Smartfon przydaje się na zakupach w sklepach
Amerykańskie sklepy zaangażowały się w bitwę o serca i telefony komórkowe. Podczas gdy najwięksi detaliści, na czele z Wal-Martem i JC Penney, starają się zaprzęgnąć internet w machinę pomnażania zysków, ich uwagę zaczyna przykuwać rozrastająca się rodzina smartfonów.
Trzy lata po debiucie iPhone’a na rynku potencjał oferowany przez komunikację bezprzewodową wywraca do góry nogami model biznesu w handlu detalicznym nie tylko w sieci, ale również w tradycyjnych sklepach.
,,Odblokuj kod", namawia plakat w oknie wystawowym Best Buy, sklepu z elektroniką użytkową na nowojorskiej Piątej Alei. Poniżej widnieje kwadrat matrycowy o biało-czarnych modułach QR, czyli kod kreskowy do szybkiego przesuwania przed czytnikami (ang. Quick Response), który można zeskanować aparatem smartfona, by połączyć urządzenie ze stroną internetową sklepu dedykowaną komórkom.
Dla detalistów ten kwadratowy kod kreskowy to symbol radykalnych zmian, jakie czekają branżę, gdyż coraz więcej konsumentów pojawia się w sklepach ze smartfonami w ręku, które dają im dostęp do internetu.
- To jeden z najbardziej ekscytujących trendów w handlu detalicznym - komentuje zjawisko bezprzewodowej komunikacji internetowej w sektorze detalicznym Scott Silverman, szef Shop.org, zrzeszenia krajowych sklepów internetowych.
Klienci amerykańskich placówek handlowych już wykorzystują swe komórki nie tylko do zakupów w sieci, ale też do porównania cen u innych sprzedawców, sprawdzenia promocji czy odbierania cyfrowych voucherów bezgotówkowych, które są następnie odczytywane za pomocą skanera przez sprzedawców w sklepie.
Ze wszystkich telefonów komórkowych sprzedanych w USA w pierwszym kwartale 31 proc. to zapewniające sprawniejszy dostęp do usług internetowych smartfony, według konsumenckiej bazy danych NPD, podczas gdy w tym samym okresie 2009 roku było to 21 proc.
TNS Compete, który co kwartał sporządza raport na temat używania smartfonów, wykazał, że dwie trzecie ich posiadaczy wykorzystywało je do wyszukiwania informacji o sklepach, zaś połowa z nich oglądała recenzje produktów.
Jedna trzecia właścicieli tych urządzeń używała ich na miejscu w sklepie, by porównać ceny w konkurencyjnych placówkach. Zaledwie 28 proc. użytkowników dokonywało zakupów poprzez smartfona.
- Znaczna większość wykorzystuje te aparaty do szukania informacji raczej niż do zakupów podsumowuje Danielle Nohe, analityczka Compete.
Internetowa wyszukiwarka TheFind.com odnotowała, że 2 mln z 30 mln wyszukiwań podczas zeszłorocznego sezonu zakupów przedświątecznych w USA dokonano za pośrednictwem urządzeń bezprzewodowych.
Siva Kumar, jej założyciel i prezes, mówi, że gwałtowny wzrost zapytań z komórek w Black Friday, dzień wyprzedaży po Święcie Dziękczynienia, do 200 tys. z 5 tys. rok wcześniej dowodzi, iż ludzie sprawdzali ceny w sklepie.
W ciągu ostatnich 18 miesięcy czołowi amerykańscy detaliści, a wśród nich Wal-Mart, Sears i Gap, wyszli naprzeciw zapotrzebowaniu, wprowadzając wersje swych stron internetowych dla telefonów komórkowych oraz aplikacje do wyszukiwania dla iPhone’ów i BlackBerry. Obecnie zaś koncentrują swe wysiłki na zaistnieniu na Facebooku i innych portalach społecznościowych, a także dostarczeniu przekazu marketingowego i promocji dla firm zaopatrujących swych pracowników w smartfony.
Tymczasem takie sieci jak JC Penney czy Sephora skwapliwie korzystają z nowej aplikacji Facebooka, która umożliwia użytkownikom udostępnianie na swych stronach informacji, zdjęć i recenzji produktów.
Detaliści starają się też odpowiedzieć na wyzwanie rzucone tradycyjnemu systemowi informacji sklepowej przez serwisy niezależne oraz aplikacje dla smartfonów. Na przykład Shopsavvy jest jedną z aplikacji, które dostarczają porównań cen, recenzji i informacji o produktach na podstawie zeskanowanego kodu kreskowego z wybranego towaru.
Snaptell, należący obecnie do Amazona, zaopatruje klientów w recenzje, oceny i informacje na podstawie zrobionych telefonem zdjęć okładek książek czy płyt.
Smartfony zwiększają ryzyko, że konsumenci będą odwiedzać tradycyjne placówki handlowe, by obejrzeć produkty, a następnie dokonają zakupu w tańszym sklepie internetowym. Jednak ten rodzaj cenowej przejrzystości jest od dawna oferowany przez takie porównywarki cen, jak Pricegrabber czy TheFind.
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
Jonathan Birchal
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu