Innowacje pomogą wyjść firmom z kryzysu
- Wydatki na informatykę dobrze korelują z PKB, a zatem - tak jak wszyscy - odczuwamy recesję. Na szczęście w naszej części świata, gdzie uważa się, że informatyka ma do spełnienia decydującą misję, wydatki na IT są na recesję odporne - ale stan światowej gospodarki jednak niekorzystnie się na nich odbija.
- Mam nadzieję, że nie zaszkodzi. Nadal przywiązujemy ogromną wagę do innowacyjności. Nowe rozwiązania są bardzo ważne, zwłaszcza w trudnych czasach, ponieważ być może właśnie poprzez innowacyjność znajdziemy wyjście z obecnego kryzysu.
- To była dla SAP niesłychanie bolesna decyzja. Jednak trzeba było dokonać korekty, ponieważ pod względem zatrudnienia zawsze byliśmy powyżej krzywej i przez dziewiętnaście kolejnych kwartałów osiągaliśmy dwucyfrowy wzrost.
- Sądzę, że recesja w takim jednakowym stopniu uderza w cały świat. Najważniejsze, kiedy z niej wyjdziemy - a to zależy od zdolności poszczególnych regionów do szybkiego dostosowania się i podejmowania prawidłowych decyzji. W Europie skłaniamy się ku określonym metodom - niekoniecznie przynoszącym szybkie efekty, ale za to zapewniającym społeczną stabilność. Przypuszczam, że trzeba dążyć do zachowania równowagi między ekonomiczną efektywnością a społeczną odpowiedzialnością.
- Chyba tak. Gdy dopuszczono do bankructwa Lehman, a w ostatniej chwili uratowano AIG, system zamarzł... Byłem wówczas w Moskwie i miałem okazję obserwować rozwój wydarzeń w rzeczywistym czasie. Giełda była zamknięta przez trzy dni. Kilkakrotnie próbowano wznowić jej działanie - i zawsze następował krach, więc ponownie ją zamykano. Wiele spotkań, w których uczestniczyłem, przebiegało niemal w atmosferze tragedii, w tym sensie, że podczas konferencji rozmówcy wisieli na telefonach, usiłując sprostać wezwaniu do uzupełnienia depozytów. Widać było, jak zmienia się sytuacja. Tak, bankructwo Lehman było przełomowym momentem.
- Uważam, że technologia jest z definicji neutralna. Umożliwia wielkie rzeczy - i straszne rzeczy, tak jak wszystko inne... To tylko technologia. Problem polega na tym, że zaczęto traktować pieniądz jak część wirtualnej rzeczywistości. Dla młodego człowieka, który, pracując w oddziale maklerskim banku, widzi tylko cyfry na monitorze, pieniądz staje się kolejną grą wideo. To źle, ale nie można za to winić technologii - trzeba winić system, który dopuścił do tego, że ludzie tak rozumują.
Nie, to katastrofa „wyprodukowana na świecie”. Oskarżanie kogokolwiek nie służy niczemu. Przypuszczam, że to jest coś, co przejdzie do historii jako... zjawisko społeczne. Musimy się nauczyć od nowa, że dom to nie bankomat; że kredyt hipoteczny to nie instrument finansowy czy opcja, lecz coś, co trzeba spłacić; że oszczędzanie to nie choroba.
- My tu rozmawiamy, a ostra dyskusja trwa - i mam nadzieję, że uda się ponownie wprowadzić do niej nieco racjonalności. Moim zdaniem, trzeba znaleźć uczciwy, rozsądny kompromis. Wielu Europejczyków mogłoby opowiedzieć, co znaczy żyć w ustroju, w którym nie istnieje wolny rynek. Dlatego sądzę, że wolny rynek z pewnym systemem regulacji jest chyba dobrym rozwiązaniem kompromisowym.
- Mam nadzieję, że nie dojdziemy do punktu, w którym zwycięży protekcjonizm - nie tylko w Europie, lecz na całym świecie. Protekcjonizm jest przepisem na klęskę.
- Nie jestem prorokiem. Jestem realistą. Próbuję dostosować się do otoczenia. Osobiście wierzę, że w pierwszej połowie 2010 r. zacznie się pewna stabilizacja. Na razie wykorzystuje się znaczną część zapasów i dostosowuje zdolności produkcyjne. To potrwa. Uruchomiono programy stymulacji, ale musi upłynąć trochę czasu, zanim - kropla po kropli - dotrą one do adresatów.
Léo Apotheker mówi o sobie „obywatel świata”. Urodził się w 1953 r. w rodzinie Żydów, którzy w 1942 r. uciekli przed hitlerowcami z rodzinnej miejscowości przy polsko-ukraińskiej granicy. Swe formacyjne lata spędził w Niemczech, Belgii i Izraelu, zanim ostatecznie osiadł w Paryżu, gdzie mieszka do dziś. Jest współprezesem niemieckiej firmy software'owej SAP. Na razie dzieli stanowisko z Henningiem Kagermannem, który w maju przechodzi na emeryturę. Kiedy obejmie rządy, będzie zaledwie trzecim szefem tego software'owego giganta, utworzonego w 1972 r. i - jako człowiek, który przez większość życia zawodowego zajmował się sprzedażą - pierwszym prezesem bez wykształcenia technicznego. W SAP Léo Apotheker pracuje od 1988 r. W 2002 r. wszedł w skład zarządu jako szef pionu sprzedaży, a jednocześnie zajmował się uzdrawianiem amerykańskiego oddziału, wykrwawiającego się wskutek odpływu pracowników i klientów. Ci ostatni zarzucali SAP, że nie nadąża za rewolucją internetową.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.