Demand: Nowy sposób na czytelników
W ubiegłym tygodniu Richard Rosenblatt, prezes Demand Media, pławił się w blasku chwały, gdy celebrował sukces istniejącej od czterech lat firmy.
Demand planuje ofertę publiczną. Wycena spółki: 1,5 mld dol. Ta wysoka suma jest oparta na przekonaniu, że Demand znalazł tani, ale niezwykle rentowny nowy model dla internetowych mediów.
Kamieniem filozoficznym Demand jest zestaw algorytmów, które analizują dane z wyszukiwarek i informacji o ruchu w internecie, by zidentyfikować kluczowe słowa, za które reklamodawcy są skłonni zapłacić.
Tematy są pakowane na stronę internetową i selekcjonowane przez 8 tys. niskopłatnych freelancerów. W oparciu o ich pracę powstają artykuły i pliki wideo.
Artykuły i wideo są następnie umieszczane na stronach należących do Demand Media. Są zaprojektowane tak, by przyciągnąć reklamodawców, którzy używają systemu Google’a AdWords, by licytować kluczowe słowa.
Systemy oparte na algorytmach pozwalają Demand i innym firmom generować treści w zawrotnym tempie. Sam Demand tworzy ponad milion tekstów miesięcznie, o wszystkim, od "Jak wybielić sobie zęby" po "Jak rozpoznać, że odeszły ci wody płodowe". Dostarcza pięć razy więcej plików wideo do YouTube niż jakikolwiek inny pojedynczy wydawca.
AOL i Yahoo postawiły na podobne strategie. Yahoo w maju zdecydowało się wydać około 100 mln dol. na zakup Associated Content, firmy, której autorzy także kierują się przy doborze tematów danymi z wyszukiwarek.
Jednak patent przyznany niedawno Google, który zdaje się replikować część tak skutecznego podejścia Demand do kontentu, może zepsuć zabawę.
Patent Google’a dotyczący "identyfikacji niewystarczającego kontentu" opisuje podobny system, który analizuje wyniki wyszukiwania, by zidentyfikować najbardziej interesujące tematy, które nie są jeszcze dostępne dla wydawców.
Nie wiadomo, co Google zamierza zrobić z tym patentem i czy planuje w oparciu o niego zbudować nowy produkt. Osoba znająca sytuację w Google powiedziała, że firma nie ma zamiaru tworzyć kontentu wychodzącego naprzeciw zidentyfikowanym potrzebom i że nie ma "bezpośrednich planów" stworzenia produktu opartego na tym patencie.
Jeżeli jednak największa wyszukiwarka na świecie miałaby zbudować system i zaoferować go wszystkim wydawcom internetowym, tak jak jest to opisane we wniosku patentowym, ruch ten oznaczałby jeden z największych przełomów w procesie tworzenia cyfrowych mediów.
Menedżerowie z firm zajmujących się dostarczaniem taniego kontentu internetowego mówią, że technologia Google’a raczej nie będzie dla nich zagrożeniem, bo odkrycie, czego ludzie chcą, to jedynie część tego systemu.
Wejście Google’a na to pole może "znacząco zmienić rynek", mówi David Mason, wiceprezes platform kontentowej AOL. Jednak fakt, że wszyscy mają dostęp do tych danych, nie oznacza, że każdy ma wystarczający model do ich wykorzystania.
@RY1@i02/2010/117/i02.2010.117.000.013a.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Richard Rosenblatt, prezes Demand Media
Kenneth Li
Richard Waters
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu