależność, jaka istnieje między ich pozycją w świecie realnym, a pozycją w wirtualnym świecie internetu. Z badań wynika, że dla 60 proc. użytkowników internetu witryna prezentująca firmę w sieci jest równie ważna jak jej budynek firmowy czy realna sieć dystrybucyjna.
Przywiązanie do dokumentów papierowych wciąż jest duże. Na innowatorów, którzy chcieliby zmienić tę sytuacją spadają razy. Budowa e-gos- podarki powinna więc polegać na znoszeniu barier budowanych w celu obrony konwencjonalnych rozwiązań i odstraszenia innowatorów.
Potrzebne będzie kształcenie specjalistów, którzy odpowiedzą na zindywidualizowane potrzeby i będą zdolni do synergii z innymi specjalistami. Do społeczeństwa informacyjnego będziemy się zbliżać, gdy przykłady budowania kapitału na kapitale wiedzy przestaną być jednostkowymi fenomenami, a przepisy nie będą kazuistyczne, wykluczające odmienność od określonego prawem modelu, lecz otwarte na innowacje.
Jakie znaczenie dla e-gos- podarki będzie mieć implementacja dyrektywy o usługach płatniczych PSD (payment services directive)? Do początku listopada ustawodawca ma czas, by uchwalić odpowiednią ustawę.
Regulacje dyrektywy dotyczą płatności dokonywanych za pośrednictwem kart i bankowości internetowej. Otwierają one możliwość rozwijania e-systemów płatniczych. Dyrektywa określa prawa i obowiązki stron – dostawcy i użytkownika usług płatniczych. Definiuje też wymagania techniczne obowiązujące użytkowników tych usług. Stawia biznesowym użytkownikom rozsądne wymogi organizacyjne i kapitałowe.
Im szybciej ustawodawca przyjmie przepisy dyrektywy PSD, tym łatwiej będzie polskiemu sektorowi finansowemu budować przewagę konkurencyjną. A system rozliczeniowy w Polsce już dziś jest lepszy niż w wielu krajach.
Bankom potrzebny jest co najmniej sześciomiesięczny okres vacatio legis, by dostosować umowy ramowe i funkcjonujące systemy do wymogów nowego prawa.
Po wprowadzeniu przepisów PSD w życie zacznie funkcjonować tzw. jednolity paszport. Instytucja płatnicza zarejestrowana w Polsce i podlegająca przepisom PSD będzie mogła bez przeszkód działać na terenie całej Unii. Dziś nie jest to możliwe.
Rozwój systemów płatniczych, e-bankowości i e-handlu pokazuje, że wkrótce zamiast o e-gospodarce będziemy po prostu mówić o gospodarce. Trendy dyskusji będą wkrótce wytyczać takie pojęcia, jak biorobotyka, nanotechnologia, cybergenetyka. Już dziś dużo mówimy o zastosowaniu biometrii w bankowości i systemach dostępowych.
Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich
prof. Wojciech Cellary, Katedra Technologii Informacyjnych Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu
Remigiusz Kaszubski, koordynator krajowy SEPA, ZBP
Sebastian Ptak, dyrektor zarządzający Blue Media
Andrzej Kawiński, prezes zarządu Wincor Nixdorf
Bartłomiej Wlazłowski, menedżer sprzedaży IBM Business Sollutions
Zdjęcia: Wojciech Górski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.