Reforma w krzyżowym ogniu rozbieżnych interesów
Potrzeba rewolucji na rynku odpadowym – co do tego w branży panuje pełna zgoda. Tylko kto ma wziąć na siebie największe koszty i obowiązki? W tej kwestii jednomyślności już nie ma
Uzdrowić recykling, obniżyć opłaty dla mieszkańców, wyeliminować nadużycia na rynku trapionym patologiami, które od lat podcinają skrzydła uczciwym przedsiębiorcom. To najważniejsze cele planowanej reformy tzw. Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP), pod którymi zgodnie podpisują się wszyscy zainteresowani: samorządowcy, recyklerzy oraz producenci opakowań. Tylko jak przekuć te śmiałe plany w rzeczywistość i zaprojektować nowy system, który będzie korzystny dla wszystkich?
Na papierze reforma nie wygląda na skomplikowaną. Sprowadza się do urealnienia opłat, które firmy wprowadzające na rynek produkty w opakowaniach płacą za każdą tonę wykorzystywanych opakowań. Dziś kwoty te są na poziomie kilku euro, kilkadziesiąt razy niższym niż w innych krajach UE. To niewspółmiernie mało do kosztów późniejszego przetworzenia tysięcy ton opakowań, które wyrzucamy każdego roku. Efekt jest taki, że o ile w pozostałych krajach Unii to producenci finansują sprzątanie środowiska i przetworzenie odpadów, które powstały po ich produktach, o tyle w Polsce ten ciężar spoczywa głównie na barkach gmin i mieszkańców.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.