Monitoring strony internetowej ograniczy awarie i straty e-sklepu
W sieci trzeba działać w systemie 24x7. Każda przerwa oznacza zmniejszenie wpływów i ucieczkę klientów do konkurencji
Co roku przybywa u nas średnio 2-3 tys. sklepów internetowych. W tej chwili jest ich ponad 15 tys. To nadal kilkakrotnie mniej niż u zachodnich sąsiadów. W Niemczech online zakupy można robić w 100 tys. placówek, a we Francji w prawie 120 tys.
Rosnąca konkurencja sprawia, że przedsiębiorcom działającym w internecie coraz trudniej jest walczyć o klientów. Z drugiej strony powoduje, że ci, którzy chcą utrzymać się na rynku, nie mogą pozwolić sobie na niedociągnięcia, szczególnie tak fundamentalne w przypadku handlu internetowego jak niedziałająca strona internetowa. Eksperci szacują, że średniej wielkości e-sklep, czyli mający roczne obroty na poziomie 4-5 mln zł traci na skutek awarii trwającej nie dłużej niż pół godziny 180-210 zł. W przypadku mniejszych placówek, czyli tych z obrotami na poziomie do 1 mln zł, straty wyniosą połowę tej kwoty. Nie będą tak odczuwalne dla sklepu, jeśli awaria zdarzy się raz w roku. Ale jeśli powtarza się częściej, to straty liczone są tysiącach. Efektem może być też utrata pozycji w wyszukiwarce Google.
- Nieodpowiednie działanie e-sklepu może być spowodowane np. przez nieoptymalny kod strony, co zwykle ujawnia się, gdy następuje wzmożony ruch w sieci. Coraz więcej osób korzysta z internetu i robi zakupy online, a oprogramowanie e-sklepu może nie być w stanie obsłużyć zbyt dużej liczby odwiedzających. Pomocna okaże się konsultacja specjalisty, który sprawdzi czy kod strony i połączenia z bazą danych zostały wykonane w odpowiedni sposób - wyjaśnia Robert Paszkiewicz z firmy ATM, specjalizującej się w usługach telekomunikacyjnych dla przedsiębiorstw i instytucji.
Kolejnym elementem może być zbyt mała wydajność serwerów, z których korzysta przedsiębiorca. Dotyczy to nie tylko samej mocy obliczeniowej, ale i jakości, w tym odporności na potencjalne awarie. W tym przypadku rozwiązanie problemu przyniesie wybór odpowiedniego, czyli sprawdzonego i solidnego dostawcy, na którego serwerach będzie oparty biznes.
Jak zauważa Paweł Lipiec, ekspert z firmy Hubro.pl, specjalizującej się w PR i marketingu, nie da się w 100 proc. wyeliminować problemu niedziałającej strony www. - Mamy do czynienia z technologią i zawsze ryzyko istnieje. Można je jednak zminimalizować - dodaje.
By tak się stało dostawca usług dla e-sklepu musi dysponować odpowiednim zapleczem technicznym, zarówno w zakresie zasilania, łączności telekomunikacyjnej, jak i chłodzenia serwerów. Odpowiednie łącza pozwalają na szybkie uruchomienie e-sklepu na komputerze klienta, a tym samym zmniejszamy ryzyko opuszczenia przez niego strony www. Niedopuszczalne są przerwy w zasilaniu, co powodowałoby zniknięcie sklepu z sieci. Poza tym jeśli dostawca dysponuje niedostateczną infrastrukturą sieciową lub ulokowaną z dala od przedsiębiorcy lub jego klientów, to opóźnienia w ładowaniu strony mogą być duże, co może zniechęcać klienta to korzystania z niej. - Istotna jest też opieka administracyjna nad udostępnianym klientom sprzętem. Tu jednym z najważniejszych czynników jest odpowiedni poziom wsparcia przez biuro obsługi klienta - podkreśla Robert Paszkiewicz.
Dobre firmy hostingowe gwarantują już, że ich serwer będzie działał na 99 proc. To oznacza, że przez 99 proc. tygodnia ze stroną internetową nie ma prawa się nic dziać. Jeśli awaria okaże się jednak dłuższa, klient nie płaci za usługę. Opłata za usługi hostingowe wynosi średnio kilkaset złotych rocznie.
Oprócz tego warto na własną rękę zadbać o poprawność działania strony internetowej, np. inwestując w systemy monitorujące dostępność strony www oraz liczbę odsłon, dzięki którym będzie można też zebrać dokumentację dla firmy hostingowej na temat skuteczności jej działania. Zakup i instalacja takiego systemu wiąże się z nakładem od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Można jednak monitoring powierzyć zewnętrznemu podmiotowi, który się w tym specjalizuje. Wedy koszty można obniżyć do 150-1000 zł rocznie w zależności od zakresu zleconych usług. - Dysponujemy w sumie 30 stacjami monitorującymi, z których 20 zlokalizowanych jest na terenie kraju. Oparte są one na łączach wszystkich działających w Polsce operatorów, co pozwala nam wyeliminować kłopoty u nich jako źródło problemu. Wystarczy, że strona będzie sprawdzana z trzech miejsc jednocześnie - tłumaczy Marcin Mosakowski z firmy Monit24.pl.
Z powodu rosnącej konkurencji na tym rynku wiele firm monitorujących godzi się na darmowy test swoich możliwości. Warto skorzystać z tej opcji i wypróbować skuteczność kilku serwisów, zanim z którymś podpisze się umowę. Zaletą jest to, że są one w stanie prześledzić problem z punktu widzenia klienta, a nie właściciela strony www, a tym samym wyłapać awarie, których nie jest w stanie dostrzec monitoring wewnętrzny. Poza tym monitoring zewnętrzy jest prowadzony całą dobę i zapewnia natychmiastową reakcję. O awarii klient jest informowany od razu po jej wykryciu np. e-mailem, lub sms-em.
- W przypadku sklepu internetowego jesteśmy w stanie nie tylko nadzorować ładowanie i wyświetlanie strony, ale też cały proces zakupowy, który przechodzi zwykły klient, czyli począwszy od zalogowania się, przez wybór towarów, załadowanie ich do koszyka, po dokonanie płatności. Dzięki temu możemy bardzo precyzyjnie ustalić, co szwankuje, i ułatwić przedsiębiorcy szybkie usunięcie awarii - podkreśla Marcin Mosakowski.
Umowy z firmami monitorującymi są zawierane na dowolny czas. W przypadku większych klientów, zlecających skomplikowany zakres usług wynoszą minimum 6 miesięcy.
@RY1@i02/2014/106/i02.2014.106.13000020b.802.jpg@RY2@
Liczba sklepów internetowych w Polsce
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu