O standardzie płatności mobilnych zdecydują klienci
Do płacenia za pomocą telefonu najszybciej przekonają się klienci korzystający dziś często z kart. Osoby przyzwyczajone do gotówki raczej niechętnie zaczną używać mobilnych aplikacji płatniczych
Krajowa Izba Rozliczeniowa będzie pełnić kluczową rolę w Polskim Standardzie Płatności. Gdzie będzie on miał największe szanse rozwoju?
Michał Szymański, wiceprezes zarządu KIR: Założeniem jest to, by system płatności mobilnych powiększał swój zasięg kosztem płatności gotówkowych. Zachęty dla akceptantów oraz zwiększenie dostępności tego instrumentu dla użytkowników mają na celu wyeliminowanie części płatności gotówkowych i zastąpienie ich płatnościami mobilnymi.
Czy płatności mobilne są instrumentem, który będzie konkurować z kartami płatniczymi?
Mieczysław Groszek, wiceprezes Związku Banków Polskich: Wydaje mi się, że najpierw oba instrumenty będą funkcjonować równolegle. Proszę zwrócić uwagę, że 35 mln kart płatniczych funkcjonujących na rynku tworzy ekosystem, który także ewoluuje w kierunku większej przyjazności dla klienta. Doskonałym przykładem jest technologia zbliżeniowa. Po sukcesie samoregulacji w zakresie wydawnictwa kart bezstykowych można myśleć o dalszej poprawie wygody korzystania z tego instrumentu.
Z czasem jednak coraz większa część użytkowników kart, jak i klienci dotąd nieubankowieni, będzie przechodzić na płatności mobilne. Zwłaszcza, jeżeli zostanie wypracowany wygodny standard, bowiem obecnie funkcjonujące rozwiązania wciąż nie są wystarczająco przyjazne dla użytkowników. Ale to etap konieczny. Jeżeli przez niego przebrniemy, to nie wykluczam, że część klientów preferujących dziś gotówkę może rozpocząć korzystanie z instrumentów bezgotówkowych od razu w postaci płatności mobilnych. Tym bardziej że kolejne pokolenie konsumentów będzie już non stop online.
Czy możliwe jest, aby płatności mobilne nie kanibalizowały wydawnictwa kart płatniczych, będących ważnym źródłem przychodów dla banków?
Michał Kwiecień, dyrektor ds. bankowości elektronicznej w BNP Paribas Banku Polska: Z pewnością będzie to jedno z największych wyzwań marketingowych i komunikacyjnych, jakie staną przed Polskim Standardem Płatności oraz bankami. Płatności mobilne, podobnie jak inne innowacje wdrażane przez instytucje finansowe, mają za zadanie pomagać w docieraniu do grupy nieubankowionych klientów. W BNP Paribas Banku chcemy wykorzystać nowy sposób płatności do pozyskania osób, których do tej pory nie udało się przekonać do korzystania z usług bankowych.
Michał Szymański: Nieubankowieni i ci, którzy dziś nie korzystają z kart płatniczych, do nowinek technologicznych mogą podchodzić dość sceptycznie. Nawet jeżeli zaoferujemy tej grupie osób zaawansowane technologicznie i wygodne rozwiązanie, istnieje ryzyko, że dla części odbiorców będzie ono trudniejsze do zaakceptowania niż instrumenty funkcjonujące na rynku od lat. Myślę przede wszystkim o kwestii zaufania dla tej technologii. W tym kontekście kluczowe znaczenie ma edukacja odbiorców i zmiany w postrzeganiu obrotu bezgotówkowego przez społeczeństwo.
Robert Łaniewski, prezes Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego: 23 proc. Polaków w ogóle nie ma rachunku bankowego. Kolejne 11 proc. ma rachunek, ale karty już nie. Z kolei 17 proc. stanowią klienci, którzy mają kartę, lecz jej w ogóle nie używają. W mojej opinii wymienione tu grupy konsumentów nie zdecydują się na korzystanie z płatności mobilnych lub uczynią to w minimalnym stopniu. To często starsze pokolenie, które wyznaje kult gotówki i nie zaufa nowoczesnym technologiom. Druga część społeczeństwa karty ma i z nich korzysta. Oni już dziś eksperymentują z płatnościami mobilnymi i w przyszłości będą w stanie szybko przyzwyczaić się do płacenia telefonem.
A czy handlowcy będą chcieli przyjmować płatności mobilne?
Robert Łaniewski: Tak, ale wymagać to będzie również edukacji strony akceptującej. Wielu właścicieli firm nie zna dziś korzyści wynikających z przyjmowania kart, tym bardziej nie zna korzyści z płatności mobilnych. A one dają jeszcze większe możliwości marketingowe niż karty. Potencjał dla płatności mobilnych jest bardzo duży, ale trzeba pracować nad doskonaleniem produktów w tym zakresie.
Grzegorz Cugier, departament produktów, Idea Bank: Większość naszych klientów to mikroprzedsiębiorcy. Znaczna część z nich na chwilę obecną preferuje gotówkę. Wierzymy jednak, że to będzie się zmieniać. Dlatego wraz z partnerami rozpoczęliśmy sprzedaż przenośnych terminali płatniczych oraz wspieramy inicjatywy promujące obrót bezgotówkowy. Z badań, które przeprowadziliśmy, okazało się bowiem, że wciąż największą barierą w rozpoczęciu akceptacji kart dla przedsiębiorców jest koszt utrzymania terminala oraz ugruntowane zwyczaje płatnicze Polaków. mPos znacznie te bariery redukuje. Dzięki temu rozwiązaniu możemy odpowiedzieć na zidentyfikowane potrzeby naszych klientów i zapewnić im kompleksową obsługę. Jeżeli zdecydują się rozpocząć akceptację kart, jesteśmy w stanie im w tym pomóc. Chcemy też propagować alternatywne i innowacyjne rozwiązania, stąd nasza decyzja o przystąpieniu do inicjatywy Polski Standard Płatności. Aczkolwiek wydaje mi się, że przed dłuższy jeszcze czas karty i płatności mobilne będą funkcjonowały na rynku równolegle. Zwróćmy uwagę choćby na płatności telefonem z wykorzystaniem kart NFC, na rynku są już od kilku lat, a wciąż nie zdołały zdobyć większej popularności.
Czy dziś można już prognozować, jakie metody płatności zdominują rynek?
Michał Szymański: Wydaje mi się, że próba analizy i przewidywania dzisiaj, która forma płatności wyprze inną, nie ma sensu. Proszę zwrócić uwagę, że w Unii Europejskiej mamy do czynienia z silnymi tendencjami regulacyjnymi także w segmencie płatności. Komisja Europejska dąży do wymuszenia de facto zwiększenia konkurencji na tym rynku. Podobnie jak to stało się wcześniej na rynku telekomunikacyjnym. Kolejne regulacje będą zmierzać do otwarcia rynku i wpuszczenia na niego jeszcze większego grona podmiotów. Tym samym będziemy mieli do czynienia z nasilającą się konkurencją. Klienci będą mieli do dyspozycji wiele różnych form płatności o zasięgu lokalnym czy globalnym i z tego wachlarza będą mogli wybrać rozwiązanie najlepsze dla siebie. Trudno jest więc dziś wyrokować, która forma płatności wyprze inne i stanie się obowiązującym standardem.
Grzegorz Cugier: Jednak ta mnogość różnych rozwiązań służących do płatności mobilnych powoduje problem z osiągnięciem przez każde z nich odpowiedniej liczby klientów, skali działania, która uzasadniałaby ekonomiczny sens funkcjonowania poszczególnych rozwiązań. Myślę, że pojawia się tutaj miejsce dla jakiegoś integratora, który potrafiłby połączyć różne systemy w jedną całość.
Michał Kwiecień: Stawianie klientów przed możliwością nieograniczonego wyboru prowadzi do ich dezorientacji. Zbyt dużo rozwiązań duplikujących się funkcjonalnie w zakresie płatności mobilnych spowoduje, że klienci się pogubią i zniechęcą do korzystania z tej innowacji finansowej. Zasadne jest więc ograniczenie liczby rozwiązań i zaproponowanie tylko tych, które oferują użytkownikom najwięcej wartości. W ten sposób ułatwimy klientom życie.
Mieczysław Groszek: Taka faza rozwoju rynku, z jaką mamy dziś do czynienia, czyli mnogość różnych pomysłów na płatności mobilne, jest nieodzowna. Powstawanie wielu rozwiązań jest efektem burzy mózgów wśród podmiotów, które na tym rynku chcą funkcjonować. Ale z czasem będzie trzeba przejść do fazy drugiej, w czasie której nastąpi weryfikacja wszystkich systemów pod kątem ich przyjazności dla użytkowników, bezpieczeństwa oraz ekonomicznego uzasadnienia funkcjonowania. Może się okazać, że poszczególne rozwiązania nie są w stanie istnieć samodzielnie i wówczas albo mniejsze systemy zostaną wyparte przez większe albo pojawi się kwestia interoperacyjności, czyli wspomnianego tu już integratora.
Jak wyglądać będzie standard, nad którym pracuje spółka PSP?
Michał Szymański: Spółka PSP złożyła wniosek do NBP o zgodę na funkcjonowanie systemu płatności. PSP zamierza być operatorem systemu, który umożliwi powszechne wykorzystanie płatności mobilnych. Wydaje się natomiast, że PSP nie będzie pełnić roli stricte standaryzacyjnej skierowanej do innych graczy rynkowych oferujących płatności mobilne. Skądinąd moim zdaniem najlepsze efekty standaryzacja przynosi wtedy, gdy jest realizowana w wyniku działania sił rynkowych.
Czy w walce o standaryzację na rynku płatności mobilnych mogą włączyć się organizacje płatnicze ze swoim modelem opartym na technologii NFC?
Michał Kwiecień: Jak najbardziej tak. Myślę, że technologia NFC będzie się rozwijać, ponieważ dotyczy nie tylko płatności. Za pomocą modułu zbliżeniowego można już wchodzić do biura czy otwierać drzwi do mieszkania. Jakiś czas temu jeden z producentów samochodów testował możliwość zastąpienia standardowych kluczyków modułem NFC kontrolowanym przez aplikację na smartphonie. Zwiększenie liczby zastosowań dla tej technologii stanowić będzie argument za tym, by korzystać z niej również przy płatności. Nasz bank cały czas obserwuje rynek i rozważamy udostępnienie naszym klientom płatności opartych na portfelu NFC. Uważamy jednak, że większe szanse na zdobycie masy krytycznej ma system, nad którym obecnie pracuje PSP.
A z jakiego sposobu komunikacji pomiędzy urządzeniem mobilnym a terminalem w sklepie system taki jak PSP powinien korzystać, by zwiększyć swoje szanse na zyskanie akceptacji klientów i handlowców?
Michał Szymański: To jedna z decyzji, przed którą stoi każdy system płatności mobilnych. W tym wypadku są dwa możliwe skrajne podejścia. Pierwsze to maksymalne uproszczenie, poprzez zastosowanie jednego prostego mechanizmu, np. schematu płatności opartego na kodzie, który należy wprowadzić do urządzenia płatniczego. To umożliwia skierowanie do użytkowników jednoznacznego komunikatu: płacisz kodem. Ale nie zawsze wykorzystuje pełen potencjał urządzenia mobilnego i w niektórych kontekstach może być mało wygodne. Drugie podejście umożliwia klientowi przychodzącemu do sklepu wybór spośród całej listy sposobów, jakimi może zapłacić. Może to być kod cyfrowy, paskowy czy QR kod. Może on zostać przekazany na wiele różnych sposobów, wygenerowany zarówno przez kupującego, jak i sprzedawcę. Ten wariant również ma wadę, gdyż jest zbyt skomplikowany dla przeciętnego użytkownika. To generowałoby zbyt wielkie zamieszanie i w mojej ocenie nie przyjęłoby się powszechnie. Ale jaki sposób komunikacji jest optymalny, który z nich stanie się standardem, to się dopiero okaże. Na pewno rynek będzie w tym zakresie ewoluować.
Od czego zależy zatem sukces płatności mobilnych?
Michał Kwiecień: Wiele wskazuje na to, że w przeciwieństwie do innych rynków Polska wyłoniła już wiodący model płatności mobilnych. Musimy teraz trafnie zdefiniować ofertę, którą zaproponujemy w pakiecie z tą innowacją, i zbudować wokół niej atrakcyjną wartość, która przyciągnie i na stałe przekona do siebie użytkowników.
Myślę, że kluczowymi korzyściami, które dają płatności mobilne, będą indywidualnie dopasowane promocje i oferty, automatyczne wykorzystanie przywilejów proponowanych przez programy lojalnościowe, wygodny i szybki proces płatności zarówno przy kasie, jak i w internecie oraz możliwość płacenia za cokolwiek gdziekolwiek. Musimy wykorzystać początkowy entuzjazm związany z innowacyjnością płatności mobilnych zanim staną się one nieświeże, przez co nie tak bardzo atrakcyjne dla użytkowników.
@RY1@i02/2014/123/i02.2014.123.000002500.805.jpg@RY2@
Jacek Uryniuk
@RY1@i02/2014/123/i02.2014.123.000002500.806.jpg@RY2@
@RY1@i02/2014/123/i02.2014.123.000002500.807.jpg@RY2@
@RY1@i02/2014/123/i02.2014.123.000002500.808.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu