Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

Facebook zaczyna się bać internetu. I słusznie

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Trudno się dziwić, że Mark Zuckerberg był w tym tygodniu taki przygaszony. Musiał zapłacić miliard dolarów, by wyeliminować zagrożenie dla Facebooka ze strony istniejącej od 18 miesięcy witryny Instagram umożliwiającej wymianę zdjęć. Niejeden z internetowych gigantów doznał wcześniej takiego upokorzenia. Nieoczekiwanie zyskał miliony użytkowników i wielką wycenę i równie nagle stracił swój urok i upadł.

Teraz Facebook musi wybrać - zrujnować swój świeży nabytek albo utrzymać go jako osobny podmiot. Ta druga opcja grozi nakładaniem się na siebie usług. Tak było z serwicem Yahoo Photos, który oferował te same usługi w kwestii wymiany zdjęć co Flickr, kupiony w 2005 roku.

Do czasu Instagramu Facebook utrzymywał bardzo purytańskie podejście. Kiedy kupował start-upy, integrował je z już istniejącymi usługami, utrzymując dotychczasowych pracowników. Strategia ta znana jest jako akwi-zatrudnianie.

Wielkość Instagramu i to, że współpracuje on z konkurentami, takimi jak Twitter, powoduje, że tym razem sytuacja jest inna. Stał się największą usługą do wymiany zdjęć przy pomocy telefonów komórkowych, co zagrażało Facebookowi, który opierał swój model przede wszystkim na sieci. Zuckerberg nie może jednak po prostu połknąć nowej firmy.

No i co będzie, jeżeli następny start-up przyciągnie uwagę użytkowników Facebooka? Już są tego przykłady, takie jak Path, mobilna sieć społecznościowa na iPhonea i Androida, które (podobnie jak Instagram) zostały założone przez byłego pracownika Facebooka, Davea Morina, oraz Pinterest, strona wymiany zdjęć skoncentrowana na modzie. Pinterest, uruchomiona dwa lata temu, szybko stała się trzecią najpopularniejszą siecią społecznościową w USA, po Facebooku i Twitterze.

Każda firma technologiczna, która chce pozostać w grze, musi bronić się przy pomocy akwizycji. Jednak połączenie niskiej bariery wejścia, cyfrowej dystrybucji, chętnych funduszy venture capital, ambitnych programistów i szansy na zostanie miliarderem w mgnieniu oka powoduje, że konkurencja jest wyjątkowo zacięta. Żadna firma nie jest bezpieczna. Facebook broni się milionami użytkowników, ale upadek Bebo i MySpace pokazują, jak niestabilny jest to biznes. Oprócz Instagramu są jeszcze inni, niektórzy drożsi. Internet ma paskudny zwyczaj pożerania swoich ojców założycieli. Yahoo zajęło 18 lat, by znaleźć się w obecnym stanie. Facebook będzie miał szczęście, jeżeli przetrwa tak długo.

John Gapper

publicysta "Financial Timesa"

Tłum. TK

© The Financial Times Limited 2012. All Rights Reserved

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.