Nie jesteśmy śmietnikiem Europy
Sprowadzamy znacznie mniej odpadów niż wiele krajów Unii i to w charakterze surowców do dalszego przerobu. To, co przyjeżdża z zagranicy, stanowi znikomą część naszej własnej „produkcji”
Politycy i media często powtarzają nośne hasła, jakoby Polska była śmietnikiem Europy, który bogatsze kraje zasypują tysiącami ton swoich odpadów, a ta porzucana na naszym terenie góra śmieci rośnie z roku na rok. Na potwierdzenie cytowane są oficjalne statystyki Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. Wynika z nich, że do Polski trafiło w 2018 r. ponad 430 tys. ton odpadów, zdecydowanie więcej niż w ubiegłych latach.
Sama ta liczba bez podania kontekstu i słowa wyjaśnienia, może wzbudzać kontrowersje. Problem w tym, że tak przedstawiony obraz sytuacji w gospodarce odpadami dalece odbiega od rzeczywistości. A mówiąc wprost, jest zwykłym nadużyciem. W całej tej wyliczance zgadza się bowiem tylko jedno: podawana przez GIOŚ liczba zaimportowanych do Polski odpadów. Reszta to manipulacja, bazująca na niewiedzy, jakim regułom podlega transgraniczne przemieszczanie odpadów, jak dużo importują ich inne, dużo bardziej rozwinięte od Polski kraje oraz co w praktyce przejeżdża przez granicę i w jakim celu. A bez odpowiedzi na te podstawowe pytania łatwo wpaść w pułapkę narracji o bezsilnych służbach, kulawym nadzorze i fatalnej egzekucji przepisów. Narracji, która nie ma pokrycia w faktach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.