Usługi i wdrożenia zastąpiły import z krajów dalekiej Azji
Polskie przedsiębiorstwa z branży IT uzależnione są od sektora publicznego. Firma analityczna PMR szacuje, że na koniec 2012 r. wartość rynku wyniosła 29,6 mld zł. Branża zatrudnia ok. 140 tys. pracowników w 1460 zakładach
@RY1@i02/2014/135/i02.2014.135.00000140b.101.jpg@RY2@
Fani nowych technologii na państwowe firmy w czasach PRL liczyć specjalnie nie mogli. Tworzone od lat 60. zakłady elektronicznej techniki obliczeniowej (ZETO) pracowały przede wszystkim na potrzeby przemysłu i innych gałęzi gospodarki. Podobnie było ze sprzętem, m.in. z legendarnymi komputerami Odra produkowanymi przez Wrocławskie Zakłady Elektroniczne Elwro.
Zmianę przyniosły dopiero lata 80., szczególnie ich druga połowa, kiedy państwo zaczęło dawać prywatnym przedsiębiorcom nieco więcej swobody. To wtedy powstały podwaliny polskiej branży IT. Pierwsze spółki zarabiały głównie na imporcie komputerów z Azji. Wiele pecetów sprowadzanych w latach 80. do Polski wędrowało później do odbiorców w innych krajach demoludów. Na takim handlu można było zarobić najwięcej.
- Tego typu działalność pozwoliła polskiej branży IT na zdobycie pierwszego kapitału na dalszy rozwój - twierdzi Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.
Końcówka PRL to czas, kiedy powstawały firmy, które miały później ogromny wpływ na rozwój branży IT w Polsce. Na rynku pojawił się wtedy np. Softbank, który odegrał dużą rolę m.in. przy informatyzacji banków, oraz Prokom, który informatyzował dekadę później Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Początek lat 90. przyniósł wysyp kolejnych spółek, które z biegiem czasu od prostych usług i handlu przechodziły m.in. do wdrożeń kompleksowych systemów informatycznych. Prof. Janusz Filipiak, założyciel i prezes działającego od 1993 r. Comarchu, wspomina, że ten okres pozwalał na tworzenie nowych firm i budowanie przez nie pozycji na rynku. Konkurencja zachodnich graczy była ograniczona.
- Międzynarodowe firmy z branży informatycznej nie były jeszcze wówczas zainteresowane wchodzeniem ze swoim biznesem do naszego kraju. Na europejskim spotkaniu użytkowników Oracle jeden z globalnych menedżerów firmy powiedział nawet, że dla nich koncern Daimlera jest większym klientem niż cała Europa Wschodnia - komentuje w rozmowie z nami prof. Janusz Filipiak.
Polskie firmy starały się coraz bardziej rozszerzać paletę usług. Kluczem okazały się usługi, czyli wdrożenia i instalacje systemów opartych na technologiach i oprogramowaniu światowych firm oraz doradztwie i szkoleniach.
- Jeśli chodzi o produkcję sprzętu IT i oprogramowanie, w Polsce, podobnie jak na innych rynkach, dominują zagraniczne koncerny i producenci, np. HP, Microsoft, Oracle, IBM i SAP. Rodzime firmy zajęły część segmentu oprogramowania m.in. w zakresie systemów wspomagających zarządzanie przedsiębiorstwami. To jednak mała część całej branży - wskazuje Andrzej Jarosz, dyrektor w IDC Polska, firmie badającej rynek teleinformatyczny.
We wdrożeniach pracy było dużo. Informatyzacji wymagał cały system bankowy. Rozwój technologii całkowicie zmienił też rynek telekomunikacyjny. Inwestować w IT musiały wszystkie polskie przedsiębiorstwa. Według prezesa Comarchu lata świetności polskiej informatyki przypadają na okres 1989-2004.
- Wówczas powstały innowacyjne, duże polskie firmy wdrażające zaawansowane systemy informatyczne - przekonuje prof. Filipiak.
Dużym impulsem do inwestycji w IT okazał się przełom wieków. Wacław Iszkowski nie ukrywa, że część informatyków podsycała obawy przed zmianą dat z roku 1999 na 2000, aby wymusić na swoich szefach wymianę oprogramowania i sprzętu.
Ogromny wkład w rozwój sektora IT miały też zamówienia z sektora publicznego. Według danych IDC Polska udział sektora publicznego w sprzedaży branży wynosi średnio ok. 14 proc. Firma analityczna DiS szacuje, że tylko w 2012 r. wartość 200 największych kontraktów zawartych w obszarze informatyki sektora publicznego wyniosła ok. 2,1 mld zł, a łączna wartość 1400 największych kontraktów sektora publicznego zawartych w latach 2006-2012 to prawie 12,8 mld zł. Liderem nakładów na IT był ZUS, którego łączne wydatki w dużych kontraktach wyniosły w tym czasie 2,4 mld zł. Następnymi w kolejności były: Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, MEN oraz resort zdrowia.
Zainteresowanie takimi zamówieniami jest tak duże, że co jakiś czas branżą wstrząsają doniesienia o aferach korupcyjnych. Bohaterem ostatniej był amerykański HP, który przyznał się do korumpowania polskich urzędników przy przetargach publicznych na systemy informatyczne.
Zdaniem ekspertów tak duży udział sektora publicznego w przychodach branży IT hamuje jednak jej rozwój za granicą.
- Bywa, że w niektórych spółkach nawet 40 proc. przychodów pochodzi z zamówień publicznych. Firmy nie były zmuszane do szukania dodatkowych przychodów i zysków na nieznanych, bardziej ryzykownych i wymagających dużych inwestycji rynkach - ocenia Andrzej Jarosz.
Dodaje, że pozycję zauważalną na tle konkurencji na zagranicznych rynkach wyrobiło sobie tylko kilka spółek, m.in. Asseco, Comarch, BCC czy Ericpol.
Rosnąca konkurencja w kraju mocno wpłynęła na sytuację finansową branży. Dyrektor IDC Polska wskazuje, że w latach 80. i na początku 90., kiedy Polacy de facto zajmowali się jedynie dystrybucją sprowadzanego z zagranicy sprzętu, marże brutto przekraczały 50 proc. W tej chwili dystrybucja sprzętu IT średnio nie daje wyższej marży niż 2 proc. Bardzo spadły też ceny i marże na prostych usługach, jak bieżąca pomoc w obsłudze systemu informatycznego i podstawowe wsparcie. Tak dużych spadków udało się uniknąć w przypadku bardziej skomplikowanych usług, jak wdrożenia złożonych systemów. Firma analityczna PMR szacuje, że na koniec 2012 r. wartość rynku IT w Polsce wyniosła 29,6 mld zł.
Prof. Filipiak podkreśla, że konkurencja doprowadziła nie tylko do spadku cen i marż, ale uruchomiła też falę fuzji i przejęć w branży. Na przykład w 2007 r. połączyły się ComputerLand i Emax, tworząc Sygnity, a w 2008 r. Prokom połączył się z Asseco.
Teraz wyzwaniem dla polskiego sektora IT będzie przede wszystkim zwiększenie przychodów z bardziej zaawansowanych usług. Jak wskazuje IDC Polska, udział usług w przychodach sektora spadł w latach 2009 -2012 z 36 proc. do 33 proc. W tym czasie udział sprzedaży hurtowej wzrósł dwukrotnie, do 26 proc. Według Andrzeja Jarosza wzrosty w handlu mogą oczywiście cieszyć, ale dużo bardziej znaczący byłby dynamiczny wzrost udziału usług oraz innowacyjnej produkcji. Według ostatniego raportu GUS "Społeczeństwo informacyjne w Polsce" obecnie branża IT zatrudnia ok. 140 tys. pracowników w 1460 przedsiębiorstwach.
Lata 1989-2004 to czas świetności polskiej informatyki
@RY1@i02/2014/135/i02.2014.135.00000140b.803.jpg@RY2@
Małgorzata Kwiatkowska
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu