Dziennik Gazeta Prawana logo

Top model w trzech wymiarach

2 lipca 2018

Choć na drukarce 3D można wydrukować wszystko, to nie zawsze się to opłaca. Mnóstwo pieniędzy pochłania projektowanie modelu. Firma Materialination znalazła sposób, jak temu zaradzić

Jedyną barierą dla druku trójwymiarowego jest wyobraźnia i fizyczne wymiary drukarki - twierdzą twórcy takich urządzeń. Zapominają jednak o pieniądzach. I nie chodzi w tym wypadku o koszt sprzętu czy "tuszu". - Każdy przedmiot przed wydrukowaniem trzeba zaprojektować na komputerze. A to często wymaga zatrudnienia doświadczonego i drogiego projektanta. W efekcie wielu drobnych elementów po prostu nie opłaca się drukować - wyjaśnia Michał Frączek, 28-latek, który postanowił zmierzyć się z tym problemem. Założył firmę Materialination - rodzaj marketu, w którym użytkownicy będą mogli projektować modele, a następnie sprzedawać je zainteresowanym drukiem nabywcom. Znacznie taniej niż obecnie.

Frączek ma już za sobą pierwszy sukces - na realizację serwisu otrzymał 100 tys. zł od funduszu AIP Seed Capital. Market obecnie znajduje się w fazie testów, a w pełni gotowy będzie w połowie przyszłego roku. Oprócz tego w całym kraju trwają szkolenia - dla amatorów i profesjonalistów - z zakresu projektowania trójwymiarowego pod kątem druku 3D. Źródłem zarobku firmy będzie prowizja pobierana od każdej transakcji. - Chcemy, żeby maksymalna cena takiego modelu wynosiła 15 dol. Optymalnie jednak powinno to być 1-5 dol. Nasza prowizja będzie wynosić 20 proc. Reszta trafi do twórców - wylicza Frączek.

Historia Materialination zaczęła się dwa lata temu w krakowskim biurze coworkingowym Colab, gdzie mieściła się agencja reklamowa Frączka. Tam poznał Jakuba Krzycha z początkującej wówczas firmy Estimote, która finalizowała prace nad swoim pierwszym beaconem (urządzeniem do komunikacji bezprzewodowej z telefonami komórkowymi). W luźnej rozmowie padła idea, żeby prototypy obudów beacona robić na miejscu, w biurze, za pomocą drukarki 3D - bo to wyjdzie taniej niż zlecanie prac zewnętrznym projektantom. Wspólnymi siłami zrzucili się na amerykańską drukarkę Makerbot, która kosztowała wtedy 11 tys. dol. I zaczęli się zastanawiać, co jeszcze można zrobić z nabytym urządzeniem.

Na początku świadczyli usługę druku 3D wszystkim chętnym. Wtedy okazało się, że choć sam druk jest tani, to jego przygotowanie - czyli modelowanie komputerowe - wychodzi drogo. - To były pionierskie czasy, kiedy ludziom wydawało się, że drukarka 3D robi wypukłe wizytówki. Później przez jakiś czas pomagaliśmy osobom z Polski zainteresowanym zakupem Makerbota. Ale przespaliśmy właściwy moment i oficjalnym dystrybutorem urządzeń na Polskę została inna firma z Krakowa - opowiada Frączek.

Producent drukarek Makerbot już wtedy miał własny market z modelami. A gdy Amerykanie zażądali od swoich użytkowników przeniesienia na firmę praw autorskich do zamieszczanych tam projektów, Materialination wpadło na pomysł, by założyć konkurencyjne przedsięwzięcie.

Planom firmy sprzyjają prognozy dla rynku druku w trójwymiarze. Według firmy analitycznej Gartner, która monitoruje sprzedaż elektroniki, w najbliższych latach sprzedaż drukarek 3D corocznie będzie się podwajać. W tym roku na świecie zostanie sprzedane 108 tys. urządzeń tego typu, w przyszłym - już 217 tys. W tym tempie w 2018 r. światowy rynek ma być wart ok. 13,4 mld dol. Przy czym za lwią część tego wzrostu będą odpowiadać urządzenia niedrogie, kosztujące nie więcej niż 1000, a może nawet tylko 500 dol.

@RY1@i02/2014/238/i02.2014.238.00000150a.802.jpg@RY2@

PaweŁ Ułatowski

Michał Frączek, założyciel Materialination (z lewej), i Andrzej Pawlikowski, współtwórca marketu

Jakub Kapiszewski

jakub.kapiszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.