Jest sposób na mariaż biznesu z nauką
Fundusze UE
Przedsiębiorstwa prywatne zamawiają na uczelniach i w instytutach badania i prace rozwojowe (B+R) zaledwie za ok. 0,4 mld zł rocznie - wynika z raportu "Komercjalizacja badań naukowych w Polsce", podczas gdy 6,5 mld zł wynoszą roczne nakłady z budżetu państwa, a 1,6 mld zł dokładane jest ze środków unijnych.
- Przedsiębiorstwa dopóty nie będą zainteresowanie łożeniem pieniędzy na badania, których wyniki zastosują do produkcji, dopóki ich główną przewagą konkurencyjną będą koszty pracy. Dlatego konieczne są zachęty - tłumaczy Witold Orłowski, doradca ekonomiczny PwC, autor raportu.
W Polsce koszt godziny pracy w przemyśle wynosi ok. 9 dol., w Czechach ok. 13 dol., w Niemczech ok. 48 dol., a w Danii ponad 50 dol. Dlatego niemieckie czy duńskie przedsiębiorstwa muszą być innowacyjne, jeśli ma je stać na tak wysokie koszty pracy. Dlatego prywatne nakłady na B+R w Polsce wynoszą 0,2 proc. PKB, gdy w Niemczech 2 proc. PKB.
- Sytuację powinno poprawić uwłaszczenie naukowców. Gdy zyskają prawa autorskie do wynalazków, zacznie im zależeć na zastosowaniu ich w firmach, bo będzie się to wiązało z zyskiem - podkreśla Orłowski. Uczelniom też będzie zależało, bo będą z tej komercjalizacji miały 10-20 proc. od wartości umów.
Nowelizacja prawa o szkolnictwie wyższym jest w konsultacjach społecznych. Ale to nie wystarczy. Przedsiębiorcy powinni mieć zachęty podatkowe, by angażować kapitał w badania i czekać na rezultaty. - W większości krajów rozwiniętych nakłady na badania można wrzucać w koszty działalności. W warunkach polskich najbardziej sensowne jest wprowadzenie ulgi w CIT - mówi Orłowski.
W zgodnej opinii ekspertów i przedsiębiorcy, i naukowcy powinni jeszcze dostać wsparcie od aniołów biznesu czy funduszy venture capital, które podzielą z nimi ryzyko. Problem w tym, że kapitału wysokiego ryzyka jest u nas bardzo mało. - Na Węgrzech czy w Czechach rocznie realizowana jest ponad setka projektów z udziałem funduszy venture capital, w Polsce kilkanaście - mówi Leszek Grabarczyk, zastępca dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Orłowski uważa, że fundusze wysokiego ryzyka powinno współtworzyć z kapitałem prywatnym państwo. A w prace badawcze i implementacje ich wyników w przedsiębiorstwach powinny być zaangażowane środki z UE. Do tej pory NCBiR zrobiło jeden pilotażowy konkurs tego typu. Wybrano dwa projekty, które będą realizowane. Ale wiceszef centrum zapowiada, że w kolejnej perspektywie finansowej będzie ich dużo więcej, bo celem jest zwiększenie nakładów prywatnych na B+R do 0,6-0,7 proc. PKB.
@RY1@i02/2013/145/i02.2013.145.00000090e.802.jpg@RY2@
Deklarowane wydatki biznesu na B+R
Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu