Dużo pracy, za mało robotów
Trwa kolejna rewolucja przemysłowa. Na jakim etapie jest Polska i polskie firmy, jeśli chodzi o wykorzystanie robotyki i digitalizację procesów w zakładach produkcyjnych - na to pytanie próbowali znaleźć odpowiedź uczestnicy panelu „Od industry 4.0 do smart factory” podczas Kongresu 590 w Rzeszowie
– Na naszych oczach następują zmiany gospodarcze, których tempo i nieuchronność są bezprecedensowe. Globalna konkurencja, rewolucja cyfrowa, zmiana postaw konsumenckich oraz ewolucja podejścia do wykorzystania zasobów naturalnych stają się fundamentami gospodarki przyszłości – powiedział Dariusz Śliwowski, wiceprezes ARP SA. – Potrzebujemy zmian, wykorzystania naszych przewag i określenia priorytetów w budowie Przemysłu 4.0, a właściwie Polskiej Gospodarki 4.0. Ambicją Agencji Rozwoju Przemysłu jest ułatwienie polskim przedsiębiorcom skutecznego udziału w tym procesie – dodał.
Biznes 4.0
Na razie trudno mówić o sukcesach w procesie robotyzacji. O ile np. w Korei na 10 tys. mieszkańców przypada 531 robotów, u nas zaledwie 22. Wyżej od nas plasują się nawet Chiny – 49 i nasi najbliżsi sąsiedzi Słowacja – 79. – Jesteśmy na szarym końcu i to trzeba zmienić – stwierdził Bartłomiej Michałowski. ekspert w dziale Nowych Technologii Instytutu Sobieskiego, który zaprezentował wyniki raportu: „Szanse i wyzwania polskiego przemysłu 4.0” przygotowanego przez Agencję Rozwoju Przemysłu SA, przy współpracy z Instytutem Sobieskiego.
Co zatem firmy powinny zrobić, aby rozwijać się zgodnie z trendami w automatyzacji, robotyzacji i cyfryzacji. – Czwarta rewolucja przemysłowa to zmiana sposobu działania przedsiębiorstw, a co za tym idzie całej gospodarki. Cyfryzacja, automatyzacja, robotyzacja prowadzą do poprawy efektywności i szybkości reakcji na zmieniające się potrzeby konsumentów. Firmy, które się cyfryzują, oferują wyższą jakość przy niższych cenach, przejmują od konkurencji klientów, a następnie najlepszych pracowników, umacniając jeszcze bardziej swoją przewagę – wskazał Michałowski.
Tymczasem wielu polskich przedsiębiorców nie ma świadomości, co mogą dać im nowe technologie. Są konkurencyjni, bo mają tanią siłę roboczą i to im wystarcza. Na razie, bo za moment może się okazać, że to za mało.
Zmiany, jakie zachodzą w technologii, spowodowały, że dziś już nie szukamy dostępnych na rynku rozwiązań, ale zadajemy maszynie zadanie wyszukania rozwiązania na podstawie tego, czego potrzebujemy i oczekujemy. Analizując nasz opis, dostarcza ona nam produkt szyty na miarę. – Polskie firmy muszą się dostosować i sięgnąć po rozwiązania oparte na automatyzacji i robotyzacji najnowszej generacji – stwierdził Michałowski. Dlaczego dotąd tego nie zrobiły? W jego ocenie odpowiedzią są koszty. Finanse firm są ciągle ograniczone, bo polscy przedsiębiorcy ciągle są na dorobku.
Rządowy grant
Z diagnozy ARP SA wynika, że żeby Polska mogła przejść na poziom gospodarki 4.0, potrzebujemy systemowych rozwiązań, między innymi: umieszczania wymogu rozwiązań zgodnych z Przemysłem 4.0 w specyfikacjach inwestycji finansowanych przez rząd i samorząd czy przeznaczenia części budżetu każdego ministerstwa, rządowej agendy i samorządu na zakup rozwiązań Przemysłu 4.0 i sztucznej inteligencji. Ważne jest także finansowanie edukacji dla kadry zarządczej, wyłanianie talentów i zespołów, które tworzą innowacyjne rozwiązania, podatkowe ulgi na zakupy rozwiązań cyberbezpieczeństwa dla urządzeń internetu rzeczy, wprowadzenie wymogu posiadania strategii robotyzacji i wdrażania rozwiązań Przemysłu 4.0. – Może przydałby się jakiś rządowy grant, który zachęciłby kadry zarządzające do wyjazdu na zagraniczne studia, poznanie możliwości i korzyści wynikających z robotyzacji – mówił Michałowski.
Śliwowski dodał, że przez ostatnie 20 lat rozwijaliśmy się dzięki premii kosztowej, żeby nie powiedzieć taniej sile roboczej. – Było nam wygodnie i tanio, więc po co się wysilać. Jednak, gdy firmy odkryją, że 20 pracowników, których bardzo potrzebują zwyczajnie na rynku nie ma, zostaną zmuszone do robotyzacji. Same przeprowadzą rewolucję 4.0 – zapewnił. W jego ocenie dziś statystycznie jesteśmy na poziomie 2,5, ale szybko będziemy musieli przeskoczyć na poziom 4.0.
Paweł Poleński, prezes Space Digital Group Sp. z o.o., zaznaczył, że 4.0 to nie tylko zmiana technologiczna, ale przede wszystkim strategiczna, łącząca się ze zmianą myślenia, zarządzania, kompleksowego podejścia do rozwoju firmy. – Musimy się przekonać, jakie korzyści może nam przynieść 4.0, bo póki co moja firma ma bardzo mało zleceń z polskiego rynku, w odróżnieniu od zapotrzebowania płynącego z Zachodu – wyjaśnił prezes. – Ciągle też jeszcze firmy nie nauczyły się wychwytywania młodych talentów pod kątem inżynierii 4.0, łączenia kompetencji twardych i miękkich. U nas to kuleje, edukacja nie nadąża za zmianami technologicznymi – mówił.
W jego ocenie państwo mogłoby pomóc, uczestnicząc w konsorcjach, wspierając – niekoniecznie finansowo – ale np. poprzez umożliwianie pilotażu – innowacyjne rozwiązania w spółkach Skarbu Państwa.
Państwowy poligon
Pomoc państwa mogłaby się przydać w innej formie – w postaci wsparcia udzielanego poprzez zastosowanie ulg podatkowych – uważa Dariusz Śliwowski. – Istnieje projekt utworzenia fundacji agencji przyszłości, która ma promować nowe technologie oraz rozwiązania pilotażowe – wyjaśnił wiceprezes ARP. – Organizowane są już audyty w firmach dotyczące tego, jak można by przeprowadzać to w praktyce – stwierdził. Zgodził się przy tym, że spółki SP mogłyby być poligonem pilotażowym do sprawdzania, jak wprowadzać nowe rozwiązania i wykorzystywać je w praktyce. – Wśród przedsiębiorców pokutuje przekonanie, że robot przemysłowy to są niebotyczne pieniądze, tymczasem taki zakup może się zwrócić w ciągu roku – przekonywał Śliwowski. – Zastępuje bowiem trzech pracowników, czyli przedsiębiorca oszczędza na trzech etatach, w skali roku pokrywa to zakup robota i jest w zasięgu ręki każdego.
Bartłomiej Michałowski zaznaczył, że obecnie w świecie funkcjonują różne strategie wprowadzania 4.0. – Każde państwo stosuje inną, my chcielibyśmy stworzyć wspólną dla wszystkich platformę 4.0 do dzielenia się własnymi doświadczeniami, jeśli chodzi o rewolucję 4.0 – wyjaśnił. – Część prac może być wykonana przez aplikację i komputerowe programy, a wszystko z korzyścią dla nas, odbiorców.
Prezes Space Digital Group dodał, że Polska dysponuje dużą liczbą wykwalifikowanych specjalistów, przyrost robotyzacji jest jednak niski, bo są oni zatrudniani za granicą. – Nasza firma szkoli ludzi, wysyła na konferencje za granicą, ale oni wracają, bo widzą, że w Polsce też mogą się realizować, że my chcemy i rozwijamy polską myśl technologiczną na miejscu w kraju. Tak powinno być we wszystkich firmach w Polsce – zaznaczył.
ELG
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu