Zieloną rewolucję łatwiej robić wspólnymi siłami
Transformacja energetyczna to wyzwanie, które przekracza możliwości poszczególnych państw i pojedynczych firm. Dlatego kluczowy w jej realizacji będzie transfer know-how
Biznes, zwłaszcza duży, coraz częściej mówi o konieczności „uzielenienia” swoich procesów produkcyjnych. – Do 2050 r. chcemy być neutralni klimatycznie. W tym celu do 2035 r. zetniemy nasze emisje o jedną trzecią. Na razie transformacja energetyczna nie jest opłacalna bez mocnego wsparcia ze strony państwa, ale przecież w perspektywie długoterminowej musimy być opłacalni także bez niego – stwierdził Xavier Pontone, prezes zarządu Air Liquide Polska.
Jak wskazywał Jacek Chodkowski, dyrektor generalny grupy Dalkia w Polsce, europejski system handlu emisjami (czyli ETS) zmusił biznes do reakcji, ale postawił też przed nim dylemat: jak pogodzić konkurencyjność z ambicjami klimatycznymi? – Kiedy prawa do emisji kosztowały parę euro za tonę, to wydatek ten był pomijalny w końcowym koszcie produktów. Dziś, kiedy kosztują ponad 60 euro, już tak nie jest. Pytanie brzmi: w jaki sposób pogodzić te obciążenia z faktem, że Europa chce na globalnym rynku wygrywać innowacjami i nowoczesną technologią – mówił menedżer podczas debaty „Transformacja ekologiczna wyzwaniem czy szansą na ponadnarodowe partnerstwo?”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.