Wielki skok smoka: chińska modernizacja technologiczna
Prezydent Xi Jinping obiecał, że w połowie wieku Państwo Środka osiągnie dobrobyt. A to oznacza nadchodzące w gospodarce zmiany
Najważniejszy postulat, jaki sekretarz generalny przekazał podczas swojego wystąpienia na trwającym jeszcze do jutra zjeździe Komunistycznej Partii Chin, zamyka się w stwierdzeniu, że rozwój Chin jest "niezrównoważony oraz niewystarczający".
Zdaniem analityków z Instytutu Paulsona, think tanku przy Uniwersytecie w Chicago, znaczy to tyle, że w opinii Xi chińska gospodarka "wytwarza za dużo takich produktów, jak stal i cement - co czyni jej rozwój niezrównoważonym, a za mało innych, jak układy elektroniczne i towary dla zamożnych klientów - co czyni go niewystarczającym". Z jednej strony lider Państwa Środka zapowiedział więc daleko idącą modernizację, a z drugiej - wzmocnienie siły nabywczej chińskich konsumentów.
Ani pierwszy, ani drugi postulat nie jest nowy. Modernizacja technologiczna to oczko w głowie prezydenta, który już od dawna porusza publicznie kwestię konkurencyjności chińskiego przemysłu, mając świadomość, że przewaga oparta na taniej sile roboczej już się wyczerpała. Tempo modernizacji trzeba przyspieszyć - zdaje się mówić Xi - aby w Chinach wciąż opłacało się produkować, a jednocześnie, żeby w kieszeniach obywateli zostało więcej pieniędzy - które mają później trafić do sklepów, budując w ten sposób drugi filar (co także nie jest nowością) rozwoju gospodarczego Państwa Środka.
Modernizacja gospodarki to nie tylko rozwój technologii - to także unowocześnienie sektora przedsiębiorstw państwowych. W ciągu ostatnich kilku lat pojawiły się bowiem obawy, że długi pozaciągane przez nieefektywne firmy zbyt ciążą sektorowi finansowemu w Państwie Środka. Ten z kolei łoży na podtrzymanie "firm zombi", aby uniknąć ich gwałtownego upadku i rynkowej paniki. To oznacza, że rząd odwróci prowadzoną dotychczas politykę i będzie pozwalał na upadłość słabych organizacji, co zresztą od jakiegoś czasu już się dzieje (niedawno zlicytowano aktywa należące do Guangxi Non-ferrous Metals, państwowej firmy z branży metalowej, która zadłużyła się na ponad 2 mld dol.).
To z kolei wiąże się z innym postulatem prezydenta, a mianowicie zwiększeniem konkurencji na rynku wewnętrznym. "Chińskie drzwi nie tylko nie zostaną zamknięte, ale nawet bardziej je uchylimy" - powiedział Xi. To oznacza, że zagraniczne firmy mogą liczyć na większy dostęp do chińskich konsumentów - jednak w jakim tempie będą zachodzić te zmiany oraz jak będą głębokie, na razie nie wiadomo. Przeszłe doświadczenia w tej materii nie są jednak zachęcające - zapowiedziana przez władze w Pekinie pod koniec ub.r. redukcja liczby branż uznanych za strategiczne (wymagających specjalnych zezwoleń na inwestycje) okazała się niezwykle skromna.
To znaczy, że nie zmienia się jeszcze jedna rzecz - przekształcenia w chińskiej gospodarce wciąż będą zachodzić w takim tempie, jakie tamtejsze władze uznają za właściwe - i ani na jotę szybciej.
Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu